fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

Protestują głównie z powodu powodzi

Fotorzepa, Sławomir Mielnik Sławomir Mielnik
Do Sądu Najwyższego wpłynęło do tej pory 136 protestów wyborczych. Trzyosobowe składy sędziowskie już się nimi zajmują
Trzydniowy termin na składanie protestów upłynął o północy z czwartku na piątek, ale protestów może być więcej, gdyż w poniedziałek, a może jeszcze później, mogą wpływać te nadane do czwartku na poczcie lub za granicą – w konsulacie.[wyimek]We wnioskach skarżący wskazują, że wybory nastąpiły po klęsce żywiołowej[/wyimek]
Jak powiedziała „Rz” Teresa Pyźlak z zespołu prasowego Sądu Najwyższego, w czwartek odbyło się losowanie wśród 21 sędziów Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych SN trzyosobowych składów, które będą rozpatrywać poszczególne protesty. To do tej izby należy rozstrzygnięcie (na podstawie sprawozdania Państwowej Komisji Wyborczej oraz po rozpoznaniu protestów) o ważności wyboru prezydenta Rzeczypospolitej.
SN musi tego dokonać nie później niż w 30. dniu po podaniu wyników wyborów przez PKW, a więc do 4 sierpnia.
Skuteczny protest może być wniesiony z powodu naruszenia ordynacji albo dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom, jeżeli naruszenie miało wpływ na ich wynik.
[b]Najwięcej protestów, bo aż 65, wniesiono w związku z nieogłoszeniem stanu klęski żywiołowej na terenach dotkniętych powodzią[/b]. Większość złożono zapewne w internetowej akcji „Protest wyborczy z powodu braku stanu klęski żywiołowej”. W standardowym wniosku skarżący wskazują, że wybory nastąpiły po okresie klęski żywiołowej, która dotknęła (dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji) 2157 miejscowości z ponad 14 województw.
Niektóre gminy, takie jak Wilków, zostały dotknięte powodzią dwukrotnie, wielu mieszkańców straciło dobytek całego życia, miejsce zamieszkania, pracy, dokumenty. Nie mieli w praktyce możliwości uczestniczenia w kampanii i utrudniony był ich udział w samych wyborach.
W co najmniej dwóch protestach wyborcy wskazują, że wzięli zaświadczenia do głosowania za granicą, tymczasem nie zostali wykreśleni z krajowych spisów (jedna osoba w I turze głosowała za granicą, a na czas II wróciła do kraju i mogła to sprawdzić).
Adam G., mieszkaniec warszawskiego Grochowa, skarży wynik w komisji nr 434 przy ul. Komorskiej, podejrzewając, że doszło tam w II turze do pomyłki głosów między kandydatami. Otóż w I turze Komorowski miał przewagę – 582 głosy, a Kaczyński 316 (inni 199), tymczasem w II wygrał Kaczyński – z 640 głosami przy 373 Komorowskiego. Podejrzenie pomyłki ma wzmacniać fakt, że na tym osiedlu generalnie wygrał Komorowski.
W takiej sytuacji najprawdopodobniej będzie potrzebne ponowne przeliczenie głosów (były takie wypadki w poprzednich kampaniach), z tym że nie wykonuje tego SN, ale zleca to miejscowemu sądowi rejonowemu.
Werdykty trzyosobowych składów SN powinny zawierać ustalenia co do zasadności zarzutów protestu, a w razie ich potwierdzenia ocenę, czy przestępstwo lub naruszenie ordynacji miało wpływ na wynik wyborów. Aby jednak protesty mogły zablokować wynik wyborów, stwierdzone przez SN nieprawidłowości musiałyby być takie duże, że bez nich wynik wyborczy mógłby być inny.
Przypomnijmy, że w 1995 r. po wyborze na prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do Sądu Najwyższego wpłynęły 594 963 protesty, głównie z powodu podania przez kandydata nieprawdziwego wykształcenia, ale SN orzekł ważność jego wyboru.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA