fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Rosyjski emeryt zagrożony

– Rosyjskie społeczeństwo dramatycznie się starzeje – ostrzegają władze
AFP
Trzeba podwyższyć wiek emerytalny – powiedział minister finansów i został „wrogiem narodu”
System ubezpieczeń społecznych stoi na krawędzi bankructwa, społeczeństwo dramatycznie się starzeje, trzeba podnieść wiek emerytalny – apeluje minister finansów Aleksiej Kudrin. Ale to nie w smak partii władzy, która boi się bolesnych reform. Populiści z partii Putina odsądzili Kudrina od czci i wiary.
Kudrin, liberalna twarz rządu Władimira Putina, podpadł, bo powiedział głośno o problemie, który partia władzy w trosce o społeczne poparcie konsekwentnie omija. – Zwiększenie wieku emerytalnego jest nieuniknione – zapowiedział minister. Kilka dni temu tłumaczył, że wprawdzie nie jest to kwestia najbliższego czasu, ale w ciągu pięciu lat musi zapaść decyzja.
[srodtytul]Agent opozycji[/srodtytul]
Te deklaracje rozwścieczyły speców od polityki społecznej w Jednej Rosji, a na głowę Kudrina posypały się gromy. – Jedna Rosja niejednokrotnie oświadczała, że nie zamierza poprzeć tego pomysłu. Propozycja ministra to nic innego jak próba włożenia nam kija między szprychy – przytacza słowa posła Andrieja Isajewa gazeta „Kommiersant”. Kudrin został uznany za agenta liberalnej opozycji w strukturach władzy i ostro skrytykowany za wystąpienie przeciwko samemu Władimirowi Putinowi, który będąc jego szefem jako premier, jednocześnie stoi na czele partii. Z wypowiedzi Isajewa można było wywnioskować, że w zasadzie minister finansów nie robi nic innego oprócz obmyślania planów, jak pogrążyć i premiera, i Jedną Rosję. „Partia władzy poszukuje wroga narodu” – napisała „Niezawisimaja Gazieta”.
I Putin, i jego partia budowali swoją popularność na demonstrowaniu socjalnej troski o obywateli, na co pozwalały przez lata obfite strumienie petrodolarów. Gdy oni rozdawali pieniądze i obietnice, Kudrin naciskał, by część bogactwa odłożyć w państwowych funduszach stabilizacyjnych na czarną godzinę. Co zresztą w dużej mierze zapobiegło wybuchowi społecznego niezadowolenia w czasie kryzysu. Lokalne protesty w 2009 roku były niczym w porównaniu z masowym zrywem emerytów w 2005 roku, kiedy zamiana ulg na niewielkie dodatki do emerytur wywołała falę demonstracji ulicznych. Zmiany natychmiast wycofano.
[srodtytul]Mogą nie dożyć[/srodtytul]
W wojnie z „liberalnym agentem” chodzi też o paniczny strach w szeregach partii władzy. Martwi się ona o swoją przyszłość – jesienią czekają ją wybory regionalne, w przyszłym roku do Dumy. A rok później – w 2012 roku – prezydenckie. – Jedna Rosja rozpoczęła kampanię wyborczą. Z powodu kryzysu tracą poparcie i boją się, że takie niepopularne społecznie inicjatywy jeszcze bardziej ich pogrążą – mówi „Rz” politolog i ekonomista Jewgienij Gontmacher.
„Liberalne wyskoki” Kudrina są partii zdecydowanie nie na rękę. Z drugiej strony reformy uniknąć się nie da. Według ministra czarna dziura w funduszu emerytalnym już dzisiaj wynosi ponad trylion rubli, a na 100 emerytów przypada 128 pracujących (w 2012 r. ma być 100 do 112). Wiek emerytalny – 55 dla kobiet i 60 dla mężczyzn – jest jednym z najniższych w Europie (ale Rosjanie żyją średnio znacznie krócej). Obrońcy emerytów straszą, że po podwyższeniu poprzeczki większość po prostu emerytury nie dożyje.
– Reforma jest konieczna, ale samo zwiększenie wieku emerytalnego nie przyniesie wystarczających fiskalnych efektów – ocenia Gontmacher.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=j.prus@rp.pl]j.prus@rp.pl[/mail][/i]
[i]Justyna Prus z Moskwy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA