Ekonomia

MFW odcina dostęp do pieniędzy

Węgierski parlament, Orszaghaz
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Impasem zakończyły się negocjacje węgierskiego rządu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i przedstawicielami UE. Tym samym Węgry nie mogą korzystać z wartej 20 mld euro linii kredytowej, do której otrzymały dostęp jesienią 2008 r.
Powodem jest niezdolność Węgrów do obniżenia deficytu budżetowego do 3 proc PKB. Zabrakło niewiele - o,3 pkt procentowego. — Bez tego nie jest możliwy jakikolwiek postęp w zmniejszaniu długu publicznego. Węgry, to kraj głęboko zadłużony. I mamy nadzieję,że osiągnięcie uzgodnionych celów na rok 2011 będzie możliwe. Przy tym nie chodzi nam o cięcie wydatków na oślep, tylko zmniejszanie finansowania tam, gdzie może się to odbyć bez szkody dla perspektyw wzrostu — tłumaczył po zakończeniu negocjacji Christoph Rosenberg, szef misji MFW negocjującej w Budapeszcie. Przy tym nie wykluczał, że negocjacje mogą zostać wznowione już w tym tygodniu, kiedy tylko rząd przedstawi wiarygodne wyliczenia.
Jest jeszcze wiele spraw wymagających uzgodnienia i nie chodzi nam wyłącznie o kwestie dotyczące tego roku, ale - co jest ważniejsze - także 2011. Ale MFW jest gotowy do kontynuowania dialogu — powiedział Rosenberg. Jego zdaniem nie może być mowy o jakichkolwiek środkach podejmowanych „na chybcika”, jak np. nałożenie jednorazowego podatku na banki - dodał. — Opodatkowanie banków nie jest odpowiednim środkiem nie dlatego, że jest dotkliwe dla banków. Jest ono niekorzystne dla całej gospodarki. Poważnie ogranicza ono zdolność kredytową banków, ich gotowość do finansowania gospodarki, zmniejsza ich kapitał, tym samym hamuje tempo wzrostu gospodarki - powiedział. Rosenberg przyznał,że jeżeli rząd będzie upierał się przy takim posunięciu, to byłoby ono do rozważenia w przyszłym roku i w znacznie mniejszej skali, niż chciałby tego rząd. [srodtytul]Słabszy forint[/srodtytul]
Już w sobotę,kiedy negocjacje utknęły w martwym punkcie wiadomo było,że w poniedziałek dojdzie do znaczącego osłabienia forinta i zapewne również pozostałych walut regionu. W przewidywaniu,że dojdzie do impasu, forint osłabł już w ostatni piątek. — Gdyby kurs forinta spadł do powyżej 300 za euro nie wykluczam natychmiastowej reakcji banku centralnego i podniesienia stóp procentowych. W takiej sytuacji nie można pozwolić na tak znaczne osłabienie waluty - mówił Zsolt Kondrat z MKB Bank. Inni analitycy uspokajają. MFW odchodzi i wraca. Tak było w przypadku Rumunii i Ukrainy. Zgadzają się jednak,że deficyt budżetowy na poziomie 3,8 proc. PKB w tym roku jest niezbędny,żeby ten kraj w ogóle mógł wyjść z kryzysu. Tak zostało zapisane w porozumieniu z funduszem, a wielkość oszczędności i konkretne cięcia zasugerował sam rząd, nie MFW. — Premier Viktor Orban nie ukrywa,że zamierza przestrzegać tego zapisu - uspokajał wczoraj Christoph Rosenberg. — Cel na rok przyszły, to deficyt poniżej 3 proc. PKB i nie jest ważne jaki rząd uzgodnił taki poziom - dodał. [srodtytul]Grecka choroba?[/srodtytul] Tyle, że budżet jest w znacznie gorszej kondycji, niż to sugerował poprzedni rząd w Budapeszcie. Przed wyborami doszło do rozluźnienia dyscypliny finansowej, a MFW wyraźnie widział,że kolejne zapisy porozumienia nie są wypełniane. Węgrzy nieco „podpompowali dane”,ale i tak UE dwukrotnie ostrzegała ten kraj, że niezbędne jest przywrócenie kontroli finansowej. Ostatnio Komisja Europejska wstrzymała zaplanowany przegląd danych węgierskich, po którym kraj ten miał otrzymać dostęp do środków pomocowych. Bruksela uznała, że rząd w Budapeszcie powinien mieć więcej czasu na uporządkowanie sytuacji wokół budżetu. Jednocześnie wezwała władze do respektowania niezależności banku centralnego i przestrzegania unijnych przepisów. [srodtytul]Kłopoty z bankiem centralnym[/srodtytul] Węgry były pierwszym krajem UE, które wystąpiły o pomoc finansową do MFW i UE. Temu krajowi groziły poważne kłopoty finansowe, głównie z powodu wysokich kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego, ale i dość luźnej polityki fiskalnej. Teraz jednak dostęp do pieniędzy został odcięty, a akceptacja MFW i UE dla polityki fiskalnej jest pilną sprawą,ponieważ linia kredytowa wygasa w październiku 2010. MFW i UE zaniepokojone są zakusami rządu węgierskiego na obniżenie pensji prezesa banku centralnego,Andrasa Simora. Rząd broni się,że zarobki szefa banku centralnego miałyby podlegać takim samym cięciom, jak i pensje pozostałych pracowników administracji państwowej. Rząd zaproponował, żeby nikt z zatrudnionych na państwowej posadzie nie zarabiał miesięcznie więcej, niż 2 mln forintów,czyli równowartość 9,168 ty. dol. W przypadku Simora oznaczałoby to obniżenie zarobków o 75 proc. W tej sprawie interweniował już Europejski Bank Centralny. Zdaniem przedstawicieli EBC taka obniżka jest możliwa, jednakże z zastrzeżeniem, że musi ona być wynikiem negocjacji z węgierskim bankiem centralnym, oraz może dotyczyć wyłącznie przyszłych prezesów tej instytucji. Peter Szijarto, rzecznik rządu powiedział, że mimo tych ostrzeżeń parlament będzie głosował nad tą ustawą w nadchodzącym tygodniu.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL