fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Wyścig na lotnisku Silverstone

Robert Kubica
AFP
W niedzielne popołudnie, kilka godzin przed finałem piłkarskich mistrzostw świata, kierowcy Formuły 1 rywalizować będą na historycznym torze Silverstone. Wyścigowy cyrk gości w Wielkiej Brytanii co roku przez ostatnie 61 lat, od początku rozgrywania mistrzostw świata
Robert Kubica, świeżo po przedłużeniu o dwa lata umowy z zespołem Renault, bronić będzie w Wielkiej Brytanii szóstej lokaty w mistrzostwach świata. Za polskim kierowcą znajdują się m.in. duet Mercedesa i Felipe Massa z Ferrari – zawodnicy, którzy dysponują teoretycznie szybszymi samochodami. Ekipa Kubicy przygotowała kolejną ewolucję przedniego skrzydła, ale wydaje się, że szybkie łuki angielskiego toru sprzyjać będą przede wszystkim samochodom Red Bulla i McLarena.
[srodtytul]Przeprosiny z torem[/srodtytul]
Rok temu Formuła 1 żegnała się z Silverstone przy szczelnie wypełnionych trybunach. Tor, na którym 60 lat temu rozegrano pierwszy w historii wyścig zaliczany do mistrzostw świata Formuły 1 (a nie, jak się powszechnie uważa, pierwszy wyścig Formuły 1, która istnieje od 1947 roku, tyle że przez pierwsze lata nie organizowano mistrzostw świata), miał ustąpić miejsca w kalendarzu obiektowi w Donington. Tamtejsi promotorzy podpisali dziesięcioletni kontrakt na organizację brytyjskiej rundy mistrzostw świata, po czym dość szybko się okazało, że doprowadzenie Donington Park do standardów godnych Formuły 1 nie jest możliwe. Bernie Ecclestone, od lat próbujący wymusić na właścicielach Silverstone zmodernizowanie ich obiektu, nie miał wyjścia i Hamilton wraz z kumplami wracają na stare lotnisko Królewskich Sił Powietrznych, na którym w czasie wojny stacjonowała 17. Jednostka Operacyjno-Szkoleniowa.
Trzy pasy startowe, po których w 1943 roku rozpędzały się bombowce Wellington, do dziś znajdują się wewnątrz superszybkiej pętli, która przed tegoroczną edycją Grand Prix Wielkiej Brytanii została poważnie przebudowana. W trzecim sektorze dodano zupełnie nową sekcję, zawijającą się do środka toru. Dobudowano długą prostą przed sekwencją zakrętów kończącą okrążenie, co może ułatwić wyprzedzanie. Długość toru wzrosła o prawie 800 metrów i jeśli sprawdzą się prognozy organizatorów, to angielska pętla stanie się najszybszym torem w kalendarzu, odbierając palmę pierwszeństwa włoskiej Monzy (średnia prędkość okrążenia włoskiego obiektu to około 260 km/godz.).
Organizatorzy zapowiadają szereg kolejnych zmian, ale na razie skończyło się na wydłużeniu nitki toru. Takie nowinki, jak zmodernizowane garaże i pomieszczenia dla zespołów widnieją w planach na kolejne lata. Na razie zlikwidowano tylko antyczny mostek, wiodący z parkingu do padoku. Konstrukcja, pamiętająca chyba czasy pierwszych wyścigów na Silverstone, nadal straszy nad prostą startową, ale z obu stron usunięto schodki, aby nikt już nie narażał się na stąpanie po zmurszałych deskach, pod którymi z prędkością ponad 300 km/godz. śmigają samochody Formuły 1. Biuro prasowe nadal mieści się w ciasnym pokoju na drugim piętrze budynku mieszczącego także centrum kierowania wyścigiem. Brakuje osobnego pomieszczenia konferencyjnego i najlepsi kierowcy świata przepytywani są w kącie biura prasowego, w iście spartańskich warunkach. Parkingi nadal zlokalizowane są na pobliskich łąkach, które w razie częstych w tej okolicy opadów zamieniają się w trzęsawisko.
[srodtytul]Faworyci Brytyjczyków [/srodtytul]
Brytyjczykom to jednak nie przeszkadza – Silverstone to kolebka tamtejszego sportu wyścigowego, a sam naród uważa swój kraj za ojczyznę wyścigów, chociaż pierwsze zawody o nazwie Grand Prix zorganizowano w 1906 roku we Francji. W tym roku lokalni kibice mają szczególne powody do dumy i radości: ich dwaj pupile, Lewis Hamilton i Jenson Button, podwójnie prowadzą w klasyfikacji mistrzostw świata. Obaj reprezentują brytyjski zespół McLaren i na dokładkę w dwóch poprzednich sezonach wywalczyli mistrzowskie tytuły. Miejscowi mają więc komu kibicować – zwłaszcza że McLaren dołączył do zespołów, które stosują wydech skopiowany z najszybszego jak dotąd w tym sezonie samochodu Red Bulla. Ponadto wydaje się, że w brytyjskim zespole panuje dość spokojna atmosfera między walczącymi o mistrzostwo świata „kolegami” z obu stron garażu. W Red Bullu od czasu spowodowanej przez Sebastiana Vettela kolizji podczas Grand Prix Turcji atmosfera nie jest tak zrelaksowana, a zespołowy partner Niemca, Mark Webber, jest zdania, iż w McLarenie napięcie także sięga zenitu. – Ciężko pracują nad zbudowaniem zasłony dymnej, lecz tak naprawdę ostro się ścigają – uważa Australijczyk. – Nie chcę przez to powiedzieć, że zderzą się w ten weekend, ale nie jest łatwo o utrzymanie ciepłych, przyjacielskich stosunków z rywalem.
[srodtytul]Nowy kask Hamiltona [/srodtytul]
Obaj faworyci lokalnej publiczności starannie podtrzymują sielankowy obraz. Podczas czwartkowej konferencji prasowej żartowali, że jako jedyni mieli okazję zapoznać się z nową pętlą Silverstone, na torze z elektrycznymi samochodzikami. – Był szybszy ode mnie, zdublował mnie prawie dwa razy – ze śmiechem relacjonował Hamilton, który w ten weekend używa inaczej pomalowanego kasku. – Na moje dwa ulubione wyścigi, czyli Monako i Wielką Brytanię, staram się wybrać specjalne barwy. Tym razem mam dwie flagi: Wielkiej Brytanii i Granady, skąd pochodzi moja rodzina.
Czy nowy kask przyniesie byłemu mistrzowi świata szczęście? Wszystko zależy od skuteczności nowych elementów w McLarenie, bo biorąc pod uwagę dotychczasową formę zespołów, faworytem zawodów na torze o wielu szybkich zakrętach pozostają kierowcy Red Bulla. – W ciemno, przed treningami, Red Bull jest faworytem, a nasz szczęśliwy dzień jeszcze nadejdzie – mówił Fernando Alonso, który po kilku pechowych występach zajmuje dopiero piątą lokatę w punktacji. W niedzielę jego rodacy grają o piłkarskie mistrzostwo świata i oczywiście dziennikarz z Holandii nie mógł powstrzymać się przed spytaniem kierowcy Ferrari o finałowy mecz w RPA. – W piłkę gramy dobrze, a w niedzielę mamy świetną szansę na zdobycie mistrzostwa świata – odparł Alonso. – Stąd ciężko jednak w czymś pomóc naszym piłkarzom, więc najpierw skoncentrujmy się na naszej pracy, a potem będziemy ich dopingować.
Robert Kubica także stawia na rodaków kierowcy Ferrari. – Hiszpania! – odparł krótko na pytanie o niedzielny finał. Jednak zanim zawodnicy będą mogli w spokoju obejrzeć najważniejszy mecz piłkarskich mistrzostw świata, czeka ich sporo pracy na zmienionym, choć nadal utrzymanym w antycznym klimacie torze Silverstone.
[i]Mikołaj Sokół z Silverstone[/i]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA