fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Afgańczycy będą panami we własnym domu

Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki
Afganistan wreszcie znalazł się na właściwej drodze. I jeśli talibowie i ich rebelianci myślą, że nas przeczekają, to są w błędzie: zostaniemy tak długo, aż wykonamy nasze zadanie – pisze sekretarz generalny NATO
Afgańska stolica Kabul będzie dziś świadkiem wyjątkowego wydarzenia. Na Międzynarodową Konferencję ds. Afganistanu zjechali się przedstawiciele ponad 70 państw, organizacji międzynarodowych i regionalnych oraz instytucji finansowych. Wspólnie sformułują plan na rzecz rozwoju, rządzenia i stabilizacji. Dzięki temu spotkaniu uzyskamy jasną i konkretną perspektywę przejęcia przez Afgańczyków kontroli i odpowiedzialności za swój kraj. Krótko mówiąc, konferencja stanowić będzie kamień milowy w procesie, dzięki któremu Afgańczycy stają się panami własnego domu.
[srodtytul]Na właściwej drodze[/srodtytul]
To niezwykłe wydarzenie, o tak wielkim politycznym rozmachu, nie jest dziełem przypadku. Jest rezultatem długotrwałego wysiłku zarówno samych Afgańczyków, jak i społeczności międzynarodowej, wysiłku, który tchnął w ten kraj nowe życie. Tragedia 11 września była dla nas wszystkich sygnałem do działania. Nikogo nie pozostawiła obojętnym. Zaangażowanie było naszym obowiązkiem. Pozostawienie Afganistanu samemu sobie oznaczałoby niestabilność w regionie i kolejne ataki terrorystyczne na całym świecie.
Przyznaję, że społeczność międzynarodowa nie doceniła początkowo powagi wyzwania, jakim był Afganistan. W ciągu dziewięciu lat trwania międzynarodowej misji przekonaliśmy się – w bolesny sposób – że cena, którą przyszło nam zapłacić, jest znacznie wyższa, niż oczekiwaliśmy. Przede wszystkim uświadamiała nam to utrata tak wielu żołnierzy – zarówno po stronie wojsk międzynarodowych, jak i Afgańczyków.
Dzisiaj jednak Afganistan wreszcie znalazł się na właściwej drodze. I jeśli talibowie i ich rebelianci myślą, że nas przeczekają, to są w błędzie: zostaniemy tak długo, aż wykonamy nasze zadanie. Szkolenie afgańskich żołnierzy i policji idzie nadspodziewanie szybko. Do przyszłego roku afgańskie siły bezpieczeństwa osiągną liczebność 300 tysięcy – ich nie uda się łatwo wziąć na przeczekanie.
Sprowadzając dodatkowe 40 000 żołnierzy oddziałów międzynarodowych, okazaliśmy oddanie sprawie bezpieczeństwa Afgańczyków. Dzięki tej decyzji obroniliśmy tereny wyzwolone wcześniej z rąk rebeliantów.
Udało nam się przesunąć pole walki w samo serce talibów – w ich najczulsze miejsce.
W ostatnich miesiącach przewodzone przez NATO Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) uruchomiły ofensywy wojskowe w matecznikach talibów – Helmandzie i Kandaharze. Za sprawą tych operacji, w których istotną rolę odgrywają także afgańskie siły bezpieczeństwa, będziemy mieli do czynienia z wyjątkowo intensywnymi walkami. To niestety oznacza więcej ofiar.
Polityczne znaczenie tych działań jest jednak ogromne. Przyczyniają się one do daleko idącej marginalizacji talibów jako siły politycznej i militarnej. Dzięki temu wielu z tych, którzy dzisiaj walczą przeciwko nam, porzuci swoje szeregi i zaangażuje się w działania rozjemcze.
Rozejm wszakże to nie czek in blanco. Porzucenie przemocy i poszanowanie dla afgańskiej konstytucji, w tym dla praw kobiet, to główne warunki sukcesu negocjacji i zjednoczenia kraju. Afgańskie władze mają tego świadomość, a my nie przestaniemy im o tym przypominać.
Następnym ważnym krokiem po konferencji w Kabulu będą wrześniowe wybory parlamentarne. Już kilkakrotnie od upadku terrorystycznego reżimu talibów Afgańczycy gromadzili się przy urnach wyborczych. Pomimo śmiertelnych gróźb ze strony terrorystów głosowali masowo.
[srodtytul]Stopniowo oddamy władzę[/srodtytul]
Wyraźniej niż cokolwiek innego pokazało nam to siłę pragnienia Afgańczyków, by wziąć swoją przyszłość we własne ręce. Siły pod przywództwem
NATO pomogą przeprowadzić te wybory tam, gdzie będzie to konieczne, ale całościowa odpowiedzialność za bezpieczeństwo, a także za dotrzymanie zasad wolności i uczciwości wyborów spocznie na samych Afgańczykach.
Te i inne postępy, jakich dokonujemy w Afganistanie, idą w jednym i tym samym kierunku: stopniowego przekazania władzy Afgańczykom. Nie może być ono jednak – i nie będzie – przeprowadzone na podstawie arbitralnie przyjętego kalendarza. Nasze działania będą oparte na klarownych szacunkach i obliczeniach dotyczących bezpieczeństwa oraz sytuacji politycznej w każdej prowincji kraju. Ale kiedy już władzę przekażemy, nie będzie możliwości odwrotu.
[srodtytul]Będziemy partnerami[/srodtytul]
Rozpoczęcie tego procesu nie oznacza, że w walce o przyszłość Afganistanu, jako stabilnego państwa w niespokojnym regionie, odnieśliśmy już zwycięstwo. Nawet kiedy liczebność i zadania naszych sił ulegną ograniczeniu, stałe wsparcie ze strony społeczności międzynarodowej, w tym NATO, będzie nadal bardzo ważne. Musimy jednoznacznie podtrzymać nasze zobowiązanie do długoterminowego zaangażowania. Afgańczycy potrzebują pewności, że nie opuścimy ich teraz, kiedy wytyczają swój kurs na przyszłość.
Jestem zdania, że nasze zobowiązanie powinno zostać długoterminową umową o współpracy z afgańskim rządem. W ten sposób osiągnięte partnerstwo da Afganistanowi więcej pewności siebie, tak potrzebnej mu w czasie, gdy przejmuje kontrolę nad swoim losem.
Mamy nowego przywódcę misji ISAF, generała Davida Petraeusa. Ale nasza strategia nie uległa zmianie, bo ona od początku była właściwa. Nasz cel jest jasny: sprawić, by Afganistan nigdy już nie stał się bezpieczną przystanią dla terrorystów. Uczymy Afgańczyków skutecznie zwalczać terroryzm i ekstremizm. Zmieniamy polityczne zasady gry w kluczowych regionach Afganistanu; chronimy ludność cywilną; wzmacniamy demokratycznie wybraną władzę, szkolimy afgańskie wojsko, by Afganistan mógł sam się bronić. Jeśli razem z naszymi afgańskimi partnerami będziemy się trzymać naszej strategii i damy jej czas, zadziała.
[i]—tłum. som[/i]
[i]Autor jest duńskim politykiem. W latach 1998 – 2009 był przewodniczącym liberalnej partii Venstre, od 2001 do 2009 r. premierem Danii. Od 1 sierpnia 2009 pełni urząd sekretarza generalnego NATO[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA