fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Oszczędzanie na emeryturę jest niezbędne

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Wyłącznie większe zachęty podatkowe mogą skłonić Polaków do dodatkowego oszczędzania
Połowa Polaków chce, aby ich przyszła emerytura stanowiła przynajmniej połowę ostatnich zarobków. Nie będzie to możliwe bez dodatkowego oszczędzania. Ale dodatkowo odkłada pieniądze zaledwie kilka procent pracujących.

Za dużo produktów

Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer Polska, przekonuje, że jednym z powodów jest to, że nasz system emerytalny jest zbyt skomplikowany. Na rynku istnieje dużo produktów w ramach tzw. III filara: indywidualne konta emerytalne (IKE),  pracownicze programy emerytalne (PPE), a do tego w 2012 r. ruszą indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Poza tym jest jeszcze tzw. IV filar, czyli rozwiązania dla pracodawców poza PPE oraz indywidualny rynek inwestycyjny.
Z tym, że system jest poszatkowany, zgadza się Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich. – Dobrze byłoby porządnie podejść do tego zagadnienia i odpowiedzieć na pytanie, jaki system jest w Polsce pożądany – uważa.
Zdaniem obecnych na debacie w redakcji „Rz" o oszczędzaniu na emeryturę  dotychczasowe rozwiązania się nie sprawdziły, bo zarówno liczba oszczędzających na IKE, jak i w PPE jest niska. Dlatego zapowiedziana ulga dla oszczędzających na IKZE – możliwość odliczania wpłat od podstawy opodatkowania – jest dobrym krokiem. – Jeśli wprowadzamy istotną ulgę w III filarze, to inne powinny być zlikwidowane. I nie łudźmy się, zachęty podatkowe oznaczają podwyżkę VAT czy akcyzy  – tłumaczy Ryszard Petru.
Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, wskazuje, że w krajach, w których wprowadzono zachętę, liczba oszczędzających nie urosła znacząco. – Z doświadczeń  Francji, Finlandii czy Słowacji wynika, że po pięciu latach po wprowadzeniu ulgi oszczędzało od 5 do 15 proc. osób – tłumaczy.
Przeciwnikiem zachęt podatkowych jest prof. Marek Góra. –  Aby mieć wyższe dochody na starość, musimy dłużej pracować i dodatkowo oszczędzać – tłumaczył współtwórca koncepcji reformy emerytalnej. Jego zdaniem reforma systemu emerytalnego zahamowała wzrost składki emerytalnej. – Bez tej zmiany dziś wyniosłaby ona grubo ponad 50 proc. (składka emerytalna wynosi 19,52 proc. – red.). To dało miejsce do dodatkowego oszczędzania – tłumaczy.
Piotr Dziewulski, były dyrektor Departamentu Długu Publicznego w resorcie finansów, przywołał jednak przykład zachęt dla kupujących obligacje skarbowe wprowadzonej w latach 90. – Wprowadziliśmy ulgę podatkową na dwa lata. Ludzie ustawili się w kolejce po obligacje skarbowe do biur maklerskich. Chodzi o zbudowanie nawyku. Nie znajdzie się silniejszego środka niż ulga – tłumaczył Dziewulski.

Ważna edukacja

Odliczanie składki od podstawy opodatkowania proponuje dużo krajów (m.in. Austria, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania).
– Ważna jest też rola edukacyjna państwa, by tłumaczyć Polakom, że emerytura z I i II filara nie będzie wysoka. Ważne także, żeby nie obiecywać za wiele. Ostatnia dyskusja na temat systemu emerytalnego wprowadziła zamęt. Im więcej państwo obiecuje, tym niższą skłonność mają ludzie do oszczędzania. Ważne jest zaś, by Polacy mieli świadomość przyszłej emerytury – podsumowuje Petru.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA