Kraj

Jak pan Donald z panem Jarosławem

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Zwyciężył Donald Tusk - twierdzi 67 procent badanych. O wygranej Jarosława Kaczyńskiego mówi 33 procent. Sondaż telefoniczny dla "Rz" przeprowadziła po zakończeniu debaty GfK Polonia. Według sondaży sprzed telewizyjnego starcia, ludzie mniejsze szanse dawali Tuskowi. A jaka jest Twoja opinia? Kto wygrał? Wypowiedz się na naszym blogu.
Opinie zbieramy tutaj
Kto ma budować autostrady? - pytała dalej dziennikarka. - Uważacie, że jak przecinacie wstęgi, to powstają autostrady. A mamy 7 km zbudowanych przez was autostrad - stwierdził Tusk, zarzucając że rząd tak bardzo nie ufa partnerstwu publiczno-prywatnemu, iż zablokował budowę. - To wy wymyśliliście takie partnerstwo publiczno-prywatne, że nie ma autostrad, za to są milionerzy - odparł premier. - Stosunki z Niemcami są "zupełnie normalne" w różnych dziedzinach - stwierdził Jarosław Kaczyński. - Jest spór zupełnie oczywisty o przesiedlonych, który widzimy różnie. Pan nawet przyjmował panią Steinbach - zaatakował premier. - Nie przyjmowałem pani Steinbach. Dziennik "Rzeczpospolita" zorganizował debatę, w której wziąłem udział. I byłem pierwszym, który rzucił pani Steinbach w twarz, że nie powinna rozbudzać roszczeń - bronił się Tusk. Donald Tusk przyznał, że wziął współodpowiedzialność za obecność Polaków w Iraku. - Ale umówiliśmy się co do terminu. Co skłania pana i pańskiego brata do przedłużania tej misji? - pytał szef PO. - Jak się gdzieś wejdzie i gdzieś jest, to dezercja jest najgłupszym rozwiązaniem. Wiele zyskaliśmy w USA. Potrzebujemy tego sojuszu. Polacy nigdy w historii nie byli tchórzami - ripostował przywódca PiS. - Nie mówię o dezercji. Pytam, czemu pański brat mówi, że ciągle będziemy w Iraku w 2008, mimo że termin uzgodniony z Amerykanami minął - stwierdził Tusk. Apelował o wymienienie korzyści, jakie według Kaczyńskiego osiągnęliśmy w USA. - Gdzie są wizy, gdzie jest interes? Wie pan, że prawie miliard złotych zapłaciliśmy za naszą obecność w Iraku? - pytał. - Musimy zmienić konstytucję, więc potrzebna jest nam koalicja, z góry wyciągam rękę do pana przewodniczącego - mówił Jarosław Kaczyński. Wcześniej zastrzegł jednak, że wcale nie wiadomo, czy Donald Tusk utrzyma po wyborach swoją pozycję w Platformie. Podkreślił jeszcze raz, że dla utworzenia koalicji konieczna jest deklaracja Tuska, że "nigdy z LiD-em". - Panu nie będę przyrzekać. Przyrzekałem żonie i mogę przyrzec Polakom - powiedział Tusk. Stwierdził, że stworzy "dobry rząd" ze wszystkimi współpracującymi dla dobra Polski. Gdybym chciał z LiD tworzyć koalicję, która byłaby odwetem na braciach Kaczyńskich, to zrobiłbym to teraz, przed wyborami - stwierdził Tusk. "Tak czy nie" - naciskał na konkretną deklarację Krzysztof Skowroński, ale takowa nie padła. Tusk przeszedł do kontrataku. - Pan mówi, że nie będzie takiej czy innej koalicji, ale dla władzy zrobi pan wszystko. Pan pisze, że zasady zobowiązują, a ja się kieruję zasadami. - Stworzymy rząd ludzi dobrej woli który będzie spokojnie kontynuował politykę przemian, tworzenie wspólnoty narodowej. Będziemy budowali Polskę patriotyczną, w której wartości będą szanowane i będą podstawą życia publicznego - powiedział Kaczyński. - Nie będzie koalicji z Samoobroną - zapewnił premier w odpowiedzi na wołania sympatyków Tuska obecnych w studiu. - My prowadzimy politykę taniego państwa - zapewnił premier, wyliczając: o 31 mld zł mniej podatków w przyszłym roku, reforma finansów państwa dająca oszczędność 8-10 mld zł rocznie, walka z korupcją. - No i trzymamy z dala od władzy PO i LiD. To najlepsza walka o o tanie państwo. - Prawdziwa walka z korupcją to likwidacja jej przyczyn - mówił Tusk. - Korupcja występuje, gdy jest przerośnięte państwo, socjalizm, co pan rękę w rękę z Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem realizował przez dwa lata - dodał. - Pan ludzi o złej reputacji wynosi do władzy, a potem aresztuje. Tak można się bawić, ale to szkodzi Polsce - stwierdził Tusk. - CBA wykryło dwa razy mniej afer niż było konferencji prasowych z ministrem Ziobro i Kamińskim - policzył Tusk. - Różnych rzeczy można by było uniknąć, gdyby pan był mniej ambitny i zgodził się na koalicję z nami - odparł Kaczyński, oceniając, że Platformie i Tuskowi w 2005 roku zaoferowano "pół władzy w państwie". - Ja bardzo lubię Polskę, również tę w moherowych beretach. Poznałem ludzi z różnych grup społecznych, choć sam wychowałem się w eleganckiej dzielnicy Warszawy - powiedział Jarosław Kaczyński. - Kocham Polskę i dlatego wiem, że Polaków nie można oszukiwać. Rozmawiam ze zwykłymi ludźmi bo moje życie jest zwykłe. Jeżdżę po Polsce, ale jako kierowca panie premierze, jako kierowca - stwierdził Donald Tusk. Tak politycy zareagowali na apel Krzysztofa Skowrońskiego o deklaracje miłości do ojczyzny. "Panie Donaldzie", "panie Jarosławie" - w takiej formie zwracali się do siebie dyskutanci. Doszło do zamieszania, gdy politycy próbowali zdrobnień. Po serii stwierdzeń typu "panie Jarku" i "panie Donaldku", Tusk zaproponował: "mówi mi Donek". W sondażu przeprowadzonym 4 października dla "Rz" przez GfK Polonia na wygraną Tuska w starciu z Kaczyńskim stawiało 39 procent badanych, na dotychczasowego premiera - 44 procent.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL