fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Hinduskie wesela za 40 milionów dolarów

Władze wzywają do pozostania przy „skromnych i prostych uroczystościach".
AFP
Rząd Indii potępił pełne przepychu i ekstrawagancji przyjęcia weselne, jakie coraz chętniej wyprawiają Hindusi
Władze wzywają do pozostania przy „skromnych i prostych uroczystościach". Apel wystosowały po tym, gdy jeden z członków rządzącego Indyjskiego Kongresu Narodowego (INC) wydał na ślub syna 40 mln dolarów. Przygotowania do ceremonii trwały 40 dni, a zaangażowanych w nie zostało tysiąc pracowników. Prowadzące do miejsca przyjęcia drogi przystrojone zostały kwiatami, a bliscy panny młodej podarowali jej przyszłemu mężowi helikopter.
– Rzeczywiście nie powinniśmy tak dużo pieniędzy wydawać na przyjęcia weselne. Kongres nie jest jednak uprawniony do wydawania tego typu opinii. Takie słowa – wypowiadane przez polityków, którzy sami wyprawiają kosztowne przyjęcia, brzmią po prostu śmiesznie. – To hipokryzja – mówi „Rz" dziennikarka hinduskiego dwutygodnika „Governance Now" Neha Sethi.
Rządzący podkreślili, że utrzymujący się obecnie trend – organizowanie ślubów z wielką pompą – uprzykrza życie przeciętnym obywatelom. Orkiestry dęte, barwnie przystrojone konie, gigantyczne namioty mogące pomieścić nawet tysiące osób, wszystko to dezorganizuje życie miast i miasteczek. Politycy zwrócili uwagę, że przy okazji tego typu imprez często dochodzi do paraliżu komunikacyjnego. Przemierzające ulice kolorowe korowody z nowożeńcami nie tylko blokują bowiem ruch, ale przyciągają również tłumy gapiów.
– Niektórzy spędzają na weselu niespełna 30 minut, podczas gdy dojazd zajmuje im blisko cztery godziny. Namioty zawsze rozstawiane są w ten sposób, że blokują drogi, a goście walczą na parkingach, by postawić samochody – mówi Sheila Dikshit, członkini INC kierująca lokalnymi władzami Delhi.
Tego samego zdania jest student z Bombaju Fiaz Shaikh. – Spójrzmy na stolicę. Miasto ma wystarczająco dużo kłopotów i nieustannie jest zakorkowane. I tak często są problemy z szybkim dotarciem do szpitala. Huczne wesela jeszcze bardziej pogarszają sytuację – podkreśla w rozmowie z „Rz".
Oprócz nieprzejezdnych dróg, innym problemem są ogromne ilości jedzenia, których goście weselni nie są w stanie zjeść. Rząd oszacował, że około 15 proc. z posiadanych przez Indie zbiorów warzyw i zbóż po imprezach masowych i ślubach trafia na śmietnik.
Już w lutym tego roku w szeregach rządzących pojawił się pomysł, by prawnie ograniczyć rozmach, z jakim świętują nowożeńcy. Opozycja skrytykowała jednak pomysł. Przypomniała, że podobne rozwiązanie wprowadzone zostało w latach 60., gdy hinduska gospodarka planowana według sowieckiego socjalistycznego modelu borykała się z niedostatkami żywności.
By przeciwdziałać marnowaniu się jedzenia, nie wszystkim potrzebne są odgórne przepisy. – Wystarczy tylko odpowiednio zaplanować wydatki i ilość dań. Zresztą i tak zawsze po przyjęciu rozdajemy żywność ubogim. Nic się wtedy nie marnuje – zapewnia Shaikh, której ojciec prowadzi w Bombaju własną firmę cateringową Arnica. Według niego dzięki tego typu przyjęciom napędzana jest gospodarka, a zatrudnienie znajduje wielu ludzi.
Shaikh szacuje, że przeciętny koszt uroczystości weselnej w Indiach, wyprawianej przez rodzinę z klasy średniej, to 3 tysiące euro. W wielu przypadkach wydatki są jednak o wiele większe.
– Rodzice, czasami już w dniu urodzenia córki, zaczynają oszczędzać na wesele. Fakt, że to rodzina panny młodej zobowiązana jest do pokrycia kosztów ślubu, sprawia, że w Indiach wyczekuje się narodzin męskiego potomka, a nie dziewczynki – mówi Sethi. Dziennikarka dodaje, że koszty weselne mnożą się z każdym dniem trwania uroczystości. – Podczas gdy w niektórych regionach trwa ona zaledwie jeden dzień, w innych częściach kraju goście weselni mogą się bawić trzy, cztery dni, a czasami nawet tydzień – mówi Sethi.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA