Kraj

Platforma najpopularniejsza w dużych miastach

Rzeczpospolita
Jak sobie radzą Liderzy list. To już czwarty, ostatni przed wyborami, sondaż „Rz”. Kandydaci PO zyskują coraz większą popularność, nie dając szans na wygraną konkurentom
W trzy tygodnie poparcie dla Bogdana Zdrojewskiego, Sławomira Nowaka i Waldego Dzikowskiego wzrosło aż o kilkanaście punktów procentowych. Ale kandydaci Platformy ponoszą też porażki – Kazimierz Kutz, choć wciąż popularny, stracił 10 punktów w tydzień.Kandydujący z list PiS Maciej Płażyński, który jeszcze tydzień temu remisował ze Sławomirem Nowakiem (PO), teraz stracił kilka punktów poparcia. Za to w górę idą inni kandydaci PiS: Jerzy Polaczek i Zbigniew Ziobro.
Kampania wyborcza powoli wkracza w decydującą fazę. Liderzy list debatują i spotykają się w sądach. Obdarowują się nietypowymi prezentami i nie szczędzą sobie złośliwości.
– Usunęliśmy PiS z miasta – drwił Grzegorz Schetyna podczas sobotniej konwencji PO we Wrocławiu. Tego samego dnia w stolicy Dolnego Śląska miała się odbyć również konwencja PiS, jednak – według Schetyny – rywale przestraszyli się konfrontacji w bastionie Platformy.W tym czasie PiS-owska jedynka we Wrocławiu Kazimierz Michał Ujazdowski ogłaszał, że po wyborach ruszy w Polskę „Pociąg do historii”, spektakularna wystawa wzmacniająca poczucie narodowej tożsamości. Jednak większość lokalnych działaczy PiS przeniosła kampanię do parafii związanych z Radiem Maryja i parafialnych pisemek, w których drukuje swoje artykuły. Z faktu, że Tusk kandyduje do Sejmu nie w Gdańsku, lecz w stolicy, drwiło z kolei w niedzielę warszawskie PiS. – W Warszawie pojawił się kolejny turysta – oświadczył szef klubu PiS w Radzie Warszawy Marek Makuch. Działacze symbolicznie przywitali Tuska w stolicy i zapowiedzieli, że wyślą mu prezenty: mapę i przewodnik po mieście oraz szaliki Legii i Polonii Warszawa. – Żeby Donek, jak sam chce się nazywać, wiedział, ile jest dzielnic w Warszawie – mówił Makuch. – U naszej konkurencji widać bezsilną wściekłość, ale ostrzegam: nie sięgajcie po brudną broń – komentował Stefan Niesiołowski na niedzielnej konwencji PO w Warszawie. Tuska przyjęto na niej owacjami.Wyjątkowo spokojnie przebiega natomiast kampania w Poznaniu. Liderzy największych partii jakby wzajemnie się oszczędzali. Zyta Gilowska (PiS) i Waldy Dzikowski (PO) spotkali się w kolejnej debacie. Tym razem na antenie TVN 24. Nie skoczyli sobie do oczu. Dzikowski krytykował PiS za wolne tempo budowy autostrad, jego rywalka zasłaniała się wysokim wzrostem PKB. Gilowska przyznała, że odejście z PO było dla niej wyjątkowo ciężkim przeżyciem. – Przez siedem miesięcy nie chodziłam do fryzjera – przekonywała. Wielkopolski lider Platformy rozmawia z Gilowską jak ze starą koleżanką. Ale jego partyjni koledzy są mniej uprzejmi dla pani wicepremier. W ubiegłym tygodniu Marek Sternalski (numer 8 na poznańskiej liście PO) zaapelował do wyborców PiS, by głosowali na Jacka Tomczaka (czwarty na liście PiS). – Trzeba odebrać głosy Zycie Gilowskiej. Lepszy swój wróg niż obcy – argumentował. W Łodzi Joanna Kluzik-Rostkowska, nr 1 na liście PiS, wyzwała na medialny pojedynek Leszka Millera (Samoobrona) i Mirosława Drzewieckiego (PO). Nim liderzy rozpoczęli debatę w Teatrze Nowym, pojedynek stoczyli sztabowcy. Zaczęli przestawiać banery z podobiznami kandydatów tak, aby stały w widocznych miejscach. I na minutę przed rozpoczęciem programu zasłonili część kamer. Już w trakcie debaty politycy nie szczędzili sobie „uprzejmości”. Kluzik-Rostkowska podarowała Millerowi sztandar PZPR, a były premier wręczył Drzewieckiemu maskę chirurgiczną. – Żeby pan nie czuł smrodu po wejściu PO do koalicji z PiS – wyjaśnił. Od Drzewieckiego Miller dostał między innymi samoopalacz, by mógł upodobnić się do szefa Samoobrony. Z kolei w Szczecinie w ostatnim tygodniu najgłośniej było o Sławomirze Nitrasie. Kandydat PO kilka dni spędził w sądzie. W trybie wyborczym procesował się z Joachimem Brudzińskim i Stanisławem Stępniem (obydwaj z PiS) oraz Dariuszem Więcaszkiem (prezes Północnej Izby Gospodarczej). Tylko pierwszą ze spraw wygrał. Wyjątkowo gorąco było na Śląsku. Kilka godzin przed debatą z Jarosławem Kaczyńskim w Katowicach pojawił się Tusk. Tłumaczył, że od wygranej na Śląsku zależy sukces PO w wyborach. W tym czasie w urzędzie wojewódzkim minister transportu Jerzy Polaczek chwalił się pomysłem na przebudowę katowickiego dworca kolejowego, a Zbigniew Religa bawił na obchodach 100-lecia Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu, skąd kandyduje. Podczas śląskiej konwencji działaczy PiS zabawiał prezydencki minister Michał Kamiński. Sypał żartami jak z rękawa. – Dlaczego posłanka PO Sawicka wzięła łapówkę? – pytał. – By żyło się lepiej! – odpowiadał ze śmiechem. „By żyło się lepiej” – to hasło Platformy. – Nasze hasło na ostatni tydzień kampanii to „Będzie PiS na bis” – wykrzyczał Kamiński. Większy aplauz zebrał jednak Jan Pietrzak, który wystąpił z recitalem „Żeby Polska była Polską”. A także minister sportu Elżbieta Jakubiak, która obiecała Ślązakom, że Euro 2012 odbędzie się w Chorzowie. – 18 października jadę do Szwajcarii spotkać się z Michelem Platini, prosić go o Chorzów – mówiła. Brawom nie było końca.Jerzy Polaczek, minister transportu z Piekar, zaprosił na konwencję Wojciecha Kilara, światowej sławy kompozytora. Zasugerował, że Kilar popiera PiS słowami „róbcie tak dalej”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL