fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Pracownik to nie biznesmen

www.sxc.hu
Przymuszanie do założenia firmy może się skończyć powrotem zwolnionego na etat
Tak wynika z wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt:I PK 85/10), który zajął się sprawą pracownicy zatrudnionej w szkole od 1983 r. Na początku 2000 r. placówka w poszukiwaniu oszczędności zwolniła ją z etatu i zaproponowała współpracę na kontrakcie. Była pracownica założyła więc działalność gospodarczą. Jej obowiązki praktycznie się nie zmieniły.

Cechy zatrudnienia

Po dwóch i pół roku współpracy szkoła zdecydowała się zatrudnić ją ponownie na etacie. W 2008 r. pracownica wystąpiła o przyznanie nagrody jubileuszowej przysługującej pracownikom z 25-letnim stażem. Szkoła odmówiła, bo uznała, że pracownicy brakuje wymaganego stażu pracy.
Gdy sprawa trafiła do sądu rejonowego, ten uznał, że działalność gospodarcza nie jest wliczana do stażu pracy. Zdaniem sądu nie każdy pracujący w potocznym tego słowa znaczeniu jest pracownikiem w znaczeniu prawnym. Podobnego zdania był sąd okręgowy.
Dopiero gdy sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, ten stwierdził, że sądy zbyt pospiesznie oddaliły żądanie pracownicy twierdzącej, że ze szkołą łączył ją faktycznie stosunek pracy. Nie wystarczyło bowiem, że sądy ustaliły, iż pracownica m.in. sama opłaca składki na ubezpieczenia społeczne.
Zdaniem SN sądy powinny bowiem ustalić, na czym faktycznie polegał kontrakt, czy powódka sama organizowała sobie pracę, czy raczej wykonywała polecenia przełożonych.
SN zwrócił także uwagę na to, że zeznania pracownicy wskazują na presję ze strony pracodawcy, który chciał wymusić na niej zamianę etatu na kontrakt. Może to wskazywać na nieważność takich postanowień jako zmierzających do obejścia ustawy w myśl art. 58 § 1 kodeksu cywilnego.
Wszystko wskazuje więc na to, że gdy sprawa wróci do sądu okręgowego, ten uzna okres prowadzenia działalności gospodarczej (jeśli spełnia cechy określone w art. 22 ust 1 kodeksu pracy) za zatrudnienie na etacie.

Wysokie kary

Pracodawca, który nielegalnie zatrudnia pracowników, musi się liczyć z obowiązkiem wystawienia świadectwa pracy za cały okres pracy bez umowy oraz zapłatą zaległych świadczeń, m.in. ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy. Poza tym naraża się na grzywnę do 30 tys. zł.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy z Głównego Inspektoratu Pracy, wynika, że tylko w zeszłym roku inspektorzy złożyli 100 pozwów o ustalenie istnienia stosunku pracy przeszło 250 osób.
– Najefektywniejszą formą oddziaływania na pracodawców jest kierowanie do nich wystąpień wnoszących o zastąpienie umów cywilnoprawnych umowami o pracę – komentuje Danuta Rutkowska z Głównego Inspektoratu Pracy w Warszawie. – Większość firm stosuje się do wniosków zawartych w wystąpieniach bez konieczności wytaczania powództw sądowych. W zeszłym roku skierowaliśmy takie wnioski do 930 pracodawców, którzy potwierdzili na piśmie istnienie stosunku pracy z 4274 pracownikami.
Komentuje:
Dawid Jakub Zdebiak, radca prawny, partner w kancelarii Gujski Zdebiak
Sędziowie coraz częściej zwracają uwagę, jakie były zamiary stron nawiązujących współpracę bez podpisywania umowy o pracę, na podstawie umowy cywilnoprawnej. Często bowiem okazuje się, że prowadzącemu działalność gospodarczą może zależeć na takim rozwiązaniu, ponieważ płaci niższe składki na ubezpieczenia społeczne i podatki. Odnosi więc wymierne korzyści z prowadzenia firmy, których by nie miał, gdyby pracował na etacie. Inaczej jednak sąd oceni sytuację, gdy pracownik został zwolniony i bezpośrednio potem założył działalność, współpracując z dotychczasowym pracodawcą, a inaczej, gdy od początku współpracował z firmą na podstawie umowy cywilnoprawnej czy jako przedsiębiorca.
 
Zobacz serwisy:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA