fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wysokość budynku czy zabudowy

Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
Rada gminy może tworzyć własne definicje, ale tylko wtedy, gdy nie kolidują z przepisami wyższego rzędu
Określając pojęcie „wysokość zabudowy”, Rada Miasta Szczecina wkroczyła w materię uregulowaną w prawie budowlanym i rozporządzeniach wykonawczych do tej ustawy – [b]orzekły Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie oraz Naczelny Sąd Administracyjny (w wyroku z 15 czerwca 2010 r., sygn. II OSK 699/10)[/b].
NSA rozpatrywał tę sprawę wskutek skargi kasacyjnej rady od wyroku WSA w Szczecinie. Zaczęła się ona jednak wcześniej.
– Na terenie Szczecina przybywało budynków odbiegających wysokością od sąsiedniej zabudowy – mówi Barbara Rzuchowska, prokurator Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, delegowana do Prokuratury Apelacyjnej. – Kiedy protesty mieszkańców trafiły do prokuratury, okazało się, że wydawane teraz pozwolenia na budowę oparte są na dawnych miejscowych planach zagospodarowania.
Prokurator okręgowy zaskarżył więc do WSA w Szczecinie jeden z paragrafów uchwały Rady Miasta Szczecina z 1999 r. w sprawie zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla dzielnicy Prawobrzeże. Skarga okazała się skuteczna. Sąd stwierdził nieważność zaskarżonego punktu. Rada zdefiniowała w nim pojęcie „wysokość zabudowy” przez odwołanie się do pojęcia „wysokość obiektu budowlanego”, a w konsekwencji stwierdziła, że „w rozumieniu planu poddasze użytkowe nie jest kondygnacją”. Tymczasem [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=183262]prawo budowlane[/link] definiuje odrębnie pojęcia „budynek” i „obiekt budowlany”, przy czym każdy budynek jest obiektem budowlanym, natomiast nie każdy obiekt budowlany jest budynkiem. A w obowiązującym wówczas [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?n=1&id=78007]rozporządzeniu z 1994 r. ministra gospodarki przestrzennej i budownictwa w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie[/link], wysokość budynku jest liczona łącznie z najwyższą kondygnacją użytkową. Nie można więc było postawić znaku równości między wysokością zabudowy a wysokością obiektu budowlanego – stwierdził WSA. Sposób pomiaru wysokości dotyczy wyłącznie budynku, podczas gdy w skład zabudowy mogą wchodzić także inne obiekty budowlane.
Rada Miasta Szczecina złożyła skargę kasacyjną do NSA. Zarzuciła błędne przyjęcie, że do wprowadzenia definicji w aktach prawa miejscowego wymagane jest upoważnienie ustawowe. Nieuzasadnione jest też, jej zdaniem, kwestionowanie definicji wysokości zabudowy poprzez odwołanie się do definicji wysokości obiektu budowlanego.
NSA oddalił skargę kasacyjną. Wyrok WSA odpowiada prawu – stwierdził. Obowiązująca poprzednio [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?n=1&id=78006]ustawa z 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym[/link] nie przewidywała możliwości ani konieczności definiowania przez organy gminy pojęcia „wysokość zabudowy”. [b]Rada wykorzystała własną definicję wysokości budynku do określenia wysokości zabudowy w sposób odmienny niż przepisy rozporządzenia z 1994 r. ministra gospodarki przestrzennej i budownictwa w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Było to niedopuszczalne.[/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA