fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Operacja w Afganistanie

Polska armia uczy się na błędach

Polscy żołnierze codziennie przemierzają pogranicze Afganistanu i Pakistanu
PAP, Jerzy Undro Jerzy Undro
MON zapewnia, że nasi żołnierze w Afganistanie są lepiej wyposażeni niż ci w Iraku. Na większą pomoc mogą też liczyć rodziny poległych
Ostrzelany we wtorek przez talibów polski patrol podróżował opancerzonym pojazdem Humvee, a żołnierze mieli na sobie najnowszy typ kamizelek kuloodpornych. Kiedy jednak Polacy opuścili pojazd, by odpowiedzieć ogniem na atak, 28-letni podporucznik Łukasz Kurowski został trafiony w udo. Kula uszkodziła mu tętnicę i mimo błyskawicznej pomocy zmarł po przewiezieniu do szpitala. Do końca służby w Afganistanie pozostało mu zaledwie dziewięć dni.
MON zapewnia, że polscy żołnierze są znacznie lepiej wyposażeni niż ci w Iraku, gdzie zginęło ich już 22. Mają lepsze wozy, kamizelki, środki łączności. -Ta śmierć to tragedia, ale jestem pewien, że morale naszych żołnierzy w Afganistanie nie osłabnie -zapewnia "Rz" major Wojciech Kaliszczak, rzecznik polskiego kontyngentu w Afganistanie. Wojskowi eksperci podkreślają, że ostrzelani żołnierze musieli opuścić pojazd. Napastnicy mogli bowiem w każdej chwili odpalić w jego stronę pocisk z granatnika. Żołnierze muszą w takiej sytuacji znaleźć inną osłonę i podjąć walkę.
Żonę żołnierza o tragedii poinformował specjalny zespół składający się z przedstawiciela dowódcy, kapelana i psychologa. MON zapewnia, że kobieta nie pozostanie bez wsparcia, jak to się zdarzało w przypadku rodzin żołnierzy poległych w Iraku. Pomoc ograniczała się wtedy do wypłaty odszkodowania i zorganizowania pogrzebu.
- Gwarantuję, że wojsko otoczy opieką żonę zabitego. W zależności od sytuacji możemy jej pomóc w znalezieniu pracy, przydzielić mieszkanie albo załatwić rentę. Otrzyma też odszkodowanie w wysokości 200 tysięcy złotych, bo na tyle są ubezpieczeni żołnierze w Afganistanie -mówi rzecznik MON Jarosław Rybak.
Za zabitego modlono się podczas nabożeństw zorganizowanych z okazji Święta Wojska Polskiego. Przemawiając przy Grobie Nieznanego Żołnierza, prezydent Lech Kaczyński tłumaczył, że polscy żołnierze na misjach w Iraku i Afganistanie strzegą pokoju. -Walczą z terroryzmem. Z terroryzmem, który jest również naszym wrogiem -mówił.
Pamięć zabitego minutą ciszy uczcili koledzy na porannej zbiórce w bazie w Gardez. W koszarach 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, macierzystej jednostki zabitego, flagi opuszczono do połowy masztów. - Znałem Łukasza od roku. Umawiałem się z nim na piwo po służbie. Wszyscy bardzo przeżywamy jego śmierć -opowiadał "Rz" jeden z żołnierzy.
Polska wysłała do Afganistanu 1100 żołnierzy, którzy wchodzą w skład prowadzonej przez NATO misji ISAF. Mają czuwać nad bezpieczeństwem w wybranych rejonach prowincji Ghazni i Paktia, osłaniać projekty humanitarne oraz szkolić afgańską armię i policję.
W tym roku w Afganistanie zginęło już 136 żołnierzy wojsk koalicji. Większość z nich to Amerykanie. Ale Polacy coraz częściej stają się celem ataków. Tydzień temu na polską bazę w Szaranie spadły rakiety. Kilka dni wcześniej talibowie zaatakowali polski patrol w prowincji Ghazni. Żołnierzy ochronił wtedy pancerz transportera Rosomak.
gen. Stanisław Koziej były wiceminister obrony, analityk wojskowy
W Afganistanie, inaczej niż w Iraku, teren jest zróżnicowany i pozwala się ukryć zarówno napastnikom, jak i zaatakowanym. Ostrzelany pojazd może w każdej chwili się zapalić, trzeba więc go opuścić i podjąć pojedynek strzelecki. To prawda, że jesteśmy o niebo lepiej wyposażeni niż w Iraku. Ale Amerykanie mają jeszcze lepszy sprzęt i dlatego talibowie chętniej atakują Polaków. Naszą słabą stroną jest wywiad. Musimy polegać na armii USA, która - jak każde wojsko - najpierw dba o siebie. Braki można by nadrobić, nawiązując lepsze kontakty z cywilami. Niestety, nasze wojska są rozproszone i w mniejszych grupach podczepione do Amerykanów. A oni - jak wiadomo - mają inną taktykę.
dr David Dunn ekspert ds. Afganistanu z uniwersytetu w Birmingham
Nie sądzę, by sprawa uzbrojenia miała jakikolwiek wpływ na decyzję talibów o ataku na polskie wojska. Wpływ ma za to amerykańska taktyka polegająca na nalotach z powietrza. Przez nią ginie wielu cywilów i poparcie dla całej koalicji szybko maleje. Ekstremiści będą coraz częściej atakować za pomocą przydrożnych min, tak jak w Iraku. Już widać, że są one przemycane z Iranu również do Afganistanu. Przed nimi nie ochroni żaden pancerz. Obecność wojskowa w Afganistanie jest konieczna. Ale Zachód musi się bardziej zaangażować w odbudowę kraju. W przeciwnym razie to talibowie, a nie wojska koalicji, będą mieli poparcie ludności, a z narkotykowych upraw będą nadal czerpali fundusze na tę wojnę. ¦ not. lor
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA