Katastrofa smoleńska

Śledczy: chronić wrak Tu-154

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Prokuratura przygotowuje wniosek do Rosjan o zabezpieczenie szczątków rządowego samolotu, który się rozbił pod Smoleńskiem. Teraz leżą pod gołym niebem
Taki zamiar wojskowi śledczy sygnalizowali na konferencji w minioną środę po spotkaniu z rodzinami ofiar katastrofy. Z informacji „Rz” wynika, że decyzja już zapadła, a prokuratorzy pracują nad dokumentem.
– Jest przygotowywany wniosek o zabezpieczenie szczątków samolotu przed wpływem warunków atmosferycznych – mówi „Rz” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie. Co dokładnie znajdzie się w piśmie do prokuratury rosyjskiej, nie wiadomo.
Jak zaznaczył w środę płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, śledczym zależy na zabezpieczeniu ocalałych fragmentów maszyny złożonych na płycie lotniska np. przez przykrycie ich namiotem. – Nie wiem, czy na tym lotnisku znajduje się hangar albo czy byłaby możliwość złożenia w nim szczątków– mówił. „Rz” sprawdziła, w jakich warunkach składowany jest wrak Tu-154. Szczątki przewieziono do dawnej bazy remontowej na Siewiernym, położonej kilka kilometrów od miejsca tragedii. Teren otacza wysoka siatka. – Nikt nie może tu wejść ani wyjść niezauważony. Są cztery kamery, wojskowa ochrona i pies – zapewnia „Rz” jeden pilnujących. Nasz rozmówca przypomina sobie, że w końcu kwietnia do terenu zbliżyło się dwoje Polaków, chcąc zrobić zdjęcia. Ochrona lotniska zmusiła ich, by wykasowali to, co sfotografowali. W jednym z pierwszych wniosków o pomoc prawną, śledczy wystąpili o przekazanie wszystkich dowodów rzeczowych związanych z katastrofą, w tym wraku tupolewa, który powinien być w Polsce poddany szczegółowym badaniom. Ale zanim Rosjanie nam go wydadzą, mogą minąć miesiące. – Dlatego ważne jest, by odpowiednio go zabezpieczyć – uważa mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy. I dodaje: – Szczątki samolotu to ważny dowód rzeczowy w sprawie, tymczasem nie zadbano o nie właściwie. Nie powinny leżeć pod gołym niebem, bo są narażone na zniszczenie. Oprócz metalowych części mogły ocaleć np. fragmenty foteli pasażerów czy inne elementy nieodporne na wilgoć. Zdaniem Wojciecha Łuczaka, eksperta lotniczego: – Z części, które zostały po katastrofie, buduje się model samolotu. Bada się fragmenty, jakie zostały, sprawdza powstałe uszkodzenia. Z reguły to się robi w jakimś dużym hangarze – mówi. Ale uważa, że skoro szczątki Tu-154 złożono pod gołym niebem, nie ma sensu ich przenosić, a deszcz im nie zaszkodzi. Tymczasem mec. Rogalski w czerwcu złożył w prokuraturze własny wniosek o wydanie wraku lub wypożyczenie go na 90 dni, względnie umożliwienie polskim biegłym zbadania go w Rosji. Czy któryś z tych postulatów znajdzie się w nowym wniosku śledczych do strony rosyjskiej?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL