Kraj

Przegonić ludzi PiS

Janusz Dzięcioł zwycięzca pierwszej polskiej edycji „Big Brothera”, poseł PO
Rz: Dlaczego postanowił pan wystartować w wyborach z list Platformy Obywatelskiej?
Janusz Dzięcioł: Od dawna jestem sympatykiem tej partii. Popierałem także Kongres Liberalno-Demokratyczny i od momentu, kiedy dawni działacze KLD odeszli z Unii Wolności, tworząc Platformę Obywatelską, wiedziałem, że partia ta prędzej czy później dojdzie do władzy. Nigdy wcześniej nie mogłem jednak głośno wyrazić swojego poparcia, bo nosiłem mundur komendanta Straży Miejskiej. Odkąd rozpocząłem pracę w samorządzie, mam tę szansę i postanowiłem z niej skorzystać. Czy popularność z “Big Brothera” pomaga? Oczywiście, że tak. Głosowało na mnie prawie 20 tys. osób, z czego moim stałym elektoratem jest powiedzmy 8 – 9 tys. osób. Reszta głosowała pewnie dlatego, że kojarzy moje nazwisko.
Czym chciałby pan się zajmować jako poseł? Najbardziej chciałbym zasiąść w komisjach bezpieczeństwa albo sportu, ale domyślam się, że może być wielu kandydatów, więc ewentualnie mogą być też komisje sprawiedliwości i praw człowieka oraz polityki społecznej. Byłem już radnym, komendantem Straży Miejskiej i kuratorem, stąd moje zainteresowania. Każdy powinien mieć swoją działkę i ja też już ją sobie wyznaczyłem. Od czego pana zdaniem Platforma powinna zacząć rządy? Rozliczenia PiS? Myślę, że PiS rozliczyli już wyborcy, a Platforma powinna zająć się tym, co obiecywała. Taka powinna być kolejność, jeśli Platforma chce pokazać się wyborcom jako partia skuteczna. Ale to moje osobiste zdanie i nie wiem, jaka będzie decyzja Donalda Tuska. Boję się tylko, by to rozliczanie rządów PiS nie zabrało zbyt dużo czasu i energii potrzebnych na przeprowadzenie podwyżek, na to, by stał się w tym kraju cud, o którym opowiadał Donald Tusk przed wyborami, i by po prostu Polska ruszyła mocno z kopyta. Czy zatem pana zdaniem komisje śledcze nie powinny powstać? Dobrze by było, gdyby powstały, bo nie zgadzam się, by w tym kraju za każdym chodzili agenci CBA i kusili wielkimi łapówkami. Dlatego winnych tego stanu na pewno trzeba w jakiś sposób ukarać. Tym bardziej że sromotna przegrana Jarosława Kaczyńskiego świadczy o tym, iż społeczeństwo nie chce takiej Polski, że chce żyć w normalnym, demokratycznym kraju. A co powinno się stać z urzędnikami czy ministrami, którzy pracowali w czasie dwu lat rządów PiS? Jeśli Donald Tusk bierze całą odpowiedzialność za nową władzę, to musi sprawować ją z ludźmi, którym wierzy i do których ma zaufanie. A jak można wierzyć komuś, kto nosi płaszcz na dwóch ramionach? Czyli wszystkich z PiS trzeba pogonić? Tak. Zdecydowanie pogonić.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL