fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Gorąca zima w Cordobie

Mecz Brazylia - Argentyna
AFP
Początek turnieju finałowego Ligi Światowej siatkarzy, który rozpoczął się tym mieście to tylko przedsmak co będzie się działo na przełomie września i października we Włoszech, gdzie rozegrane zostaną mistrzostwa świata.
W Argentynie teraz jest zima, ale pierwsze mecze toczyły się w bardzo gorącej atmosferze. Szczególnie ten drugi, gdy na parkiet wyszli gospodarze, by zmierzyć się z Brazylijczykami. Oba spotkania kończyły się tie breakami, co najlepiej świadczy o ich temperaturze.
Kiedy Bernardo Rezende, trener Brazylijczyków mówił przed Final Six, że Argentyny nie można lekceważyć, bo zagra zupełnie inaczej niż w fazie grupowej nikt nie brał tego poważnie. Nie doceniono umiejętności Javiera Webera, szkoleniowca gospodarzy, przed laty znakomitego rozgrywającego reprezentacji, który twierdził, że brak Argentyny w półfinale będzie jego osobistą porażką.
Na razie może chodzić z podniesioną głową, boi przegrana z Brazylią po takim meczu smakuje jak zwycięstwo. - Obie drużyny mogły zakończyć to spotkanie na swoją korzyść, decydowały detale - mówił Giba, tym razem rezerwowy. - Znakomicie blokowali, a jeszcze lepiej bronili - dodała ikona brazylijskiej siatkówki.
Najskuteczniejszy na boisku był kapitan reprezentacji Argentyny Rodrigo Quiroga, który zdobył 22 punkty. Brazylijskie asy, Dante i Murilo po 20 pkt.
Teraz gospodarze, którzy w fazie grupowej przegrali wszystkie mecze spotkają się z Serbią i jeśli chcą znaleźć się w półfinale muszą wygrać. Po tym co pokazali w spotkaniu z canarinhos wszystko jest możliwe. Tak samo jak w grupie F, gdzie rywalizują Rosja, Włochy i Kuba. Niewiele przecież brakowało, by Rosjanie, wielcy faworyci tego turnieju przegrali z Włochami, którzy w finale grają po raz pierwszy od siedmiu lat. Przyznał to zresztą szczerze Daniele Bagnoli, włoski szkoleniowiec Rosjan, który zaprezentował w Cordobie bardzo ciekawy skład. Imponował zwłaszcza młody środkowy Dmitrij Muserski, zdobywca 17 punktów.
Prawdopodobnie gdyby nie stracone 27 punktów z zagrywki drużyna Bagnolego wygrałaby łatwiej, ale pamiętajmy, że jego rodak, Andrea Anastasi wie jak przywrócić włoskiej siatkówce blask. Ten pierwszy mecz z Rosją przegrał w tie breaku, ale gdyby w trzecim secie, granym na przewagi to jego zawodnicy byli górą smutną minę miałby kto inny. A przecież w tej grupie są jeszcze Kubańczycy, którzy mogą rozbić każdego.
[ramka] Gr. F: Włochy - Rosja 2:3 (14:25, 25:22, 24:26, 25:23, 7:15) Gr E: Argentyna - Brazylia 2:3 (17:25, 25:23, 20:25, 25:19, 10:15) Piątek w Cordobie Rosja - Kuba (22.30); Włochy -Serbia (2.00) w Polsacie Sport [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA