fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Prezydent nie chce Borusewicza wśród swoich doradców

Bogdan Borusewicz
Fotorzepa, Wojtek Jakubowski Wojtek Jakubowski
Rada Bezpieczeństwa Narodowego od środy ma jednego członka mniej. Lech Kaczyński odwołał z jej składu marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Kancelaria Prezydenta nie podała powodów tej decyzji.
Borusewicza nie ma ona charakteru politycznego. – Prezydent najwyraźniej zamierza zmienić koncepcję RBN, w której do tej pory zasiadały osoby sprawujące najwyższe funkcje: marszałkowie Sejmu i Senatu, szefowie MON i MSZ. Może chce, by miała bardziej prywatny charakter – powiedział Borusewicz w TVN 24. O swoim odwołaniu dowiedział się z mediów, tak samo jak we wrześniu Radosław Sikorski. – Do tej pory żadne odwołanie do mnie nie dotarło, choć mój adres jest przecież Kancelarii znany. Właściwie to nie wiem, czy jestem w RBN, czy nie. Urzędowy akt powołania mam – mówi „Rz” były szef MON.
Sławomir Nowak z PO nie ma wątpliwości, że decyzja prezydenta ma kontekst polityczny. Borusewicz, w poprzednich wyborach popierany przez PiSi PO, teraz startował z gdańskiej listy Platformy do Senatu. W Gnieźnie Donald Tusk ogłosił, że jego przejście pod barwy PO jest „bombą kampanii”. – To wendeta na Borusewiczu – uważa Nowak. Według niego sprawa ta jest kolejnym złym sygnałem z Pałacu. – Zamiast współpracy mamy do czynienia z polityczną agresją – ocenia.
To nie pierwszy akt niechęci wobec marszałka ze strony Lecha Kaczyńskiego. Prezydent w wywiadzie dla „Rz” z 16 października stwierdził, że się na nim zawiódł. – Zamierzam zapytać prezydenta, co miał na myśli w tym wywiadzie. Ale to nie oznacza, że nie można współpracować – mówił w rozmowie z „Rz” z 29 października Borusewicz. – Trzeba poczekać z ocenami polityki prezydenta wobec nowego rządu do jego ukonstytuowania się – uważa Marek Opioła z PiS. – Ale odwołanie Borusewicza nie jest decyzją polityczną. Na pewno są jakieś powody, dla których marszałek został odwołany – dodaje. RBN po raz pierwszy powo- łał Aleksander Kwaśniewski. – Idea była taka, żeby zasiadały w niej autorytety. Rada pełniła ważną funkcję ekspercko-opiniotwórczą – mówi Waldemar Dubaniowski, były szef gabinetu politycznego Kwaśniewskiego. – To powinno być forum z udziałem najważniejszych osób w państwie, niezależne od podziałów partyjnych. W interesie prezydenta jest, by byli to też ludzie, z którymi nie jest mu po drodze – ocenia Sikorski. RBN to organ doradczy prezydenta, który nie ma mocy decyzyjnej. Obecnie tworzą ją Ludwik Dorn, Anna Fotyga, Jarosław Kaczyński i Aleksander Szczygło. Rada została powołana po raz pierwszy w 1998 r. na mocy konstytucji. Zajmuje się zewnętrznym i wewnętrznym bezpieczeństwem państwa, w tym m.in. kierunkami polityki zagranicznej, rozwojem sił zbrojnych i zagrożeniami. Rada opiniowała w marcu br. instalację amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce, nakreśliła polskie warunki w negocjacjach. Wówczas specjalne zaproszenie na jej posiedzenie otrzymał Andrzej Lepper, który zapowiadał, że zwróci się do prezydenta, by w radzie „nie zasiadało jakieś ścisłe grono jednej partii”. Lech Kaczyński odwołał w trakcie swojej kadencji z RBN Stefana Mellera, Marka Jurka, Kazimierza Marcinkiewicza, Janusza Kaczmarka, Radosława Sikorskiego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA