fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Warszawa: Jacek Leociak wydał nową książkę o gettcie

Mur getta biegł tuż przy pałacu Mostowskich...
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Mury getta dzieliły miasto na dwie części. Bariera nie była szczelna. Przemycano, co się dało. O śladach przeszłości we współczesnej Warszawie mówi książka Jacka Leociaka
Szmuglowali wszyscy moi sąsiedzi – opowiada Janina Dziekońska (rocznik 1923), która na Starówce mieszka od urodzenia.
– Byłam młoda, to się do tego nie pchałam. Ale widziałam, jak przerzucano worki z żywnością przez mur. I jak policjant brał pieniądze za to, by nie przeszkadzać – wspomina kobieta. – Innym razem spotkałam znajomego z workiem na plecach. Widzę, że on jakoś dziwnie się męczy. A przecież ziemniaki nie są takie ciężkie. Zdradził, że ma broń dla getta.
Stoimy przy ul. Freta, równoległej do Koźlej. Sąsiadujące domy należały do dwóch zupełnie różnych światów.
– Miejsca, gdzie granica biegła między posesjami, były idealne do szmuglu – wyjaśnia historyk Jacek Leociak, którego książka „Spojrzenia na warszawskie getto” ukaże się w najbliższych dniach.
Autor szuka śladów nieistniejącego miasta. Przywraca je pamięci.
[srodtytul]Okno dla gojów i Żydów [/srodtytul]
Zapewne niewiele osób przychodzących na niedzielną mszę do kościoła oo. Franciszkanów wie, że także tędy przemycano żywność.
Na tablicę pamiątkową prawie nikt nie zwraca uwagi.
O wojenny mur pytaliśmy kilkudziesięciu mieszkańców. Odpowiedziała tylko pani Janina.
[link=http://www.zw.com.pl/artykul/560777_Straznicy-pamieci.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA