Finanse

Gdy masz papiery, a potrzebujesz gotówki

Rzeczpospolita
Akcje, obligacje czy jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych mogą stanowić zabezpieczenie kredytu lombardowego. Jego podstawową zaletą jest stosunkowo niskie oprocentowanie. Ale tylko niektóre banki mają go w ofercie
Zabezpieczeniem kredytu lombardowego są płynne aktywa, czyli takie, które bank może łatwo sprzedać. Mogą to być papiery wartościowe: akcje, obligacje, certyfikaty, ale także jednostki funduszy inwestycyjnych czy środki zgromadzone w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych (Nordea).Zaletą takiego kredytu jest niskie oprocentowanie; na ogół wynosi od 5 do 5,8 proc. Jest to mniej w porównaniu z kredytami gotówkowymi, ale również z niektórymi kredytami hipotecznymi. Poza tym procedura uzyskania kredytu lombardowego jest bardzo prosta. Nie trzeba przedstawiać dokumentów wymaganych przy innych zabezpieczeniach. Często bank może sam sprawdzić, ile wynoszą aktywa klienta.
Niewiele banków oferuje jednak takie kredyty. Niektóre proponują je tylko swoim najbogatszym klientom. Na przykład Raiffeisen Bank ma nisko oprocentowany kredyt gotówkowy pod zastaw akcji, obligacji oraz jednostek funduszy inwestycyjnych sprzedawanych przez ten bank. Mogą go zaciągnąć klienci private bankingu. Aby zostać zaliczonym do tego grona, trzeba mieć co najmniej 200 tys. zł ulokowanych na rachunkach w tym banku (dowolne produkty). Inną możliwością są comiesięczne wpływy powyżej 10 tys. zł na konto w Raiffeisenie. Kredyt lombardowy wyłącznie dla klientów private bankingu mają także Kredyt Bank oraz Millennium.Zamożni klienci mogą liczyć na wysokie kwoty kredytu. W Raiffeisen Banku można pożyczyć do 5 mln zł, a w Kredyt Banku do 2 mln zł (w indywidualnych przypadkach jeszcze więcej). Duże są również kwoty minimalne; w Kredyt Banku wynosi ona 80 tys. zł, w Raiffeisen Banku 30 tys. zł, a w Millennium 20 tys. zł.Są też banki, np. Nordea, Invest–Bank, PKO BP, BZ WBK, oferujące takie kredyty wszystkim swoim klientom. Podstawowym warunkiem jest ulokowanie oszczędności w produktach sprzedawanych przez dany bank lub na rachunkach instytucji finansowych z tej samej grupy kapitałowej (np. akcje na rachunkach w domu maklerskim). W BZ WBK zabezpieczeniem takich kredytów mogą być nie tylko obligacje i jednostki funduszy inwestycyjnych, ale również lokaty złotowe i walutowe. Oprocentowanie kredytu wynosi 7,75 proc. w skali roku. Minimalna kwota to 1 tys. zł, a maksymalna do 90 proc. wartości zabezpieczenia. Pieniądze można pożyczyć na pięć lat.W PKO BP maksymalny okres kredytowania to 8 lat. Oprocentowanie takiego kredytu lombardowego przekracza jednak 13,9 proc. (zależy od kwoty kredytu). Nie jest to więc korzystna oferta, tym bardziej że prowizja wynosi od 4,25 do 5 proc. (średnia prowizja przy takich kredytach to 1 proc.).
Dużo tańsza jest oferta Banku Nordea. Proponuje on linię kredytową w wysokości od 80 tys. zł do 250 proc. kwoty zabezpieczenia (zabezpieczeniem są środki zgromadzone w ubezpieczeniowym funduszu kapitałowym). Oprocentowanie linii jest wyliczane na podstawie stawki WIBOR 1 M (obecnie około 5 proc.) powiększonej o marżę od 0,2 do 1 proc. Prowizja wynosi od 0 do 0,2 proc. Wielu klientów znaczną część swoich środków ulokowało na giełdzie. Zamiast sprzedawać akcje, wolą sfinansować wydatki kredytem. Po pierwsze, wciąż liczą na dalsze zyski, a poza tym nie chcą już teraz uszczuplać kapitału o 19–proc. podatek od zysków. Dla takich inwestorów dobrym rozwiązaniem jest kredyt lombardowy. Występuje on w dwóch formach: jako kredyt gotówkowy lub linia kredytowa (Millennium, Nordea). W pierwszym przypadku płaci się comiesięczne raty. Natomiast linia kredytowa jest udzielana na 12 miesięcy i co roku należy ją odnowić. Mając ją, klient może być cały czas zadłużony na maksymalną wartość przyznanego limitu.Paweł Majtkowski Expander
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL