fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Nowe ograniczenia dla młodzieży na uczelniach

Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Nowela ustawy o szkolnictwie wyższym zmusi studentów do płacenia nie tylko za drugi kierunek studiów, ale i za dodatkowe zajęcia na pierwszym
Studenci uczący się w trybie dziennym zapłacą za dodatkowe zajęcia, w których zechcą uczestniczyć ponad limit przyznany im na danym kierunku studiów w ramach ECTS (Europejski System Transferu Studiów). Ponadto doktorantowi, tak jak studentowi, będzie przysługiwała od 2012 r. ulga w wysokości 51 proc. na przejazdy koleją i komunikacją miejską. Są to jedne z najważniejszych poprawek Senatu do nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, które na piątkowym głosowaniu przyjął Sejm.
Rządowy projekt nowych przepisów nie przewidywał opłat dla studentów za dodatkowe zajęcia w ramach jednego kierunku studiów. Poprawka wprowadzona przez Senat ograniczy im więc udział w dodatkowych wykładach.

Finansowe bariery

Przepisy zaproponowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ograniczyły natomiast studentom możliwość darmowego studiowania na kilku kierunkach jednocześnie. Nowela przewiduje bowiem, że student studiów dziennych może wprawdzie podjąć bezpłatną naukę na drugim kierunku, ale po każdym roku nauki uczelnia zweryfikuje jego wyniki. Jeśli po dwóch semestrach nie spełni kryteriów do otrzymania stypendium rektora, będzie musiał zapłacić za dalszą naukę oraz zwrócić koszt ukończenia pierwszego roku.
– Nie sprzeciwiamy się tym ograniczeniom, bo dzięki nim więcej osób skorzysta z bezpłatnych studiów. Większym problemem jest fakt, że studenci w ogóle muszą zdobywać wiedzę na kolejnych fakultetach. Mam nadzieję, że reforma kształcenia częściowo to rozwiąże – komentuje zapisy Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów RP.

Jeden etat

Zmiany rozwiążą też problem wieloetatowości wykładowców. Nowe przepisy określają bowiem, że za zgodą rektora wykładowca uczelni publicznej może podjąć tylko jeden dodatkowy etat.
Dziś nauczyciel akademicki akceptacji rektora potrzebuje tylko na pracę na trzecim i kolejnym. Posłowie zostawili jednak zainteresowanym furtkę. Będą wykładać do woli na kilku uczelniach, jeśli założą działalność gospodarczą.
6 – 7 procent studentów uczy się na drugim kierunku
– Limit etatów będzie dotkliwy zwłaszcza dla państwowych uczelni. Zmiany wbrew temu, co się powszechnie mówi, nie uderzą w szkoły prywatne. W mojej szkole 80 proc. wykładowców pracuje na jednym etacie. Nie wszystkie więc uczelnie prywatne funkcjonują dlatego, że ich kadrę zasilają wykładowcy z państwowych placówek – mówi Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.
Nowela rozwiązuje też kwestię dalszego zatrudnienia na uczelni starszych profesorów, którzy osiągnęli wiek emerytalny (65) lat, ale zgodnie z przepisami ustawy o szkolnictwie wyższym mogą pracować na uczelni do 70. roku życia. Tymczasem znowelizowana ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych stanowi, że osoba posiadająca uprawnienia emerytalne, ale chcąca dalej pracować musi rozwiązać stosunek pracy i nawiązać go ponownie. Przyjęta przez posłów poprawka Senatu zwalnia profesorów ponownie podejmujących zatrudnienie z obowiązku kolejnego przystępowania do konkursu, którego nowa ustawa wymaga przy zatrudnianiu nauczyciela akademickiego.
25 tysięcy osób to samodzielni pracownicy naukowi na uczelniach
Środowisko akademickie widzi korzyści w tej reformie, ale i jej niedoskonałości.
– Rozczarowało nas odrzucenie zapisów, które gwarantowałyby przeciętne płace w szkolnictwie wyższym w relacji do tzw. kwoty bazowej. Po trzykrotnych podwyżkach w ostatnich latach w oświacie brak podwyżek w szkolnictwie wyższym jest poważnym problemem – komentuje prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich.
etap legislacyjny: do podpisu prezydenta
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA