fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Indeks, nerwice, lęki i depresja

Fotorzepa, Danuta Matloch Danuta Matloch
Coraz więcej studentów potrzebuje pomocy psychoterapeutów. Uczelnie muszą się z tym zmierzyć
– Zaczęłam wyłapywać dziwne uśmiechy, które zdawały się pełnymi politowania, odrazy i wstrętu. Później zaczęłam interpretować skrawki zasłyszanych rozmów jako skierowane przeciwko mnie – opisuje swój stan załamania psychicznego studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. – I wtedy już wiedziałam, że wszyscy są przeciwko mnie, wszyscy są w zmowie, nie mogę nikomu zaufać, nie mogę się otwierać, bo wtedy łatwiej mnie skrzywdzą.
Inna osoba wyjawia: – U mnie było też napięcie, którego nie potrafiłam zredukować. (…) Jest to stan skrajnego wyczerpania, w którym samobójstwo nie wydaje się ucieczką, ale odruchem obronnym, najsensowniejszym wyjściem z sytuacji.
Kolejna studentka opowiada o zmaganiach z anoreksją: – Nie pozwala mi jeść niczego innego, choć sama ucztuje bez zahamowań, objadając się moim głodem.
Te i inne wyznania w październiku ukażą się w publikacji, którą przygotowuje UJ. Opowieści studentów mają uświadomić środowisku akademickiemu, że są w nim osoby potrzebujące wsparcia. I jest ich coraz więcej.
[srodtytul]Nie wytrzymują konkurencji[/srodtytul]
Z danych Biura ds. Osób Niepełnosprawnych UJ wynika, że w latach 2008 – 2009 liczba studentów, którzy potrzebowali pomocy psychologa lub psychoterapeuty, wzrosła dziesięciokrotnie w stosunku do 2007 r. W ostatnim roku z pomocy BON UJ skorzystało ok. 60 osób.
– Najczęstsze problemy to zaburzenia nerwicowe, stany lękowe, psychotyczne albo depresyjne – wylicza Ireneusz Białek, kierownik BON UJ.
Uniwersytet od nowego roku akademickiego rozpocznie program wsparcia psychologicznego potrzebujących studentów.
– Do końca września zbieramy zgłoszenia. Wybierzemy 40 osób, które będą objęte indywidualną opieką – mówi Białek. Uczelnia dostała na program 700 tys. zł z funduszy UE.
Ireneusz Białek twierdzi, że tak jak kilka lat temu na uczelniach powstawały biura ds. osób niepełnosprawnych, by pomagać przejść przez studia niewidomym czy niesłyszącym, tak teraz szkoły wyższe będą się musiały zmierzyć z koniecznością rozwiązywania problemów psychicznych studentów:
– Jesteśmy dumni z coraz większej liczby studentów, ale jednocześnie uniwersytety stają się koncernami z masą uczących się na nich ludzi – twierdzi kierownik BON UJ. – Niektórzy nie wytrzymują ostrej konkurencji, szczególnie na tych najbardziej obleganych wydziałach, jak prawo czy psychologia. Potrzebują wsparcia, ale często go nie szukają, bo problemy psychiczne to wciąż temat tabu. Wypadają więc ze studiów i przez to załamuje im się całe życie.
Psychoterapeuci, którzy już pracują na uczelniach, potwierdzają, że studenci to szczególna grupa społeczna, która często znajduje się w trudnej życiowo i wymagającej sytuacji.
– Początek studiów to czas wchodzenia w nowe role – mówi Piotr Pawłowski, psycholog, który od sześciu lat pracuje w Akademickim Ośrodku Psychoterapii Uniwersytetu Warszawskiego. – 19-latek zmienia miejsce zamieszkania, dom rodzinny na akademik. Na studiach też zwykle po raz pierwszy zawiera się poważne związki uczuciowe. Pod koniec studiów przychodzi czas na decyzję, co dalej.
W dodatku studenci zwykle nie są samodzielni finansowo. Dlatego ważne jest to – jak podkreśla Michał Rożko, psychoterapeuta z Uniwersytetu Wrocławskiego – że wizyta w gabinecie na uczelni jest bezpłatna i nie trzeba czekać tak długo, jak w przychodni publicznej. – Często potrzebna jest szybka porada interwencyjna, np. w czasie sesji dziewczyna przychodzi załamana, bo boi się, że nie zda egzaminu i nie dostanie stypendium. Jest tak sparaliżowana paniką, że nie potrafi się skupić na nauce. Albo ktoś inny ma problem z prowadzeniem praktyk w szkole dla licealistów, bo nie odnajduje się w roli nauczyciela – opowiada Rożko.
Są też studenci, dla których taka wizyta to krok w kierunku rozwoju osobistego. – Poszukują większej równowagi albo chcą się nauczyć pewnych umiejętności, przydatnych np. w poszukiwaniu pracy – dodaje Piotr Pawłowski z UW.
[srodtytul]Dyżur terapeuty[/srodtytul]
Uczelnie coraz częściej wprowadzają więc dyżury specjalistów. – Mamy pełnomocnika rektora ds. uzależnień. Zauważyliśmy, że to nie wystarczy, bo po poradę zgłaszali się też studenci, którzy w rodzinie mieli kogoś cierpiącego na chorobę alkoholową albo osoby z zaburzeniami depresyjnymi – mówi Tomasz Boruszczak, rzecznik prasowy Uniwersytetu Łódzkiego. – Od jesieni uruchamiamy więc punkty informacyjno-konsultacyjne, w których dyżurować będą psychologowie.
Ponad rok temu podobny punkt otworzył Uniwersytet Śląski. Studenci mogą w nim skonsultować się z psychologiem albo doradcą zawodowym.
Magdalena Ochwat, rzeczniczka prasowa UŚ: – Od dawna uniwersytety wspierają materialnie studentów, pomoc psychologiczna nie jest tak szeroko oferowana. My jednak stwierdziliśmy, że także jest potrzebna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA