fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Romario idzie do polityki

Romario podczas kampanii wyborczej do parlamentu. Petropolis, wrzesień 2010
PAP/EPA
Grał w piłkę jak artysta i anarchista. Żył podobnie. Zarobił miliony i je stracił, jest idolem ciąganym po sądach. Przed takim życiem ucieka do brazylijskiego Kongresu. Będzie tam robił to co zwykle: nie zgadzał się
Futbol dał mu wszystko, ale on i przeciw futbolowi się buntował. A dokładniej przeciw takiemu futbolowi, jaki wymyślono dla innych. Dla tej szarej masy, między którą on, artysta, biegał z piłką. Biegał to może za dużo powiedziane. Biegać nie znosił. Większość meczów przedreptał, czekając, aż piłka do niego przyleci. A gdy przylatywała, przyspieszał nagle, robił zwód i strzelał do bramki. Był w tym niezrównany.

I nie przyjmował do wiadomości, że trener może wymagać od niego czegoś jeszcze poza zwodami i strzałami. Obrażał się na taki futbol, w który trzeba grać w deszczu, w zimnie, na murawie jak kartoflisko, w brzydkich i nudnych miastach. On chciał być zawsze tam, gdzie świeciło słońce.Odrzucał zakazy, nakazy, to, że są dziennikarze i jeszcze, nie daj Boże, chcą od niego wywiadu. Nie rozumiał, dlaczego ma się przykładać do ćwiczeń z drużyną, skoro jak tylko chciał, to mu wychodziło wszystko. A już zupełnie do niego nie trafiały kazania o sportowy...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA