Wywiady i rozmowy

Za wąskie łóżka w hotelu poselskim

Fotorzepa, Grzegorz Hawałej GH Grzegorz Hawałej
Posłowie żyją w twierdzy przy ul. Wiejskiej, bo na miejscu mają basen, kaplicę, restaurację, sklepy. W tym swoistym getcie poselskim mogą nie dostrzegać problemów życia codziennego - mówi Ryszard Czarnecki, były poseł na Sejm, obecnie europoseł wybrany z listy Samoobrony
Rz: Co pan, stary sejmowy wyjadacz, sądzi o planach stopniowej likwidacji hotelu poselskiego?
Ryszard Czarnecki: Hotel ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. Plusem jest to, że posłowie na miejscu mają pracę i nocleg, dzięki czemu mogą dłużej pracować i lepiej się regenerować – np. przed posiedzeniem można iść do pokoju, żeby się zdrzemnąć. Poza tym lepszy i szybszy jest przebieg informacji politycznych. Minusem zaś jest to, że posłowie żyją w twierdzy przy ul. Wiejskiej, bo na miejscu mają basen, kaplicę, restaurację, sklepy. W tym swoistym getcie poselskim mogą nie dostrzegać problemów życia codziennego. Wynajmując mieszkania na mieście, będą mieli okazję to nadrobić.
Jednak będzie to ze stratą dla politykowania, bo bardzo często właśnie w pokojach hotelowych zapadały decyzje, rodziły się nowe pomysły czy inicjatywy. Hotel poselski sprzyjał takim kontaktom, zachęcał do zacieśniania więzi formalnych i nieformalnych, ponad podziałami partyjnymi. Jak jest ze standardem pokojów hotelowych? W mojej pierwszej kadencji mieszkałem w jednym pokoju z innym posłem, co dzisiaj jest nie do pomyślenia. Teraz warunki są lepsze pod każdym względem, choć słyszałem o posłance, która narzeka, że łóżko jest za wąskie dla dwóch osób... Jakie możliwości integracji pozostają posłom? Posłowie będą musieli znaleźć inną formułę spotykania się i integrowania. Na pewno polska polityka będzie mniej barwna, bo gdyby nie było hotelu poselskiego, to nie byłoby książki Anastazji Potockiej, nie byłoby taśm Renaty Beger, nie byłoby hucznych imprez posłów PSL z orkiestrą... Słyszę sentyment w pana głosie. Jakiś na pewno. To tam usłyszałem, w całonocnym barze hotelowym, o 2 w nocy, od ówczesnej posłanki Unii Demokratycznej, a obecnie posłanki Platformy Obywatelskiej Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, pamiętne dla mnie słowa: „Pan? Taki inteligentny, a z ZChN?”. Ale na świecie parlamenty chyba zwykle nie mają hoteli dla swoich członków? Rzeczywiście. Eurodeputowany ma trzy możliwości: wynajęcie pokoju w hotelu, co jest kosztowne i nie daje poczucia stabilizacji, wynajęcie mieszkania lub wzięcie kredytu na własne mieszkanie, co ja sam uczyniłem. Wszystko to oczywiście z własnej pensji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL