fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Uprawy GMO za zgodą jednego kraju?

Kraje Unii powinny mieć swobodę decydowania, czy zabraniać albo pozwalać na swym terytorium na uprawianie organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO) — stwierdziła Komisja Europejska
Bloomberg
Kraje Unii powinny mieć swobodę decydowania, czy zabraniać czy też pozwalać na swym terytorium na uprawianie organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO) — stwierdziła Komisja Europejska zgłaszając taką propozycję, aby zakończyć długotrwały impas w tej kwestii.
Zgodnie z obowiązującymi teraz przepisami, większość krajów Unii musi zgodzić się na sianie czy sadzenie GMO w dowolnym miejscu Unii. Dany kraj musiał najpierw uzyskać zgodę innych krajów na zasianie GMO na swym terenie, ale taka zgoda obowiązywałaby w całej Unii. To prowadziło do ciągłych sporów, bo trwały bez końca dyskusje o szkodliwym wpływie takich upraw na środowisko. Np. procedura zatwierdzania dwóch roślin GM trwała 12 lat.
- Konkretne posunięcia przedstawione dziś pozwolą krajom członkowskim na swobodne decydowanie o uprawianiu GMO — stwierdził komisarz ds. zdrowia, Maltańczyk John Dalli. Podkreślił natychmiast, że nadal obowiązuje w pełni unijny system wydawania zezwoleń, oparty na solidnych danych naukowych.
Nowe propozycje przewidują, że jeśli unijny urząd ds. bezpieczeństwa żywności EFSA uzna, iż dany GMO jest bezpieczny, to każdy kraj członkowski będzie mógł samodzielnie decydować o tym, czy chce go uprawiać czy nie, bez konieczności otrzymania zgody od innych krajów. Mają one ponadto ułatwić całej Unii zatwierdzanie GMO znanych przez EFSA za bezpieczne, bo znoszą wymóg zgody tych krajów, które są przeciwne uprawianiu takich roślin na swoim terenie i w całej Unii.
Propozycje Komisji, które muszą zostać zatwierdzone przez kraje Unii i Parlament Europejski, przekazują w praktyce krajowym rządom uprawnienia do decydowania o dopuszczaniu do uprawiania GMO na ich terytorium. Gdy zostaną zatwierdzone, uprawy GMO staną się jeszcze bardziej popularne w Czechach i Hiszpanii, które już korzystają z nich. Z kolei kraje wrogo nastawione do GMO, jak Austria czy Włochy, będą mogły zakazać GMO na swym terytorium.
Komisarz Dalli nie spodziewa się, by kraje Unii zmieniły swe stanowisko w głosowaniu tylko dlatego, że Komisja złożyła nowe propozycje. Przedstawił pakiet parlamentarnej komisji ds. środowiska. 14 października przedłoży je ministrom środowiska, którzy po przeanalizowaniu ich we własnych krajach przystąpią 14 grudnia do szczegółowych dyskusji.
Przeciwko propozycjom wystąpili już ministrowie rolnictwa kilku krajów, m.in. Francji i Hiszpanii, bo zarzucają im dążenie do rozmontowana unijnej wspólnej polityki wobec GMO. Firmy biotechnologiczne zwróciły uwagę, że propozycje te stworzą niepewność prawną i zakłócą jednolity rynek płodami rolnymi, wywołując spory i kłótnie sądowe.
Organizacje ekologów Greenpeace i Friends of the Earth skrytykowały inicjatywę Brukseli, bo ich zdaniem nie rozwiązuje ona kwestii wpływu GMO na środowisko. — Indywidualne zakazy nie mogą zastąpić unijnej procedury zabezpieczania się na naukowych podstawach. Skażenia genetyczną modyfikacją nie można zatrzymać na granicy danego kraju — stwierdziła Stefanie Hundsdorfer z Greenpeace.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA