fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Kaczyński a sprawa polska

Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Jędrzej Bielecki
Biografia Jarosława Kaczyńskiego autorstwa Piotra Zaremby to praca pomnikowa. Bez odniesień do niej nie będzie można opisywać najnowszej historii Polski – twierdzi publicysta „Rz”
Tak czy inaczej, już przeszedł do historii. Nawet, gdyby dziś w Polsce nikt nie »mówił Kaczyńskim«, śladów jego obecności warto poszukać w każdym zakamarku naszych najnowszych dziejów. Będąc wrogiem i krytykiem III Rzeczypospolitej, już teraz zmienił jej oblicze”.
Te trzy zdania z początku książki Piotra Zaremby najlepiej chyba tłumaczą sens jej powstania. W Polsce, w kraju, w którym prawie wcale nie ukazują się biografie najważniejszych polityków – nawet prezydentów i premierów – każda z takich książek jest wydarzeniem. W przypadku postaci tak ważnej jak Jarosław Kaczyński to wydarzenie tym bardziej znaczące. Jeszcze zaś większe, gdy jest zrobione w sposób tak monumentalny, jak uczynił to autor „O jednym takim... Biografia Jarosława Kaczyńskiego”.
Mamy do czynienia z dziełem 400-stronicowym, na dodatek napisanym w rekordowym tempie. Pomysł stworzenia biografii prezesa PiS narodził się po katastrofie smoleńskiej. I chyba tylko Piotr Zaremba mógł sprostać temu tempu bez szkody dla jakości książki. On, jako świadek i komentator zdarzeń ostatniego 20-lecia. Przy okazji – co autor tej recenzji chciałby szczególnie podkreślić – osoba obdarzona nie tylko wielką wiedzą, ale też godną pozazdroszczenia pamięcią.
[srodtytul]Przewodnik po dwudziestoleciu chaosu[/srodtytul]
Zapytałem osobę czynną w polityce przez dwie ostatnie dekady, a od lat blisko współpracującą z Kaczyńskim, jak ocenia książkę Zaremby. Rozmowa była z tych, które dziennikarze nazywają off the record. Padła odpowiedź, że to wiarygodny i szczegółowy opis zdarzeń, których mój rozmówca był także świadkiem. Jednak według tego doskonale znanego z telewizyjnych ekranów polityka problemem jest to, że przeciętny czytelnik powinien otrzymać łatwiejszą opowieść. Bo tej bez odpowiedniego intelektualnego przygotowania nie będzie w stanie zrozumieć.
To nieprawda. Zaremba sypie faktami i anegdotami, ale dzięki wartkiemu stylowi nie jest to ich wyliczanka. Przywołane przez niego zdarzenia, wypowiedzi i cytaty są punktami porządkującymi narrację. Prowadzą czytelnika od początku opowieści aż do naszych czasów. To ważne, zważywszy, że dotyczy to dwudziestolecia, w którym wydarzenia polityczne były ciągiem chaotycznych, trudnych do pojęcia manewrów i wolt.
Mowa tu o dwudziestoleciu dlatego, że wcześniejsze epizody z życia Kaczyńskiego są potraktowane dość marginalnie. Zaremba ich nie pominął, ale jeśli ktoś chce poczytać o dzieciństwie i młodości starszego o 45 minut brata bliźniaka, to powinien sięgnąć do „Alfabetu braci Kaczyńskich” autorstwa Piotra Zaremby i Michała Karnowskiego.
[wyimek]Czuć u autora uznanie, sympatię i zrozumienie dla polityka wzbudzającego – było nie było – wielkie kontrowersje[/wyimek]
„O jednym takim...” jest w istocie historią polityczną Polski po 1989 roku ukazaną przez biograficzny pryzmat. Żartem można byłoby ją zatytułować „Kaczyński a sprawa polska”. To historia sporów o kształt transformacji, wojny na górze, prób tworzenia pierwszych demokratycznych partii, żałosnego jednoczenia prawicy, AWS, powołania PiS, i tak dalej aż do dziś. W tak ujętej biografii Kaczyńskiego przewijają się wszystkie najważniejsze persony polskiej polityki. Łącznie z tymi, którzy nadal są czynni.
[srodtytul]Analogie z przeszłości[/srodtytul]
Trzeci rozdział książki Zaremby – w którym rozpoczyna się narracja o III RP – warto zacząć czytać, patrząc nań jak na bilans otwarcia. Łatwo wtedy pojąć, jak nieoczywiste są miejsca, w których dziś są Kaczyński i jego antagoniści. „Kaczory były nierozłączne podczas ubiegłorocznych strajków w Stoczni Gdańskiej, po bratersku śpiąc na jednym płacie styropianu. Niestrudzenie uczyli robotników, jak powinni korzystać z przysługujących im praw (to Lech) i co trzeba zrobić, aby prawo było lepsze (to Jarosław). (...) Cechy osobiste też mają identyczne: poczucie humoru, inteligencję i flegmatyczny spokój, który nie opuszczał ich nawet w najbardziej dramatycznych momentach oblężenia stoczni” – przytacza laurkowy tekst z „Gazety Wyborczej” Zaremba. Dalej jest opowieść o tym, jak w sumie racjonalne pomysły Kaczyńskiego wyradzały się – czasem z jego winy, a częściej chyba na skutek nieuczciwej kontrpropagandy – w zjawiska groteskowe lub patologiczne. Ze szkodą dla nas wszystkich.
Tak było z opisanym przez Zarembę pomysłem tworzenia posolidarnościowego życia partyjnego. Kaczyński miał ideę „eleganckiego” podzielenia się obozu solidarnościowego na polskich „demokratów i republikanów”. – Stworzyłeś partię z niczego, ale ze wszystkimi walczysz – tak Adam Michnik skomentował samemu Kaczyńskiemu fakt powołania Porozumienia Centrum.
W wielu historiach, nawet tych sprzed 20 lat, widać analogie do dzisiejszego postępowania prezesa PiS. Uderzająca jest wypowiedź dawnego działacza PC Józefa Orła. – My sobie wymarzyliśmy partię antykomunistycznej inteligencji, która jest przeciw „Wyborczej” w ładnym stylu. A te partyjne masy parły w kierunku narodowo-katolickiego frazesu. Jarek próbował środka drogi, ale coraz bliżej ich, a nie nas. Ta niejednoznaczność to być może początek jego późniejszej porażki – opowiadał Zarembie.
Skąd my to znamy? To historia wielu partyjnych dryfów, gdy projekty liderów ustępowały instynktom dołów, ale też historia Prawa i Sprawiedliwości w szczegółach. „Musiał szukać sojuszników dla swej wizji państwa bardziej wśród ludzi pokrzywdzonych przez transformację niż mitycznej klasy średniej” – pisze Zaremba jeszcze o czasach pecetowskich. Też zresztą pasuje to do ostatnich lat.
Podobnie przecież można opisać – i Zaremba to robi – koalicję z Samoobroną oraz LPR i pozbywanie się z PiS kolejnych indywidualności. Pozwólmy tu sobie na cytat z innej biografii: „(...) im bardziej od około 2007 roku bracia Kaczyńscy zamykali się w gronie zaufanych ludzi – tym bardziej tracili dynamizm”. To zdanie z książki Piotra Semki „Lech Kaczyński. Opowieść arcypolska”. Czytając Zarembę, można uznać, że podpisałby się pod sformułowaniem Semki, bo sam kilkakrotnie krytykuje za to opisywanego przez niego bohatera. A przy okazji – jednoczesna lektura obu biografii jest naprawdę pożytecznym sposobem zrozumienia wielu współczesnych problemów.
[srodtytul]Krytyczny hołd[/srodtytul]
Zapewne praca Zaremby będzie dyskredytowana jako stronnicze dzieło „pisowskiego” dziennikarza. To sąd tak prymitywny, że będzie mógł być podnoszony jedynie przez osoby nieuczciwe lub te, które nie miały książki w ręce. Jednak – znając „standardy” polskiej debaty publicznej – pewnie będzie słychać takie opinie. Warto wówczas zajrzeć np. tam, gdzie Zaremba z wyjątkową uczciwością opisuje wątek „dziadka z Wehrmachtu” w kampanii 2005 roku. Czy jest tam propisowski czy proplatformerski? Tu na szczęście tertium est datur, więc można odpowiedzieć – jest bezstronny.
Czuć u autora uznanie, sympatię i zrozumienie dla polityka wzbudzającego – było nie było – wielkie kontrowersje. Czuć – bo autor sam tego nie ukrywa. Książka jest nawet swoistym hołdem dla człowieka, który zawsze wiedział czego chce i prawie nigdy nie ustawał w swoich wysiłkach. A nie jest wcale oczywistą prawdą, że polska polityka to świat ludzi, którym się chce. – „Ino oni nie chcom chcieć” – ten cytat z Wyspiańskiego nie pasuje tylko do nielicznych aktorów polskiej sceny politycznej, w tym do Kaczyńskiego.
Nie jest jednak tak, że Zaremba ucieka od krytycznych ocen czy coś przemilcza. Krytykuje, ukazuje błędy, grzechy i zagubienie prezesa PiS wszędzie tam, gdzie jest to uzasadnione. Taka jest jednak złożoność natury Kaczyńskiego – polityka, który jako jeden z nielicznych ma wizję rozwoju kraju i energię, by ją realizować, a z drugiej strony jest zaplątany w drybling personalnych rozgrywek i doraźnych posunięć.
„Co z tego będzie?” – to ostatnie słowa biografii autorstwa Zaremby. Jarosław Kaczyński, jak wiemy, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Ktoś, może sam Piotr, będzie musiał za jakiś czas uzupełnić tę 400-stronicową książkę. W każdym razie nie da się już bez niej opisać najnowszej historii Polski. Jeśli praca Zaremby ma jednak jakieś poważne wady, to trzeba odpowiedzieć twardo: nikt od dawna nie napisał w naszym kraju lepszej biografii politycznej. Nieważne dlaczego – z braku umiejętności czy z braku odwagi. Ważne, że Zarembie nie zabrakło ani pierwszego, ani drugiego.
[ramka]Piotr Zaremba
[b]O jednym takim... biografia Jarosława Kaczyńskiego[/b]
Wydawnictwo Czerwone i Czarne[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA