fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2010

Frekwencja ponad 50 proc.

Głosowało prawie 55 proc. uprawnionych (dane z 80 proc. obwodów). Na zdjęciu wybory w Głuchowie koło Rawy Mazowieckiej
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Wyniki z ponad 95 proc. obwodów; nieznacznie wygrywa Bronisław Komorowski
Wyniki wyborów ważyły się niemal do ostatniej chwili. O godz. 20 po ogłoszeniu sondażowych danych TNS OBOP dla TVP zwycięstwo Bronisława Komorowskiego wydawało się pewne. Wyprzedził Jarosława Kaczyńskiego o ok. 6 pkt proc. Jednak po przeliczeniu przez PKW głosów z 51,5 proc. komisji obwodowych szala zwycięstwa przechyliła się na stronę kandydata PiS, jego wynik według kart przeliczonych do północy to 50,41 proc. Po godz. 1 PKW podała dane z 80,4 proc. obwodów, tym razem górą był kandydat PO z 51,32 proc. poparcia.
– Wygrana o włos na pewno cieszy Komorowskiego, ale wiąże się z dużą odpowiedzialnością – uważa dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z UW. – Dla samej PO wygranie wyborów po dwóch latach rządzenia, w tak trudnym roku, po powodzi – to duży sukces.
Zdaniem politologów także Kaczyński dużo zyskał. Materska-Sosnowska podkreśla, że przed kampanią był na dole w rankingach dotyczących stopnia zaufania. – Dla niego to bardzo dobry wynik. To efekt mobilizacji w wyniku katastrofy smoleńskiej. I dobra sytuacja wyjściowa przed wyborami parlamentarnymi – ocenia.
– Kaczyński może mówić o sukcesie – wtórował jej dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW. – Udało mu się zniwelować swój olbrzymi elektorat negatywny i przyciągnąć dużo więcej wyborców niż PiS w 2007 r.
Kaczyński zdobył o ponad 2 mln głosów więcej niż jego partia dwa lata temu. Na Komorowskiego też zagłosowało ok. 2 mln wyborców więcej niż na PO. – Zwycięzców w tej kampanii jest trzech: Komorowski, Kaczyński i Grzegorz Napieralski – mówił w TVN 24 były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Według sondażu TNS OBOP niemal dwie trzecie wyborców lidera SLD zagłosowało na Komorowskiego. – Zaskoczeniem było to, że jednak poszli do wyborów – mówi Biskup.
Mimo wakacji w wyborach wzięło udział ponad 55 proc. Polaków (dane PKW z 2 w nocy).
Biskup zwraca uwagę, że w tym roku kampania była nietypowa, toczyła się w cieniu katastrofy smoleńskiej. – Była dużo spokojniejsza niż zwykle. Mimo to Polska znów podzieliła się na dwa obozy: zwolenników PO i PiS. Widać, że nasza scena polityczna jest dzisiaj bardzo mocno spolaryzowana – mówi.
Kaczyński wygrał we wschodnich województwach, a Komorowski – na zachodzie. Kandydat PiS zwyciężył na wsi, gdzie według TNS OBOP miał 57,8 proc. poparcia. Z kolei kandydat PO zdecydowanie prowadzi w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców – zdobył tam 64,5 proc. głosów.
Biskup podkreśla, że w tym roku wyborcy byli wyjątkowo zdecydowani. – Z reguły 40 proc. głosujących w ostatniej chwili postanawia, na kogo oddać głos. Tym razem gra toczyła się jedynie o kilkanaście procent niezdecydowanych.
Kandydaci próbowali ich skusić wieloma obietnicami. Kaczyński zapewniał, że nie dopuści do prywatyzacji służby zdrowia i będzie dążył do wyrównania standardów życia w Polsce A i B. Komorowski obiecywał przywrócenie 50-proc. ulgi na przejazdy koleją dla studentów i wycofanie wojsk z Afganistanu. Obaj zapewnili, że nie będzie wydłużenia wieku emerytalnego i likwidacji KRUS.
– Choć nie ma już takiego populizmu jak w wyborach w latach 90., kandydaci na prezydenta ciągle obiecują poprawę życia obywateli w sferach, na które głowa państwa nie ma bezpośredniego wpływu – mówi dr Grzegorz Balawajder, politolog z Uniwersytetu Opolskiego.
Prof. Richard Pipes, ekspert ds. Europy Środkowo-Wschodniej i Rosji, po ogłoszeniu sondażowych wyników cieszył się ze zwycięstwa Komorowskiego. – W większości demokracji prezydent i premier pochodzą z tej samej partii. Może to ułatwić przeprowadzenie reform i zapobiegnie konfliktom, które mogłyby wybuchnąć, gdyby głową państwa został Jarosław Kaczyński. Bardzo się cieszę z wygranej Komorowskiego, bo to dużo rozsądniejszy człowiek niż Kaczyński. Ten ostatni był już premierem i wiemy, że nie jest to odpowiedzialny mąż stanu – uważa.
[wyimek]Politolodzy podkreślają, że Kaczyński odniósł sukces, nawet jeśli przegrał[/wyimek]
Jean-Michel de Waele, politolog z Universite Libre de Bruxelles, uważa, że zwycięstwo Komorowskiego to przejaw banalizacji polskiej polityki. – Wygrał kandydat, którego kampania była banalna, który nie jest wielką osobowością, który jest z opcji prawicowo-liberalnej – mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników. Ale jego zdaniem świadczy to też o pewnej normalizacji i dobrze wpłynie na wizerunek Polski za granicą.
Ostateczne wyniki PKW poda dziś. W ciągu trzech dni będzie można zgłaszać protesty do przebiegu wyborów. Rozpatrzy je Sąd Najwyższy. Gdy stwierdzi ważność głosowania, nastąpi zaprzysiężenie prezydenta przed zgromadzeniem narodowym. Powinno się to odbyć do 11 sierpnia.
Wygrana Komorowskiego oznaczałaby, że Sejm musi wybrać nowego marszałka. Dotąd pojawiały się nazwiska minister zdrowia Ewy Kopacz, szefa Klubu PO Grzegorza Schetyny i szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Ale niewykluczone, że stanowisko to przypadnie PSL.
[i]—mpw, dok, prus, jap, p.jen., pap[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA