Aplikacje/egzaminy

Czy aplikant adwokacki może stać za barem

Rzecznik praw obywatelskich uważa, że regulamin aplikacji adwokackiej, który ogranicza aplikantom możliwość podejmowania dodatkowej pracy, jest niezgodny z konstytucją
Adwokaci odpowiadają, że chodzi im o to, by dodatkowe zajęcia nie utrudniały aplikantom szkolenia i żeby nie podejmowali się prac, które nie przystoją przyszłym członkom palestry.
Rzecznik w piśmie do prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej powołuje się na skargi otrzymane od aplikantów. Podjęcie dodatkowego zatrudnienia przez aplikanta, poza zajęciami u patrona, wymaga zgody tegoż patrona, dziekana okręgowej rady adwokackiej oraz opinii kierownika szkolenia aplikantów.
Zdaniem RPO regulamin, który jest uchwałą NRA, ogranicza konstytucyjne wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. A ograniczenia takie mogą być wprowadzone wyłącznie ustawą. Wymaganej regulacji nie zawiera zaś prawo o adwokaturze. Ta ustawa nie zobowiązuje też patronów, by zatrudniali aplikantów na etacie, lecz jedynie stwarza taką możliwość. Zdaniem rzecznika stawia to w trudnej sytuacji młodych prawników, którzy muszą się utrzymać i opłacić szkolenie – Powinniśmy mieć kontrolę nad tym, jakie zatrudnienie podejmuje aplikant, żeby nie było sprzeczne z godnością zawodu. Nie zgodzilibyśmy się, aby pracował jako ochroniarz w agencji towarzyskiej albo w firmie windykacyjnej. Praca nie może też kolidować ze szkoleniem – argumentuje Stanisław Rymar, prezes NRA. Jego zdaniem uprawnienie do takiej kontroli wypływa z przepisu prawa o adwokaturze, który daje NRA kompetencje do uchwalania regulaminu aplikacji. Praktyka w poszczególnych okręgowych radach adwokackich jest różna, jednak prezes Rymar przekonuje, że brak zgody na dodatkowe zajęcia zarobkowe to przypadki jednostkowe. Poszukiwanie pracy bywa koniecznością, skoro etat u patrona coraz częściej zastępuje zwykła umowa o szkolenie. Zdaniem Andrzeja Malickiego, dziekana ORA we Wrocławiu, aplikantowi nieetatowemu łatwiej się dogadać z patronem tak, aby praca nie kolidowała z aplikacją. – We Wrocławiu na razie nikomu nie odmówiliśmy – mówi. – Dyskutujemy o kryteriach oceny wniosków. Będziemy przeciwni pracy aplikantów w sądzie, policji, prokuraturze, bo to może prowadzić do konfliktu z zajęciami adwokackimi. Ale jeśli ktoś znajdzie pracę jako referent w urzędzie miejskim, to nie będziemy się sprzeciwiać. Nie widzę jednak aplikanta w roli kelnera. W Rzeszowie, jak mówi Piotr Blajer, wicedziekan ORA, sprzeciwiają się pracy na cały etat. – Szkolenie byłoby wtedy iluzoryczne, zgadzamy się na niepełny etat – wyjaśnia. Warszawska rada adwokacka nie sprzeciwia się podejmowaniu pracy przez aplikantów – mówi Jakub Jacyna, jej rzecznik prasowy. – Najlepiej jednak, żeby wiązała się ze stosowaniem prawa. Prezes Rymar przytacza zaś przykład sprawy dyskutowanej w NRA. – Zgodziliśmy się na łączenie aplikacji z pracą na stanowisku asystenta sędziego. Chcemy iść aplikantom na rękę – deklaruje. Aplikacja radcowska ma mniej konserwatywny charakter. Regulamin nie wymaga zgody samorządu ani patrona na zatrudnienie aplikanta. Samodzielna praca jest wręcz regułą. Krajowa Rada Radców Prawnych zmieniła niedawno regulamin aplikacji. Radca może mieć jednocześnie nie trzech, lecz czterech aplikantów. Patronami mogą być radcy z krótszym niż pięć lat stażem zawodowym. – Przynajmniej dwa razy w miesiącu patron powinien się spotkać z aplikantem – mówi sekretarz KRRP Władysław Lewandowski. Rady okręgowe podpisują umowy z patronami i ustalają im wynagrodzenie, ok. 90 zł miesięcznie. W Warszawie na pierwszym roku aplikacji jest 1160 osób. Zajęcia szkoleniowe muszą się odbywać we wszystkie dni tygodnia. W połączeniu z praktykami może to oznaczać, że na aplikację trzeba wygospodarować nie jeden, lecz dwa dni robocze tygodniowo. – Będzie trudniej pogodzić ją z pracą – przyznaje Władysław Lewandowski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL