fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Paryż i Berlin chcą kar dla wybranych w Unii

Jak płyną pieniądze z Brukseli
Rzeczpospolita
Francja i Niemcy mają wspólny pomysł na zarządzanie gospodarcze Unią Europejską. Dla niezdyscyplinowanych przewidują utratę pomocy regionalnej
Trzy tygodnie po propozycji przedstawionej przez Komisję Europejską władze w Paryżu i Berlinie pokazały swoją wizję reformy zarządzania gospodarczego w Unii. Dla Polski zdecydowanie mniej korzystną. We wspólnym liście do przewodniczącego Rady Europejskiej ministrowie finansów Francji i Niemiec zaproponowali – podobnie jak wcześniej Komisja Europejska – aby kraje niewypełniające zapisów paktu stabilizacji i wzrostu były w ostatecznej instancji obarczane karami. Tyle że KE chciała równego traktowania, czyli odbierania zarówno funduszy strukturalnych (bolesne dla Polski i biedniejszych państw Unii Europejskiej), jak i dotacji rolnych (bolesne dla wszystkich). Tymczasem Paryż i Berlin wyraźnie wskazują tylko na fundusze z polityki regionalnej.
Takiego stanowiska nie rozumie strona Polska. – To jest krok wstecz w stosunku do tego, o czym dyskutuje grupa robocza pod kierunkiem przewodniczącego Van Rompuya. Tam wszyscy już zaakceptowali pogląd, że sankcje powinny być powszechne, a nie odczuwalne tylko przez wybraną grupę krajów – powiedział „Rz” Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich. Według niego francusko-niemiecka inicjatywa nie wnosi nic nowego. – Problemy strefy euro są znacznie głębsze i ewentualne sankcje nic tu nie zmienią – uważa minister. Dowgielewicz oraz minister finansów Jacek Rostowski będą dziś rozmawiać na ten temat w Warszawie z Henri Pagnolem, specjalnym wysłannikiem prezydenta Francji ds. zarządzania gospodarczego.
List dwóch największych państw przewiduje też, że sankcje powinny być proporcjonalne do skali przewinienia. To znów inaczej, niż chce Komisja Europejska, popierana w tej sprawie przez Polskę, która mówi o relacji kary do zamożności państwa.
Niemcom bardzo zależało na politycznych sankcjach dla państw łamiących reguły dyscypliny budżetowej, takich jak odebranie prawa głosu. Francja była przeciwna. We wspólnym liście ministrowie obu krajów stwierdzają więc tylko, że możliwość takiej kary powinna być „dogłębnie przeanalizowana” i że prawny mechanizm mógłby być uwzględniony w ewentualnych zmianach traktatu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA