fbTrack

Orzecznictwo

Strasburg Autoryzacja narusza swobodę wypowiedzi

Prawo prasowe
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Nie można karać dziennikarza za publikację nieautoryzowanego wywiadu, a przepisy polskiego prawa prasowego odbiegają od standardów obowiązujących w demokratycznym społeczeństwie – orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.
Sędziowie przyjęli argumenty Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej", którego polskie sądy uznały za winnego przestępstwa, jakim było – według tych orzeczeń – opublikowanie rozmowy z politykiem bez autoryzacji. Polska naruszyła swobodę wypowiedzi redaktora, czyli artykuł 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – czytamy w wyroku, jaki dziś zapadł w Strasburgu (skarga nr 18990/05).
Trybunał podkreślił dodatkowo w uzasadnieniu, że przepisy polskiego prawa prasowego dotyczące autoryzacji nie zostały zmienione od roku 1984, czyli od czasu, gdy w Polsce rządzili komuniści. Trybunał wskazał też, że obowiązujące w Polsce przepisy dają rozmówcy dziennikarza praktycznie całkowicie wolną rękę, jeśli chce zablokować publikację wywiadu, bo może on odmawiać o jego autoryzacji albo odwlekać jej termin w nieskończoność.
- Przepisy prawa prasowego, przewidujące sankcje karne za brak autoryzacji, są horrendalne. Nie znają ich inne demokratyczne kraje, więc i u nas powinny wreszcie zostać zmienione – podkreśla dr Michał Zaremba z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, autor skargi redaktora do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Chodzi o artykuł 14 i 49 prawa prasowego z 1984 roku. Pierwszy z nich głosi, iż dziennikarz nie może odmówić osobie, z którą rozmawia autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile ta nie była wcześniej publikowana. Drugi głosi, że za naruszenie tej zasady grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności. Z wyroku w Strasburgu cieszy się szczególnie Jerzy Wizerkaniuk, zwłaszcza że jego racji przez lata nie podzielały ani polskie sądy, ani Trybunał Konstytucyjny. Od dziennikarki „Rzeczpospolitej" dowiedział się orzeczeniu, jakie dziś zapadło. - Nigdy nie miałem wątpliwości, że mieliśmy prawo wydrukować ten wywiad – podkreśla. Trudno było też mu zaakceptować fakt, iż sąd I instancji warunkowo umorzył postępowanie przeciwko niemu, bo "wina i społeczna szkodliwość czynu nie były znaczne".

Sam zrezygnował z autoryzacji

A w lutym 2003 roku ówczesny poseł SLD Tadeusz Myler udzielił dwóm dziennikarkom "Gazety Kościańskiej" wywiadu. Otrzymał tekst do autoryzacji, ale m.in. z powodu znacznych skrótów w maju tego roku wysłał do redakcji list, że tekst „nie oddaje charakteru jego wypowiedzi", w związku z czym rezygnuje z autoryzacji. Po tej deklaracji redakcja wydrukowała wywiad, publikując fragmenty rozmowy przedstawione posłowi do autoryzacji, wiernie spisane z taśmy. Poseł złożył jednak w prokuratorze doniesienie na szefa "GK" i oskarżył go o złamanie prawa prasowego. W 2004 roku sądy dwóch instancji (Sąd Rejonowy w Poznaniu i Sąd Apelacyjny w Poznaniu) uznały, iż Jerzy Wizerkaniuk popełnił przestępstwo, a sąd apelacyjny dodatkowo stwierdził, iż naruszono dobra osobiste posła, publikując bez autoryzacji jego zdjęcia zrobione podczas wywiadu. - Tego nie przewiduje prawo prasowe. Nie ma mowy o autoryzacji zdjęć, zwłaszcza skoro dotyczy to osoby publicznej, jaką jest poseł – podkreśla dr Zaremba. Dodaje, że przed laty liczył, iż sprawę przepisów o autoryzacji rozstrzygnie polski Trybunał Konstytucyjny. Zwłaszcza, że skargę redaktora poparł rzecznik praw obywatelskich. Trybunał Konstytucyjny jednak we wrześniu 2008 roku orzekł, iż przepisy dotyczące autoryzacji są zgodne z ustawą zasadniczą, a redaktor „Gazety Kościańskiej" nie miał racji, publikując nieautoryzowany wywiad. Według Trybunału, autoryzacja gwarantuje "precyzję i prawdziwość debaty publicznej". Tylko sędzia Andrzej Rzepliński zasiadający w składzie orzekającym był wówczas innego zdania. Podkreślał, że gdyby w innych krajach istniał wymóg autoryzacji, nigdy nie ukazałyby się np. wywiady Oriany Fallaci z Chomeinim czy Jaserem Arafatem. A obywatel powinien mieć pewność, że polityk podejmuje mądre decyzje. Jeżeli zaś polityk nie wie, co mówi, takiej pewności mieć nie możemy.

Autoryzacja do pilnej zmiany?

Czy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu zmusi Polskę do zmiany przepisów o autoryzacji? Na pewno nie stanie się to automatycznie, bo samo orzeczenie  dotyczy tylko jednej sprawy, tej wniesionej przez naczelnego „Gazety Kościańskiej" – podkreślają prawnicy. Niemniej to ważna decyzja, która powinna przynajmniej doprowadzić do zniesienia sankcji karnych za brak autoryzacji wypowiedzi. - Tego rodzaju sprawy są w wielu krajach regulowane np. przez kodeksy etyczne środowiska dziennikarskiego, nie przez sankcje karne – podkreśla dr Zaremba. - Trybunał powiedział wyraźnie, że naruszenie Konwencji Praw Człowieka spowodowała nie tyle sankcja, co sam przepis z czasów PRL, który do niej uprawniał. Wniosek z dzisiejszego wyroku jest jednoznaczny: jeśli nie chcemy przegrywać kolejnych spraw dotyczących autoryzacji, pozbądźmy się z polskiego prawa tego przepisu – mówi dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. - Jeśli żyjemy w państwie europejskim, to w świetle takiego wyroku, ten przepis już powinien być martwy - komentuje dr Michał Zaremba. Czytaj też:   Zobacz » Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Prawo prasowe
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL