fbTrack

Powrót herosów

Sylvester Stallone i Mickey Rourke w „Niezniszczalnych”
Monolith
Wydawało się, że odeszli na zawsze. Że nie pasują do obecnej rzeczywistości. A jednak mocni mężczyźni z bronią wracają, bo zatęskniliśmy za nimi i prostotą ich świata.
Niezniszczalni herosi, niezaprzątający sobie głowy zbędnymi niuansami. Chodzący testosteron. Co im tam agenci w stylu Bourne’a czy walczącego z kafkowskim układem Boba Barnesa z „Syriany”, którzy ujawniają związki polityki i biznesu, a w walce z wielkimi korporacjami z góry są na przegranych pozycjach. Prawdziwi faceci zbawiają ludzkość, rzucając w przeciwnika nożem albo puszczając serię z broni maszynowej. Tak jak bohaterowie „Niezniszczalnych”, którzy weszli na ekrany w USA przed tygodniem i podczas trzech pierwszych dni wyświetlania zarobili 35 mln dolarów, plasując się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów kasowych.

Sylvester Stallone sięgnął do starych, sprawdzonych wzorów kina akcji z lat 80., z epoki silnej Ameryki Ronalda Reagana. Grupa najemników wyrusza do Ameryki Południowej, by pokonać latynoskiego dyktatora zagrażającego światu. Na ekranie królują twardziele, a to, co w dzisiejszych filmach generuje się na komputerach, ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL