Magistrowie/studenci

Ile wolnego rynku, ile regulacji i monopolu

Ustawa o licencjach ma otworzyć rynek usług prawniczych - dyskutowali o tym uczestnicy redakcyjnej debaty
Nieznane, Jak Jakub Ostałowski
Na ustawę o licencjach prawniczych doradcy prawni oczekują z nadzieją, członkowie korpo racji - z niepokojem. Jedni mówią o uporządkowanej swobodzie działania, drudzy o chaosie
W redakcji "Rzeczpospolitej" zorganizowaliśmy debatę "Przyszłość zawodów prawniczych". Wzięli w niej udział przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, samorządu adwokatów i radców prawnych, Stowarzyszenia Doradców Prawnych oraz niezależni prawnicy. Dyskusja, chwilami gorąca, skoncentrowała się na najbardziej aktualnym temacie, czyli kontrowersyjnym projekcie ustawy o licencjach prawniczych.
- Ustawa jest jednym z naszych pomysłów na to, aby rynek usług prawniczych stał się dużo bardziej otwarty. Potrzeba dostępu do zawodów korporacyjnych jest ogromna, do tegorocznego egzaminu na aplikacje zgłosiło się ponad 10 tys. kandydatów - mówiła Iwona Kujawa, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Prawniczymi w Ministerstwie Sprawiedliwości. Andrzej Prus, który w MS przygotowuje projekt ustawy o licencjach, poinformował, że wciąż napływa doń sporo uwag i propozycji poprawek. - Zakres licencji na pewno pozostanie niezmieniony, dlatego że głównym celem ustawy jest przełamanie monopolu radców i adwokatów na świadczenie usług prawniczych i doprowadzenie do konkurencji na rynku - stwierdził. Jako przeciwnik tej regulacji zaprezentował się Jacek Trela, dziekan warszawskiej Rady Adwokackiej. Uznał, że wprowadzi ona bałagan. - Nie zgadzam się z tym, że to mechanizm rynkowy ma weryfikować pracę prawników. To są zawody zaufania publicznego, które nie podlegają takiej prostej ocenie: kto tańszy, ten lepszy. Fachową pomoc prawną mogą zapewnić osoby zrzeszone w samorządach - argumentował. Wtórował mu Dariusz Sałajewski, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych. Jego zdaniem przepisy o licencjach są dla klientów ryzykowne, ponieważ doradcy z licencją III stopnia będą mogli świadczyć te same usługi co adwokaci i radcowie, choć tylko te dwie ostatnie grupy wykonują zawód zaufania publicznego. - Jesteśmy za otwarciem zawodów prawniczych, ale nie kosztem interesu publicznego - zadeklarował. - Korporacje nie są zdolne wykształcić wystarczającej liczby aplikantów. Gdybyśmy chcieli zapewnić taki dostęp do usług prawniczych jak w Hiszpanii, to w Polsce musiałoby praktykować 100 tys. adwokatów -replikował Andrzej Prus. Projektu bronili także działacze Stowarzyszenia Doradców Prawnych. - Doradcy działają już od lat. Ich pracę ocenia rynek i nie ma ryzyka, że niezorientowany klient trafi do nieprofesjonalisty - mówiła Krystyna Szałkowska-Kozyra. - Wciąż słyszymy, że jesteśmy gorsi, niewykształceni, bez doświadczenia. Tymczasem pracujemy, klienci nam ufają. Czy nie chodzi po prostu o to, by ktoś inny nie urwał kawałka tortu do podziału? - dodała Monika Krawczyk. - Ta ustawa próbuje uporządkować część rynku, która rozwinęła się obok monopolu adwokacko-radcowskiego. Łukasz Bojarski, współautor projektu "Nowa adwokatura", uważa jednak, że ustawa o licencjach skomplikuje rynek, na który wprowadzi trzeci zawód prawniczy. Zaproponował utworzenie jednej korporacji prawniczej; przyjmowano by do niej każdego absolwenta prawa, który zaliczyłby państwowy egzamin kompetencyjny, a potem roczny kurs nauki zawodu, w tym praktykę w sądzie. Witold Daniłowicz, radca prawny i szef warszawskiej kancelarii White & Case, również był zdania, iż projekt licencji pogłębi chaos w systemie świadczenia usług prawnych. W dyskusji pojawił się także wątek połączenia korporacji adwokackiej i radcowskiej. Według Łukasza Bojarskiego listopadowe zjazdy obydwu będą wyśmienitą okazją do tego. - Nie ma uzasadnienia istnienie dwóch profesji o podobnym charakterze - stwierdził. Jacek Trela wskazał na kwestie, które wymagają rozstrzygnięcia przed ewentualną decyzją o zjednoczeniu. Kilka tysięcy radców łączy wykonywanie zawodu we własnej kancelarii z pracą etatową gdzie indziej. -Takie osoby nie powinny wejść do połączonej korporacji - mówił. Jego zdaniem byli radcowie w nowej korporacji powinni podejmować się także obrony w sprawach karnych. - Na zjazdach nie powinno być plebiscytów o połączeniu. Trzeba mieć już gotowe rozwiązania - stwierdził Czesław Sałajewski. - Licencja II stopnia: samodzielne występowanie przed sądami i trybunałami (z wyjątkiem spraw rodzinnych, opiekuńczych, nieletnich, o przestępstwa karne i skarbowe) - Licencja III stopnia: samodzielne występowanie przed sądami i trybunałami we wszystkich sprawach, w tym także rodzinnych, opiekuńczych, nieletnich oraz o przestępstwa karne i skarbowe
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL