fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kaczyński upomina byłych wiceprezesów

Kazimierz M. Ujazdowski, Paweł Zalewski i Ludwik Dorn oskarżeni o szkodzenie Prawu i Sprawiedliwości
– Muszą zaniechać wszelkich działań publicznych – takie polecenie wydał szef PiS Jarosław Kaczyński trzem byłym wiceprezesom partii. W porannych „Sygnałach dnia“ premier mówił, że sytuacja Kazimierza M. Ujazdowskiego, Pawła Zalewskiego i Ludwika Dorna jest zła, bo swoimi działaniami szkodzą partii. Zapowiedział, że do kongresu partii, który odbędzie się w pierwszych dniach grudnia, sytuacja wywołana ich rezygnacją z funkcji wiceprezesów PiS musi się wyklarować. Nie jest przesądzone, czy Ujazdowski, Dorn i Zalewski wezmą udział w tym posiedzeniu. – Jeśli będą lojalni, to będą mogli być – oświadczył Kaczyński.
Byli wiceprezesi nie kryją, że chcą zabrać głos podczas kongresu partii. Liczą, że część ich postulatów dotyczących zmiany zasad kierowania ugrupowaniem zostanie przyjęta. Niechętnie komentują słowa prezesa. – Będę wykonywał swój mandat poselski i realizował funkcję członka PiS zgodnie ze statutem partii oraz zgodnie z ustawą o prawach i obowiązkach poselskich – mówi „Rz” Zalewski. Zbuntowanych polityków wspiera były premier Kazimierz Marcinkiewicz, który na początku września porzucił legitymację PiS. Według niego prezes powinien posłuchać uwag Ujazdowskiego, Zalewskiego i Dorna. – Partia, w której nie ma debaty, dyskusji, sporów, zaczyna być zakonem politycznym, który nie będzie przynosił żadnych efektów. Cały czas się obawiam, że w takim kierunku zmierza teraz Jarosław Kaczyński i to jest kierunek zły – mówił w radiu RMF. Prezes Kaczyński nie zamierza ustępować. Jego bliscy współpracownicy twierdzą, że czas gra na niekorzyść Ujazdowskiego, Zalewskiego i Dorna.
– Tak naprawdę każdy z nich walczy o swoje. Oni nie mają żadnego wspólnego interesu – twierdzi jeden z naszych rozmówców. I wskazuje, że celem Ujazdowskiego jest silniejsza pozycja w partii, a Zalewskiego jakieś stanowisko związane z polityką zagraniczną. – Bardzo liczył, że zostanie albo szefem sejmowej komisji, albo wręcz wiceszefem MSZ – twierdzi polityk PiS. Zalewski zaprzecza. – Rezygnując z ubiegania się o fotel przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych, udowodniłem, że stanowiska nie są dla mnie najważniejsze – odpiera zarzuty. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie przez przypadek najbardziej krytykowany przez PiS jest Zalewski. To właśnie on pierwszy ma być usuniętyz partii. – Potem być może zostanie wyrzucony Ujazdowski. A nawet jeżeli do tego nie dojdzie, to jego pozycja w partii będzie bardzo osłabiona i być może sam w końcu opuści PiS– twierdzi polityk PiS, który prosi o anonimowość. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.sopinska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA