fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Czy 14. polska drużyna może zaskoczyć wicelidera Premiership

AFP
Dziś o 21.05 trzeci mecz mistrzów Polski w Lidze Europejskiej. Transmisja telewizyjna w Czwórce
Kiedy przegrywa się z Bełchatowem i Zagłębiem Lubin, trudno wierzyć, że można wygrać z Manchesterem City. Anglicy o Lechu Poznań piszą jednak, że to Doktor Jekyll i Mr Hyde – oblicza, które mistrz Polski pokazuje w Europie, niby się obawiają, ale to raczej dmuchanie na zimne.
Wczoraj trener Roberto Mancini zdecydował, że z Lechem nie zagra Carlos Tevez. Nie wybiegną też na boisko Aleksandar Kolarov, Kolo Toure i Mario Balotelli, ale oni akurat mają problemy ze zdrowiem. Trudno mówić, że Mancini lekceważy drużynę Jacka Zielińskiego, bo kogo by nie posłał do gry i tak są to piłkarze bardzo dobrzy.
[srodtytul]Gra za karę[/srodtytul]
Niektórzy z nich za dwutygodniową wypłatę mogliby kupić Artjomsa Rudnevsa, który w Poznaniu zrobił błyskawiczną karierę, strzelając trzy gole Juventusowi w Turynie. City uchodzą za najbardziej rozpuszczony i zepsuty pieniędzmi klub na Wyspach, a może i na świecie. Nowy właściciel – szejk Mansour w dwa lata wydał na piłkarzy 400 milionów euro. Kupił ich dwudziestu i trochę się dziwił, że to nie zagwarantowało mu sukcesu w trybie natychmiastowym.
Liga Europejska to dla Manchesteru City rozgrywki za karę, gra tu, bo nie udało mu się zakwalifikować do wymarzonej Ligi Mistrzów, ale i tak zamierza wygrać. Jakby przy okazji. O Lechu pisała wczoraj tylko lokalna prasa – że nieobliczalny i że ma dzikie hordy kibiców.
Chociaż fani Lecha jeżdżą po Europie i uczą innych, na czym polega głośny doping, w Manchesterze środki bezpieczeństwa będą ostrzejsze niż w przypadku derbów z United. Pilnować porządku ma 300 policjantów, niektórzy w cywilu i mówiący po polsku. Kibiców Lecha – łącznie z mieszkającymi w Wielkiej Brytanii – w Manchesterze spodziewają się 6 tysięcy.
Mancini mówił w środę o tym, że zwycięstwo będzie kolejnym krokiem do wyjścia z grupy, ale dla niego liczy się przede wszystkim niedzielny mecz z Arsenalem w Premiership. Zieliński przedwczoraj szokował piłkarską Polskę mówiąc, że dla niego ważniejszy od spotkania z City jest niedzielny mecz z Górnikiem Zabrze. Spotkanie City z Lechem może mieć wpływ na losy obu trenerów. Wysoka porażka Lecha spowoduje, że Zielińskiego stołek w Poznaniu zacznie już mocno parzyć, choćby minimalna porażka Manchesteru może podpalić lont. Drużyna City to tykająca bomba, metody Manciniego nie podobają się rozleniwionym piłkarzom, a na treningach często dochodzi do kłótni.
Piłkarze Lecha wylądowali w Manchesterze w środę w południe. Przylecieli bezpośrednio, czarterem. Nie czekali na nich dziennikarze ani kibice. Witały ich tylko plakaty [link=http://www.rp.pl/artykul/60511,552169-Rooney-odchodzi-z-Manchesteru-.html]Wayne’a Rooneya, który w Anglii rozpętał prawdziwą burzę[/link] informując Aleksa Fergusona, że chce odejść z United.
To, że mógłby trafić do City, nie jest plotką, tak jak jego pensja, która wzrosłaby z 90 do 250 tysięcy funtów tygodniowo. United Rooneya sąsiadom nie chce jednak odsprzedać, taką przeprowadzkę odradzają mu zresztą wszystkie media, przypominając, że stałby się najbardziej znienawidzonym piłkarzem w Anglii.
250 tysięcy funtów, jakie Rooney miałby dostać od szejków za siedem dni pracy, żaden z piłkarzy Lecha nie zarabia przez rok. Porównywanie obu drużyn nie ma żadnego sensu, dzieli je przepaść.
[srodtytul]Trzeba wiary[/srodtytul]
Zieliński liczy trochę na to, że rywale spróbują wygrać nie wkładając w walkę na boisku wszystkich sił. Po remisie 3:3 z Juventusem trudno już o zaskoczenie, bo skróty tego meczu piłkarze City na pewno obejrzeli.
Mistrzom Polski potrzeba przede wszystkim wiary w to, że 14. drużyna ekstraklasy może zaskoczyć wicelidera Premiership. No i przekonania, że pieniądze nie grają, ale to już oklepane i sprawdza się tylko czasami.
Zieliński musi radzić sobie bez Tomasza Bandrowskiego i Grzegorza Wojtkowiaka, do obrony wracają już odpoczywający w ligowy weekend Manuel Arboleda i Luis Henriquez. Do Anglii przyleciał Artur Wichniarek, który szybko dochodzi do siebie po operacji wyrostka robaczkowego, jaką przeszedł w Berlinie.
Nikt nie spodziewał się, że po dwóch kolejkach fazy grupowej Lech będzie przyjeżdżał na City of Manchester Stadium, jako lider tabeli. Remis w Turynie i pokonanie Salzburga u siebie stworzyły szansę, którą wypada wykorzystać. Jeśli w czwartek udałoby się nie przegrać – w awans do wiosennej fazy rozgrywek uwierzyliby nie tylko szaleni optymiści.
[i]Michał Kołodziejczyk z Manchesteru[/i]
[ramka][b]Grupa A[/b]
1. kolejka: • Juventus - Lech 3:3 • Salzburg - Manchester City 0:2.
2. kolejka: • Lech - Salzburg 2:0 • Manchester City - Juventus 1:1.
[b]W czwartek grają:[/b] • Manchester City - Lech • Salzburg - Juventus.
1. Lech 2 4 5-3
2. Manchester 2 4 3-1
3. Juventus 2 2 4-4
4. Salzburg 2 0 0-4[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA