fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Waleczne serce z Katalonii

ROL
Nigdy nie był cudownym dzieckiem hiszpańskiej piłki. Sukces wyszarpał sobie pazurami
„Pingwiny umiały latać, ale Puyol nie znosi konkurencji i im tego zabronił”, albo „Puyol sprzedał swoje ferrari, bo znudziło mu się na nie czekać” – w Hiszpanii z Carlesa Puyola śmieją się jak z Chucka Norrisa.
W środę jednak ten stoper został bohaterem w kraju, który ceni piłkarzy kreujących grę. Puyol przeszedł do historii, wprowadzając swoją drużynę do pierwszego finału mundialu.
Powiedział, że bramka strzelona Niemcom jest najważniejszą w jego karierze. Trudno, żeby było inaczej, skoro do tej pory w reprezentacji trafił dwa razy, a w blisko 500 spotkaniach Barcelony – osiem.
Wszyscy wiedzą, że ma siłę biegać, gdy inni słaniają się już na nogach. Koledzy z drużyny uznali, że na tak ważnego gola nie zasłużył nikt inny. – Ktoś, kto przez całą karierę daje z siebie wszystko, nie może przejść do historii tylko z powodu waleczności – mówił po meczu Joan Capdevila.
[srodtytul]Kontakt z matką[/srodtytul]
Do La Masii, słynnej szkółki, gdzie Barcelona szlifuje swoje diamenty, trafił dość późno. Miał już 17 lat, z małej miejscowości Pobla de Segur ściągnięto go raczej, dmuchając na zimne. Nikt nie spodziewał się wielkiego talentu, widać było tylko serce do gry i ambicję, by ciągle być lepszym.
Do Barcelony przyszedł jako napastnik, gdy cofnięto go na obronę, nie zrezygnował z wycieczek w pole karne przeciwnika. Gra z pasją, nie symuluje. – Czasami mam wrażenie, że kręcę się w kółko w polu karnym, a wokół mnie biega pięciu Puyolów – opowiadał Gerard Pique.
Szacunku do ciężkiej pracy nauczył go ojciec – Josep, który cztery lata temu zginął w wypadku na budowie, gdzie prowadził koparkę. Carles z matką utrzymuje bardzo bliski kontakt, ale nauczył się już nie dzwonić do niej po meczach. Nawet, gdy chwalił się pucharem za wygranie Ligi Mistrzów, ona roztrzęsionym głosem pytała tylko, czy nic mu nie jest, bo wie, jaki ma styl gry.
Kibice mówią na niego Tarzan, Byk albo Serce Lwa. W La Masii udziela się jako wychowawca, przychodzi na zajęcia głównie po to, by wybić młodzianom z głowy bezproduktywne sztuczki. – Kiedy zobaczą, że jest na świecie facet, który potrafi to wszystko przewidzieć i zatrzymać ich w połowie zwodu, szukają innych dróg na zdobycie gola – mówił trener Barcelony Josep Guardiola.
Po sukcesach w poprzednim sezonie, gdy Barcelona wygrała wszystkie rozgrywki, w których wzięła udział, Guardiola z nazwiska wymienił tylko Pyuola. Powtarzał, że bez jego nieustępliwości nie byłoby ani gwiazdy Leo Messiego, ani Ikera Casillasa. Piłkarze Barcelony wspominali, jak kapitan poganiał ich do gry w 90. minucie, gdy wynik był już przesądzony. – Ten facet nie znosi przegrywać, a jeśli już przegra, to musi wiedzieć, że nie był w stanie dać z siebie więcej – tłumaczy Pique.
Do pierwszej drużyny w 1999 roku wprowadził go Louis van Gaal jako prawego obrońcę. Miał już 21 lat, a kiedy ktoś w Barcelonie debiutuje tak późno, to znaczy, że nie warto się nim przejmować.
Na stopera przekwalifikował go dopiero Frank Rijkaard, jednak nawet w ostatnim sezonie Puyol mniej więcej tyle samo czasu spędził na środku obrony, co po jej lewej i prawej stronie.
Z czasów Van Gaala pamięta się jeszcze tylko pierwsze zakusy na jego włosy. Holenderski trener proponował mu nawet sfinansowanie wizyty u fryzjera, jednak Puyol zdecydowanie odmówił. Długie włosy stały się wkrótce jego znakiem firmowym. Na stronie startowej jego oficjalnej witryny cień piłkarza żongluje piłką – Puyol pokazuje, że łatwo rozpoznać go nawet po cieniu.
[srodtytul]Cztery mecze[/srodtytul]
Wystąpił w czterech meczach reprezentacji Katalonii. Gra dla Hiszpanii głównie dlatego, że tylko ta drużyna daje mu szansę występów w poważnych spotkaniach. Od 2000 roku nie oddał miejsca ani w Barcelonie, ani w reprezentacji. Pierwszy wielki sukces z reprezentacją odniósł dwa lata temu, gdy Hiszpania zdobyła mistrzostwo Europy, a on wybrany został do najlepszej drużyny turnieju.
Przy 178 centymetrach wzrostu wydawać by się mogło, że jak na stopera jest dość niski.
Badania przeprowadzone w barcelońskim centrum treningowym wskazały jednak, że nikt nie jest w stanie wyskoczyć tak wysoko. Jego organizm badano także pod względem wyjątkowo szybkiej regeneracji. Puyol nie miał w karierze wielu kontuzji, a te, które zapowiadały się jako wymagające długiego leczenia, przeszkadzały mu w treningach przez połowę zakładanego czasu. – Wygrywał z nimi także siłą charakteru, Carles jak w coś uwierzy, trudno mu zmienić zdanie – tłumaczy Guardiola.
Jako swoich idoli wymienia Luisa Enrique i Paolo Maldiniego, przyjaźni się z Raulem. Należy do Fundacji Altarriba, która zajmuje się ochroną zwierząt, mówi, że nie wyobraża sobie dnia bez kilku filiżanek kawy. Życia prywatnego broni jak dostępu do własnej bramki. Wiadomo, że związany jest z tajemniczą Agnes, nie ma na koncie żadnych skandali i romansów, pomaga biednym, angażuje się w akcje charytatywne.
[srodtytul]Na zawsze Barcelona[/srodtytul]
Finał będzie jego 90. meczem w reprezentacji, w której zadebiutował dziesięć lat temu. Z drużyną olimpijską zdobył srebrny medal na igrzyskach w Sydney. Z Barceloną dwa razy wygrywał Ligę Mistrzów, cztery razy zostawał mistrzem Hiszpanii, raz zdobył Puchar Króla.
W samych zachwytach wypowiadają się o nim trenerzy klubów Premiership i wydawało się, że wcześniej czy później Puyol trafi do Anglii, bo właśnie takich piłkarzy wciąż docenia się tam najbardziej. – Carles nie pozostawia wątpliwości, stając przed napastnikiem. Wygląda, jakby nie dało się go przejść i najczęściej rzeczywiście tak jest. On nie zatrzymuje się nawet na sekundę – mówił Alex Ferguson z Manchesteru United.
Do pomocy w kierowaniu młodzieżą chce go także w Arsenalu Arsene Wenger, jednak Puyol przedłużył kontrakt z Barceloną do 2013 roku. Najprawdopodobniej w tym klubie zakończy karierę.
Zapytany o to, czy nie żałuje, że nie zdobył szóstego gola przybliżającego go do korony króla strzelców, David Villa odpowiedział: – Cieszyłbym się, gdyby w finale Puyol trafił jeszcze raz. Za wszystko, co dla nas zrobił.
[ramka][b]Carles Puyol i Saforcada[/b]
Urodził się 13 kwietnia 1978 roku w La Pobla de Segur. Karierę zaczynał w miejscowym klubie. W wieku juniora został wypatrzony przez trenerów Barcelony i w 1995 roku przeniósł się do szkółki La Masia. W pierwszej drużynie zadebiutował 2 października 1999 roku w meczu przeciwko Valladolid (2:0), za rządów trenera Louisa van Gaala.
W reprezentacji zadebiutował rok później, przeciwko Holandii.
Od tego czasu występował we wszystkich wielkich turniejach, w których grała Hiszpania. Podczas Euro 2008, gdzie Hiszpania zdobyła złoty medal, został wybrany do Drużyny Gwiazd turnieju. UEFA kilkakrotnie wybierała go też na najlepszego obrońcę Europy. Cztery razy wystąpił w nieuznawanej przez FIFA reprezentacji Katalonii.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA