fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Internet – medium dość anarchistyczne

Wykładowca z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie
Rzeczpospolita
Marta Juza, socjolog Internetu
Rz: W sobotę obchodzimy Dzień przeciwko Cybercenzurze. Akcję zainicjowali Reporterzy bez Granic. Czy ten dzień jest w ogóle potrzebny?
Marta Juza, socjolog Internetu: Zależy, jak rozumiemy cenzurę.
To znaczy?
Trudno się dziwić protestom Reporterów bez Granic, gdy chodzi o blokowanie w Internecie treści nieprawomyślnych politycznie. Czym innym jest jednak tzw. nieformalna cenzura, polegająca na usuwaniu treści wulgarnych, niezgodnych z dobrymi obyczajami i wychowaniem. Tych ostatnich jest zaś coraz więcej, bo Internet jest dość anarchistycznym medium. I tu pojawia się pytanie: przeciwstawiać się takim treściom czy nie? Zdaniem jednych Internet powinien być wolny, a według innych nawet tu pewnych rzeczy pisać nie wypada.
A pani zdaniem?
Według mnie granicą może być tylko to, co jest prawnie zakazane, a więc treści związane z pornografią dziecięcą, nawołujące do nienawiści na tle rasowym, obrażające innych personalnie lub ze względu na przynależność do grup etnicznych, kulturowych i inne tego typu rzeczy. Tylko takie treści należy usuwać. Wszystko inne, nawet jeśli obraża to dobre obyczaje, powinno być publikowane.
Nawet jeśli przekracza granicę dobrego smaku?
Tak. Wycinanie takich niezgodnych z dobrym wychowaniem treści jest prostą drogą do cenzury, a ta na pewnym etapie staje się niebezpieczna.
Czy takim przejawem cenzury jest praca moderatorów forów czy witryn?
To zależy, czy mamy do czynienia ze stroną, która jest czyjąś prywatną własnością, czy nie. W przypadku właściciela strony uważam, że tylko od niego zależy, jakie treści będzie na niej publikował. Krótko mówiąc, obowiązuje taka moderacja, jakiej zażyczy sobie właściciel. Podobnie jak w innych mediach, także w Internecie obowiązuje różnorodność. Jeśli na danej stronie pewne treści są usuwane, to niech będzie inna platforma, na której mogę publikować.
Czy z powodu tej swobody Internet jest zagrożeniem dla różnych despotów?
W przypadku rewolucji w Afryce Północnej wyraźnie widać siłę Internetu. To za jego pośrednictwem młodzi ludzie się zwołują. Ciekawe, że ta aktywność nie ogranicza się tylko do akcji w Internecie, ale wychodzi poza niego. Myślę, że nigdy wcześniej nie wykorzystano Facebooka i Twittera na taką skalę jak w tych rewolucjach.
—rozmawiała Monika Gębala
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA