Koszykówka

Boston Celtics – powrót mistrzów

Reuters
Dziś startuje 62. sezon NBA. Tytułu bronią San Antonio Spurs. W składzie Orlando Magic jest Marcin Gortat, trzeci polski koszykarz, który zagra w najbogatszej lidze świata. Inauguracyjne spotkanie mistrzów z Portland Trail Blazers i inne mecze pokazywać będzie Canal+ Sport
Drużyna San Antonio, która w ostatnim finale pokonała 4-0 Cleveland Cavaliers, zdobywa mistrzowskie pierścienie tylko w latach nieparzystych (1999, 2003, 2005, 2007), ale w tym roku chce zerwać z tą tradycją i wywalczyć piąty tytuł w dziesięcioleciu.
Dołączyłaby wtedy do najbardziej utytułowanych legendarnych zespołów Boston Celtics, Los Angeles Lakers i Chicago Bulls. Spurs pozostawili w składzie 12 zawodników z poprzedniego sezonu. Zarzuca się im, że nie odmładzają drużyny, ale po co zmieniać części w silniku, który funkcjonuje bez zarzutu. Solidna ekipa sformowana wokół Tima Duncana, który zdobywał w przeszłości tytuł najlepszego gracza sezonu zasadniczego i finału, Francuza Tony’ego Parkera (MVP ostatnich finałów) i błyskotliwego Argentyńczyka Manu Ginobilego daje gwarancje sukcesu. Mistrzowie pokażą się kibicom w meczu otwarcia z Portland Trail Blazers w nocy z wtorku na środę (transmisja w Canal+ Sport o 3.00). Tak jak w poprzednich sezonach największą przeszkodą w zdobyciu tytułu będą dla Spurs kluby z Konferencji Zachodniej. Dallas Mavericks bardzo pragną rewanżu za niepowodzenia w play-off. Drużyna ukończyła sezon zasadniczy z najlepszym bilansem w lidze, Niemiec Dirk Nowitzki został wybrany na najlepszego zawodnika, ale już w pierwszej rundzie fazy pucharowej lepsi od faworytów okazali się Golden State Warriors.
Także Phoenix Suns, pokonani przez Spurs w półfinale konferencji, chcą się zrewanżować. Zespół Steve’a Nasha, fenomenalnego rozgrywającego z Kanady, wzmocnił się, pozyskując Granta Hilla, który na początku kariery nazywany był nowym Michaelem Jordanem. Oby tylko nie przeszkadzały mu kontuzje. Są jeszcze Los Angeles Lakers, trzykrotni mistrzowie z przełomu stuleci, którzy jednak nie są pewni, czy mogą liczyć na swojego najlepszego gracza Kobego Bryanta. Król strzelców w ostatnich dwóch latach po 12 sezonach spędzonych w Lakers skłócił się z właścicielem klubu Jerrym Bussem i publicznie deklarował chęć zmiany barw, mimo że jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez cztery lata. Ostatnio mówiło się o transakcji z Chicago Bulls, którzy w zamian za Bryanta mieliby oddać Luola Denga, Bena Gordona, Tyrusa Thomasa i pozyskanego w tegorocznym drafcie świetnie zapowiadającego się absolwenta Uniwersytetu Florida Joakima Noaha, syna słynnego francuskiego tenisisty Yannicka. W ostatnich dziewięciu latach tylko dwukrotnie tytuł zdobywały zespoły z Konferencji Wschodniej (Detroit Pistons w 2004 i Miami Heat w 2006). Modę i styl w lidze dyktowały zespoły z Zachodu, grające szybciej, bardziej ofensywnie, mające w składach więcej gwiazd. Wszystko zaczęło się jednak zmieniać wraz z przejściem Shaquille’a O’Neala z Lakers do Miami. Latem tego roku kolejni wielcy gwiazdorzy przenieśli się z Zachodu na Wschód. Najbardziej wzmocnili się Boston Celtics. Klub, który 16 razy zdobywał mistrzostwo NBA (w latach 1957 – 1969 aż 11-krotnie), od chwili zakończenia kariery przez słynnego Larry’go Birda w 1992 roku tylko trzy razy awansował do play-off. Ostatni sezon zakończył z drugim najgorszym bilansem w lidze (24 zwycięstwa – 58 porażek). Danny Ainge, były zawodnik pamiętający złote czasy Celtics, a od 2003 r. dyrektor generalny klubu, próbował zbudować młodą drużynę wokół weterana Paula Pierce’a, ale teraz zdecydował się na rewolucję w składzie. Najpierw pozyskał znakomitego strzelca Raya Allena, którym znudzili się Seattle SuperSonics, a 31 lipca graczem Celtics został Kevin Garnett, gwiazdor pierwszej wielkości, najbardziej wszechstronny z wysokich graczy NBA, mistrz walki pod tablicami, który w ostatnich ośmiu sezonach zawsze miał więcej niż 900 zbiórek. Przez 12 sezonów pozostawał wierny Minnesota Timberwolves. Gdy stracił nadzieję na grę w finale NBA, zdecydował się na zmianę klubu. Kilkanaście godzin po oddaniu Garnetta do Bostonu w Minneapolis zawalił się most. Są kibice skłonni porównywać obydwie tragedie. Garnett, Pierce i Allen mają za sobą występy w sumie w 21 Meczach Gwiazd NBA i zdobywali łącznie 65,5 pkt na mecz, licząc średnie z kariery. Z takimi możliwościami, przy założeniu, że tercet G-P-A będą omijać kontuzje, Boston staje się automatycznie faworytem w Konferencji Wschodniej. Głównymi rywalami będą Cleveland Cavaliers, a także Detroit Pistons, Miami Heat (o ile zdrowi będą Shaq i Dwyane Wade) oraz Chicago Bulls.Polskę reprezentuje Marcin Gortat (Orlando Magic). Czy osiągnie więcej od Cezarego Trybańskiego i Macieja Lampego? 4,8 mln dol. w dwa lata zarobił w NBA Cezary Trybański. W Memphis Grizzlies, Phoenix Suns, New York Knicks i Chicago Bulls wystąpił w 22 meczach, zdobył 15 punktów. 64 mecze 215 punktów i 3,1 mln dol. na koncie w trzy sezony. Taki jest dorobek w NBA Macieja Lampego (NY Knicks, Phoenix, New Orleans, Houston). Treningi z Ewingiem Marcin Gortat będzie trzecim koszykarzem z Polski, który zagra w NBA. Na treningach w Orlando Magic często pracował ze słynnym środkowym Patrickiem Ewingiem (na zdjęciu). W pierwszym sezonie zarobi 450 tys. dolarów, a jeśli klub przedłuży umowę na kolejny sezon, jego roczne zarobki wzrosną do 650 tysięcy. „Pieniądze nie są najważniejsze. Istotne jest, by wywalczyć sobie mocną pozycję w drużynie” – mówił Gortat w wywiadach. Teraz nie udało nam się uzyskać jego przedsezonowych opinii. Zawodnik odebrał wprawdzie telefon, ale powiedział „Rz”, że otrzymał w klubie zakaz rozmawiania z prasą. Od tej pory można się z nim porozumiewać tylko za pośrednictwem biura prasowego Orlando Magic, które oczekuje zestawu pytań, przekazuje je zawodnikowi, ten odpowiada i biuro odsyła odpowiedzi zainteresowanemu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL