Świat

Sprzedawali czy ratowali?

Fotorzepa, afp afp afp afp
Handlowali dziećmi z Darfuru? Prezydent Czadu zapowiedział surowe kary dla aresztowanych Francuzów. Zarzucił im porwanie i przemyt ponad setki dzieci
Chodzi o członków organizacji humanitarnej Arche de Zoe. Paryż potwierdza, że rzekoma akcja ratowania sierot, na które czekały we Francji rodziny gotowe na ich przyjęcie, była nieodpowiedzialna i nielegalna.
W czwartek 103 afrykańskich dzieci w wieku od trzech doośmiu lat miało odlecieć do Europy samolotem hiszpańskiej kompanii Girget z lotniska w Abeche (pogranicze Czadu z Sudanem). Były pod opieką grupy Francuzów: sześciu członków organizacji humanitarnej Arche de Zoe (Arka Zoe) i trojga dziennikarzy. Miejscowa policja zatrzymała opiekunów oraz hiszpańską załogę samolotu. Francuzi czekają na formalne oskarżenie o próbę „kradzieży i przemytu dzieci”. Wczoraj pozostawali w areszcie (Hiszpanie są jedynie „zatrzymani do wyjaśnienia”). Dziećmi zajęli się przedstawiciele ONZ, UNICEF i Czerwonego Krzyża.Sprawa wywołała międzynarodowy skandal. Arche deZoe twierdzi, że „ratowała przed pewną śmiercią“ sieroty z sudańskiego Darfuru, ogarniętego wojną (od 2003 roku zginęło tu 200 tys. osób, a ponad2 mln straciło dach nad głową), i że na swoją działalność miała zgodę zarówno władz Czadu, jak i Francji. Na lotnisku w Vatry, 120 km od Paryża, w piątek na afrykańskie dzieci czekały francuskie i belgijskie rodziny gotowe je przyjąć. Według Arche de Zoe nie chodziło o adopcję sierot, lecz o udzielenie im schronienia. Miały uzyskać status uchodźców politycznych.Jednak zainteresowane rodziny (ok. 300) wpłacały na konto Arche de Zoe od 2,8 do 6 tys. euro. Oficjalnie cała suma – prawie milion euro – miała pokryć koszty akcji.Paryż stanowczo zaprzecza, by operacja odbywała się przy jego wsparciu. Francuskie MSZ już w czerwcu odmówiło takiej zgody. Rzecznik Pałacu Elizejskiego David Martinon potępił nieodpowiedzialne działania Arche de Zoe. Zdementował też pogłoski, wedle których organizacja miała korzystać z przychylności Cecilii Sarkozy, byłej żony prezydenta.
– Prawo Sudanu i Czadu wyklucza adopcję dzieci przez cudzoziemców, a Francja respektuje prawa suwerennych państw – dodał. – Odpowiedzialni za ten skandal staną przed wymiarem sprawiedliwości – zapowiedziała sekretarz stanu ds. praw człowieka Rama Yade, która kieruje ministerialną komórką kryzysową. Prokuratura w Paryżu wszczęła postępowanie w sprawie nielegalnego pośrednictwa w adopcji, ale Francja zgodziła się wczoraj, by jej obywateli osądzono najpierw w Czadzie. Według władz tego państwa „ratunek humanitarny” nie dotyczył wyłącznie sierot. Dzieci nie były chore i prawdopodobnie nie pochodziły tylko z Darfuru. Według Stephanie Lefebvre z Arche de Zoe skandal wybuchł, bo władze Czadu – początkowo zgadzające się na przewiezienie sierot do Francji – w ostatniej chwili zmieniły zdanie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL