Świat

Ochrona była wystarczająca

Na podstawie znanych nam informacji nie można nic zarzucić oficerom BOR - mówi generał Roman Polko
Jacek Przybylski: Czy wiemy już, że terroryści chcieli zaatakować właśnie polskiego ambasadora?
Roman Polko: Nie mamy pewności. Ale wiele wskazuje na to, że był to zamach na naszego dyplomatę. Z technicznego punktu widzenia trudno było go uniknąć. Na podstawie znanych nam informacji nie można nic zarzucić oficerom BOR. Eskortowanie ważnych osób jest zajęciem biernym. Polega głównie na dostrzeganiu zjawisk różnych od tego, co jest w danym środowisku naturalne. Tylko w szczególnych sytuacjach usuwa się nieznane samochody i włącza urządzenia zagłuszające telefony komórkowe, za pomocą których można odpalać ładunki wybuchowe. Trudno jednak, byśmy stosowali tak poważne środki, skoro wcześniej w Iraku tego rodzaju zamachów na dyplomatów nie było. Rebelianci atakowali jednak wcześniej polską ambasadę.
Ale nie zdarzyło się nic, co uzasadniałoby podjęcie radykalnych środków. Może jednak wczoraj ochrona była zbyt słaba? Nigdy nie da się zagwarantować stuprocentowego bezpieczeństwa. W tym wypadku wydaje się, że świetnie opancerzony pojazd i ochrona oficerów BOR były wystarczające - przecież uratowały życie ambasadorowi. Funkcjonariusze BOR byli dobrze przygotowani. Są zdarzenia, którym nie da się zapobiec. A jeżeli zastosuje się zbyt radykalne środki ochrony, następuje paraliż działań ambasadora. Zamiast dyplomaty, który ma być mobilny i bywać w różnych miejscach, mielibyśmy człowieka, którego główną misją jest troska o własne bezpieczeństwo. Może - jak sugeruje wiceszef Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski - zawinił polski kontrwywiad. W przypadku takiej misji jak iracka obowiązuje wspólnota informacyjna z siłami innych państw. Gdy któryś kraj otrzymuje informacje o planowanych atakach, dzieli się nimi z sojusznikami. Na samochodach, którym jechali ambasador i oficerowie BOR, były zatknięte polskie flagi. Przyczepiają je też nasi żołnierze, by odróżniać się od znienawidzonych na Bliskim Wschodzie Amerykanów. Czy wczorajszy zamach nie pokazuje przypadkiem, że rebelianci nienawidzą nas równie mocno? Myślę, że to zbyt daleko idący wniosek. Działamy w ramach międzynarodowej koalicji. Na samochodach były polskie chorągiewki, bo ambasador to najwyższy przedstawiciel Polski w Iraku. Chcę jednak podkreślić, że przeciętnemu terroryście jest obojętnie, czy zabije obywatela polskiego, niemieckiego czy czeskiego. On uderza w kogoś, kogo uważa za obcego na swojej ziemi, kto nie jest muzułmaninem. Jego celem są ważni ludzie, bo pragnie, by atak zyskał jak największy rozgłos. Dowodem na to są ataki na rosyjskich dyplomatów, którzy przecież w żaden sposób nie byli zaangażowani w wojnę w Iraku. Może terroryści chcieli zaatakować przed wyborami, by wpłynąć na ich wynik? Trudno to w 100 procentach wykluczyć, ale uważam, że jest bardzo wątpliwe, by potencjalny zamachowiec wiedział, że wkrótce w Polsce odbędą się wybory. Poza tym, gdyby chciał wpłynąć na wynik głosowania, wybrałby zapewne inny cel. Generał Roman Polko pełni obowiązki szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL