Mieszkaniowe

Deweloperzy muszą poprawić złe umowy

Od 21 kwietnia deweloperzy, którzy stosują w swoich umowach zakazane klauzule, muszą się liczyć z nałożeniem na nich kary w wysokości do 10 proc. przychodu firmy bez wcześniejszego upominania
Tak zapowiada Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Boom na rynku mieszkaniowym powoduje, że klienci deweloperów nie są wstanie wynegocjować zmiany sprzecznych z prawem postanowień w umowach kupna mieszkania. - Co z tego, że mam świadomość, które klauzule są niedozwolone, skoro nie mam żadnej realnej możliwości ich zmiany? - pyta nasza czytelniczka. - Deweloper postawił mnie przed wyborem: albo podpisuję umowę w przedłożonej mi wersji, albo wcale jej nie zawrzemy.
Zdaniem Waldemara Jurasza z krakowskiej delegatury UOKiK w tej chwili to deweloperzy dyktują warunki umów. Klient ma niewiele do powiedzenia, coraz częściej nie może mieć pewności, że w ogóle otrzyma klucze do mieszkania. - Ceny mieszkań stale rosną, a dochodzące z rynku sygnały wskazują na to, że bardziej opłaca się deweloperom rozwiązać umowę i zapłacić karę umowną, niż jej dotrzymać - uważa Jurasz. Najbezpieczniejsze jest zawarcie umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego, gdyż wówczas kupujący będzie mógł żądać w sądzie zawarcia umowy przyrzeczonej. Zapisy umów z deweloperami, które zostały uznane przez sąd za sprzeczne z prawem, zostały wpisane do rejestru zakazanych klauzul umownych prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dostępny na stronie www.uokik.gov.pl). Od 13 lipca zeszłego roku żaden przedsiębiorca nie może się już tłumaczyć, że prawomocny wyrok w sprawie zakazanego postanowienia dotyczył innej firmy. To efekt uchwały Sądu Najwyższego, który orzekł, że klauzula wpisana do rejestru wiąże wszystkich przedsiębiorców, a nie tylko tego, do którego odnosił się wyrok (sygn. IIISZP3/06). Deweloperzy nie mają również co liczyć na to, że niewielka modyfikacja sprzecznej z prawem klauzuli spowoduje, iż będzie ona dozwolona. - Intencją uchwały Sądu Najwyższego było m.in. wskazanie, że liczy się głównie skutek danego postanowienia umownego - mówi Andrzej Wróbel, przewodniczący składu orzekającego. - Naruszenie zbiorowych interesów konsumentów może następować także wtedy, gdy dokonano kosmetycznych zmian w postanowieniu umownym, np. zmieniono szyk zdania albo zastąpiono jedne wyrazy innymi - dodaje. - Uważam, że większość zakazanych klauzul umownych zakwestionowanych w umowach deweloperskich istnieje w rejestrze UOKiK na tyle długo, że przedsiębiorcy powinni byli już dawno tak dostosować swoje umowy, aby były one zgodne z prawem - mówi Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK. - Niestety, wciąż powielane są te same naruszenia. Wzywanie deweloperów do wycofania się z kwestionowanych praktyk nie przynosi zadowalających rezultatów. Dlatego będziemy korzystać z nowej możliwości nakładania kary: od razu po zakwestionowaniu zapisów umowy -dodaje. Taka kara może sięgać nawet 10 proc. przychodu przedsiębiorcy za ubiegły rok. Obowiązująca od 21 kwietnia ustawa z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (DzU nr 50, poz. 331) przewiduje, że prezes UOKiK może nałożyć karę bez wcześniejszego wzywania do zaprzestania praktyk. masz pytanie do autorki, e-mail: e.usowicz@rzeczpospolita.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL