fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Miasta: będą cięcia na inwestycje

Dworzec Łódź Kaliska
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Drogi, mosty, dworce: kluczowe miejskie inwestycje idą pod nóż
Plany Ministerstwa Finansów to początek inwestycyjnej katastrofy – twierdzą prezydenci największych polskich miast.
Resort pracuje nad projektem ustawy, która m.in. wprowadzi nową regułę wydatkową. Zgodnie z nią w ciągu czterech lat samorządy miałyby przyciąć deficyty do 1 proc. swoich dochodów, podczas gdy nie brakuje takich, które planowały nawet kilkanaście procent.
Jak wynika z obliczeń Unii Metropolii Polskich, do których dotarła "Rz", decyzje resortu finansów sprawią, że tylko na planowane do 2015 r. inwestycje 12 największych polskich miast zabraknie ponad miliarda złotych. – Skutki decyzji ministra Jacka Rostowskiego mogą zepchnąć Polskę ze ścieżki rozwoju – ostrzega Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska i prezes UMP.
Już dziś wiadomo, że władze Szczecina będą mieć kłopot ze sfinansowaniem sztandarowej inwestycji, jaką jest budowa obwodnicy śródmiejskiej. Wrocławianie nie doczekają się w najbliższych latach zaplanowanej już budowy mostu Wschodniego, który miał rozładować korki w części miasta.
W Łodzi pod znakiem zapytania stoi m.in. modernizacja dworca, w Katowicach realna staje się rezygnacja m.in. z budowy centrum kongresowego, a wart setki milionów złotych projekt modernizacji linii tramwajowych praktycznie już się posypał. – Cięcia mogą być bolesne, ale co robić, skoro minister Rostowski każe mi tylko w przyszłym roku obciąć wydatki na inwestycje o prawie 180 mln zł? – denerwuje się prezydent Katowic Piotr Uszok.
– Nagle zamyka nam się drogę do kredytów, choć samorządy z reguły tak prowadziły finanse, by pozwolić sobie na największy deficyt w czasie, gdy wejdą w fazę realizacji planowanych przedsięwzięć – mówi prezydent Poznania Ryszard Grobelny. I wskazuje, że 96 proc. długu publicznego generuje administracja rządowa.
Adamowicz: – Przy takich cięciach priorytetem będą inwestycje unijne, więc ucierpią te nie mniej ważne, ale planowane jako własne, np. remonty dróg czy budowy szkół.
Grozi też, że przyparte do muru samorządy poszukają pieniędzy w innych źródłach: np. podwyżkach cen biletów komunikacji miejskiej (jak ujawniliśmy wczoraj, drastyczny wzrost rozważa stołeczny ratusz) lub w podwyżkach podatków i opłat lokalnych. – Nie można tego wykluczyć – potwierdza Adamowicz.
Resort finansów jest jednak nieubłagany. Jego biuro prasowe zapewnia, że plany ministra nie zmniejszą inwestycji, tylko będą zabezpieczeniem "dla stabilności finansów publicznych w obszarze jednostek samorządu".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA