fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Podatnicy nie muszą ulegać celnikom

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Nie można żądać zapłaty podatku od obecnej wartości sprowadzonego przed kilku laty używanego auta
O tym, że kłopoty z urzędami celnymi ma coraz więcej osób fizycznych, które po wejściu Polski do Unii Europejskiej kupiły i sprowadziły z innego państwa Wspólnoty używany samochód, świadczą sygnały naszych czytelników. Nie byłoby nic dziwnego w tym, że organ podatkowy, którym dla akcyzy jest urząd celny, bierze się do sprawdzenia rozliczenia podatkowego. W tym przypadku deklaracji, na podstawie której zapłacony został podatek od takiego auta. Ma bowiem do tego prawo i ma na to pięć lat. Potem takie zobowiązanie się przedawnia. Szkopuł w tym, że odbywa się to bez poszanowania elementarnych zasad prowadzenia postępowań podatkowych i praw podatników.
[srodtytul]Biegły (nie) pomoże[/srodtytul]
Do naszej redakcji zwrócił się o pomoc Roman Z. (imię zmienione), który od miesięcy walczy z jednym z urzędów celnych północnej Polski. Gdy przed kilku laty sprowadził auto i zapłacił akcyzę od kilkudziesięciu tysięcy złotych, nikt z urzędu celnego nie zakwestionował (choćby w czynnościach sprawdzających) jego wartości i w konsekwencji prawidłowości złożonej deklaracji podatkowej. Teraz jednak celnicy wszczęli postępowanie i domagają się zapłaty akcyzy od ponad 100 tys. zł, bo na tyle oszacowali dziś wartość sprowadzonego przed kilku laty przez pana Romana auta.
Na potwierdzenie swoich racji zarówno podatnik, jak i urząd mają opinię biegłego rzeczoznawcy. Tak się jednak dziwnie składa, że jest to jedna i ta sama osoba. Gdy kilka lat temu pan Roman sprowadził samochód, biegły potwierdził jego wartość, bo auto wymagało dokonania licznych niezbędnych do jego użytkowania napraw. Gdy ten sam biegły sporządzał opinię dla urzędu celnego, określił wartość tego pojazdu według obecnej wartości rynkowej, czyli ponad dwukrotnie wyższą.
– Nawet nie obejrzał samochodu – skarży się pan Roman.
Niestety, jego przykład nie jest odosobniony. Osoby, które uczciwie deklarowały wartość sprowadzonego do kraju używanego samochodu osobowego (nie chodzi tu o tych, którzy w majestacie prawa i przy milczącej aprobacie służby celnej deklarowali auta o wartości 1 tys. euro i mniej), nie powinny się jednak poddawać.
[srodtytul]Gdzie ten dowód[/srodtytul]
Przede wszystkim dlatego, że zgodnie z art. 5 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=176376]ordynacji podatkowej (DzU z 2005 r. nr 8, poz. 60 ze zm.)[/link] zobowiązaniem podatkowym jest wynikające z obowiązku podatkowego zobowiązanie do zapłacenia na rzecz Skarbu Państwa, województwa, powiatu albo gminy podatku w wysokości, w terminie oraz w miejscu określonych w przepisach prawa podatkowego. Oznacza to, że osoby, które kupiły w innym państwie UE samochód używany (albo sprowadziły takie auto spoza Unii), powinny złożyć deklarację i zapłacić wynikający z niej podatek w ciągu siedmiu dni od sprowadzenia auta na polski obszar celny, czyli mówiąc krótko – do kraju. Tak stanowi bowiem art. 101 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=296270]ustawy o podatku akcyzowym (DzU z 2009 r. nr 3, poz. 11)[/link]. Tak więc podstawą do ustalenia zobowiązania podatkowego jest wartość samochodu w dniu składania deklaracji podatkowej, a nie w momencie, gdy urząd celny prowadzi postępowanie (np. po trzech latach od jej złożenia). To po pierwsze.
Po drugie urząd celny tak jak każdy inny organ podatkowy czy organ kontroli skarbowej musi prowadzić postępowanie według zasad określonych w ordynacji, także w kwestii dowodów. Warto też pamiętać, że także podatnik jako strona postępowania ma prawo przedstawiać dowody (zgodnie z ordynacją – dopuszczone jest wszystko, co może służyć wyjaśnieniu sprawy, a jest zgodne z prawem). Organ zaś nie może ich pominąć czy do nich się nie ustosunkować. Przede wszystkim zaś ma obowiązek je zbadać. Zwłaszcza jeśli w sprawie są dwie różne opinie biegłego.
Doradcy podatkowi, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że uchybienia proceduralne celników działają na korzyść podatników. Przed sądami administracyjnymi mają dużą szansę wygrać swoje sprawy. Zwłaszcza że powszechną manierą urzędów celnych jest ustalanie wartości pojazdów bez wskazania, na jakiej podstawie (czyli według jakiego katalogu) ustalili wartość rynkową pojazdu, gdy kwestionowali tę deklarowaną.
Ministerstwo Finansów obiecało, że sprawą się zajmie. Na razie potwierdziło tylko, że zgodnie z art. 104 ust. 11 ww. ustawy średnia wartość rynkowa pojazdu ustalana na podstawie tej notowanej na rynku krajowym ma być ustalana w dniu powstania obowiązku podatkowego.
[ramka][srodtytul]Wojciech Krok,doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy[/srodtytul]
Przepisy nie pozwalają celnikom na ustalanie zobowiązania podatkowego na podstawie obecnej wartości samochodu, skoro auto zostało nabyte kilka lat temu. Jeśli tak postępują, to rażąco naruszają konstytucyjne zasady państwa prawa. Zapewne liczą na to, że połowa kontrolowanych podatników dla świętego spokoju zapłaci żądane przez nich kwoty i nie pójdzie z tym do sądu. Na to podatnicy nie powinni się jednak godzić. Zwłaszcza gdy urząd celny prowadzi postępowanie z naruszeniem wszelkich zasad procedury podatkowej, na przykład gdy nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego – na podstawie jakich kryteriów – przyjmuje wyższą wartość pojazdu niż ta zadeklarowana przez podatnika. Takie działanie stanowi przecież rażące naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów.[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=g.lesniak@rp.pl]g.lesniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA