Kraj

Mama Krystiana pójdzie do szpitala

Rzeczpospolita
Lekarze i zwykli ludzie oferują pomoc Kindze Szymańskiej, która była bliska śmierci
Pani Kinga choruje na cukrzycę. Historię jej trzyletniego synka, który w minioną niedzielę sam wezwał przez telefon pomoc do nieprzytomnej mamy, zna już cała Polska.
– Byłem porażony tą historią, dlatego wysłałem lekarza, który zbadał chorą i zaproponował jej przejście badań w naszej placówce – mówi Leszek Markuszewski, dyrektor szpitala im. Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. 22-letnia kobieta w tym tygodniu nie może pójść na badania, bo nie chce zostawiać Krystiana samego w domu.
– Lekarz mi poradził, co mam robić, gdy spadnie mi poziom cukru, a kiedy nie ma w domu mojego partnera, przychodzi do mnie sąsiadka – powiedziała „Rzeczpospolitej”. Łódzkie pogotowie znalazło producenta, który jest gotów przekazać chorej pompę insulinową. Do redakcji „Rz” czytelnicy piszą e-maile z ofertą pomocy finansowej lub zajęcia się rodziną. „Chciałbym zaprosić mamę i małego do siebie, podczas pobytu tutaj w Warszawie mogłaby przejść te badania, a mały zostałby ze mną, moją żoną i prawie dorosłą córką” – napisał pan Witold z Warszawy. Pani Kinga bardzo dziękuje za ten miły gest, ale nie chce wyjeżdżać z Łodzi. Badania zrobi w rodzinnym mieście, jednak przeraża ją, że potrwają aż trzy dni. Chciałaby, żeby w szpitalu mógł być z nią Krystianek. Rodzinę odwiedził także komendant wojewódzki policji w Łodzi. Krystian dostał od niego dyplom za bohaterski czyn. – Gratuluję mamie tak dzielnego i mądrego synka – powiedział mł. insp. Lech Biernacki. Krystian uratował swoją mamę dwukrotnie. Po raz pierwszy 16 września, gdy wykręcił numer alarmowy policji. Kiedy odebrała operatorka, zaczął płakać. Pracownica obsługująca numery 997 i 112 oddzwoniła na numer, który się wyświetlił. Pani Kinga odzyskała przytomność i podała adres, pod który przyjechała karetka. W minioną niedzielę, gdy mama znów straciła przytomność, chłopiec zadzwonił raz jeszcze. Dyżur miała ta sama operatorka. Przypomniała sobie poprzednie zdarzenie i szybko udało jej się ustalić adres zamieszkania Szymańskiej. – Historia Krystiana pokazuje, że dzieci warto uczyć, jak zadzwonić na policję, straż pożarną czy pogotowie – mówi Mirosław Micor, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL