fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Meczet, pediatra i radykalni islamiści

Pikieta przeciwko budowie meczetu, 27 marca w Warszawie
Fotorzepa, Przemek Wierzchowski
Wbrew zapewnieniom prezesa Ligi Muzułmańskiej w RP MSWiA nie wie, kto finansuje budowę Centrum Kultury Islamu w Warszawie
O Samirze Ismailu zrobiło się głośno wiosną tego roku, kiedy okazało się, że organizacja, której przewodniczy – Liga Muzułmańska w RP – buduje meczet na warszawskiej Ochocie.
Ismailem zainteresowały się media, którym opowiadał o sobie i swojej rodzinie. Do Polski przyjechał z Kuwejtu w 1986 r. na studia medyczne. Pracuje jako pediatra. W 2004 r. wraz ze 100 innymi muzułmanami zarejestrował Ligę Muzułmańską w RP. W jej władzach – oprócz Alego Abiego Issy, imama z Wrocławia – znaleźli się przeważnie lekarze pochodzenia arabskiego. Liga działa niezależnie od Muzułmańskiego Związku Religijnego, skupiającego głównie polskich Tatarów.
Jak wyjaśniał Ismail, nową organizację imigranci utworzyli ze względu na różnice w wyznawanych szkołach islamu. Statut Związku zakłada, iż członkowie będą wyznawcami szkoły hanefickiej, a Liga miała być otwarta także na szkołę malikicką i szaficką. Liczący ok. 5 tys. członków Muzułmański Związek Religijny od lat walczy w urzędzie miasta o zwrot przedwojennej działki na Ochocie, na której jeszcze przed wojną planował budowę meczetu. Liga Muzułmańska w RP, licząca w Warszawie ok. 200 członków, wybrała inną drogę – kupiła nową działkę od prywatnego inwestora. Szybko uzyskała pozwolenia i przystąpiła do budowy trzypiętrowego Ośrodka Kultury Muzułmańskiej, określanego także jako Centrum Kultury Islamu. Budynek o powierzchni 1030 mkw., z salami wykładowymi, sklepem, kawiarnią – a także meczetem z wysokim na 18 m minaretem – wyrasta przy rondzie Zesłańców Syberyjskich. [srodtytul]Jak być dobrym obywatelem[/srodtytul] Gdy rozgorzały protesty przeciwko budowie meczetu, jego przeciwnicy zarzucili Lidze powiązania z fundamentalistami islamskimi. Samir Ismail argumentował w „Gazecie Wyborczej”: „Gdyby znaleziono jakiekolwiek powiązania z ludźmi, którzy są na czarnej liście, zostalibyśmy rozwiązani”. W rozmowie z dziennikarzem „Rzeczpospolitej” opowiadał zaś o swoim zaangażowaniu w organizacjach międzynarodowych. O tym, że w latach 2001 – 2002 zasiadał w zarządzie Federacji Organizacji Studentów i Młodzieży, a w latach 2004 – 2005 był członkiem komitetu ds. obywatelskich Federacji Islamskich Organizacji w Europie (FIOE). – Miałem promować, jak być dobrym obywatelem – mówił. Z ustaleń „Rz” wynika jednak, że jeszcze w styczniu 2009 r. Samir Ismail figurował na stronie FIOE jako przewodniczący sekcji wychowawczej. W trzyosobowej grupie roboczej był wraz z nim wymieniany Walid Abu Shawarib, przedstawiony jako „przewodniczący sekcji wychowawczej przy Zgromadzeniu Islamskim – Niemcy”. 47-letni Abu Shawarib jest urodzonym w Strefie Gazy bezpaństwowcem. W Berlinie prowadzi biuro podróży. Turystom proponuje między innymi pielgrzymki do Mekki. Prokuratura w Monachium oraz Krajowy Urząd Ochrony Konstytucji w Berlinie wskazują na jego więzi z Hamasem. Według tygodnika „Der Spiegel” w kręgach islamskich uchodzi za szefa Hamasu w Niemczech. Shawarib temu stanowczo zaprzecza. Jednak w lutym 2009 r. monachijska prokuratura wszczęła w sprawie działalności Shawariba śledztwo. Jego przedmiotem są „oszustwa, pranie brudnych pieniędzy, fałszerstwa dokumentów oraz wspieranie organizacji znajdujących się na unijnej liście ugrupowań terrorystycznych”. Z dokumentów, do których dotarła „Rz”, wynika, że Shawarib miał zebrać na zlecenie przewodniczącego Wspólnoty Islamskiej Niemiec (IGD) Ibrahima El-Zayata setki tysięcy euro i „przekazać je za pośrednictwem belgijskiej filii fundacji al Aksa islamskim ekstremistom”. Shawarib od lat jest wpływowym członkiem IGD. „Wszystko wskazuje na to, że między podejrzanym El-Zayetem i Abu Shawaribem doszło do transferu znacznych sum pieniędzy. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że poprzez podejrzanego Shawariba pieniądze te trafiły do organizacji terrorystycznych za granicą” – wynika z dokumentów. Prokuratorskie dochodzenie wciąż trwa. – Ze względu na dobro śledztwa nie możemy mówić o jego szczegółach. Nie jesteśmy także w stanie powiedzieć, kiedy dobiegnie ono końca – mówi „Rz” Barbara Stockinger, rzeczniczka I wydziału monachijskiej prokuratury. [srodtytul]Nasza misja – dominacja nad światem[/srodtytul] El-Zayat uchodzi za głównego przedstawiciela Bractwa Muzułmańskiego w Niemczech. Bractwo, którego działalności zakazał u siebie Egipt, ma filie w 70 krajach i walczy z sekularnymi tendencjami w krajach muzułmańskich. Jego członkowie popierają świętą wojnę przeciwko Zachodowi. Na okładce wydawanego w Londynie miesięcznika bractwa „Risalat-al-Ikhwan” do 2001 r. widniał slogan: „Nasza misja, dominacja nad światem!”. Napis zniknął po zamachach na World Trade Center w Nowym Jorku. Publikacja jednak wciąż zawiera motto bractwa: „Allah jest naszym celem, prorok naszym przywódcą, a Koran naszym prawem. Dżihad jest naszą drogą, a śmierć dla Allaha naszą największą nadzieją”. Sam El-Zayat do dziś zaprzecza, jakoby należał do bractwa. Przez władze egipskie uważany jest jednak za ekstremistę. W marcu 2007 r., wraz z 39 członkami bractwa, przed sądem wojskowym w Kairze został oskarżony o „używanie terrorystycznych metod do osiągnięcia celów politycznych”. 15 kwietnia 2008 r. skazano go zaocznie na dziesięć lat więzienia za „pranie brudnych pieniędzy w imieniu zakazanej organizacji”. W 1995 r. El-Zayat przedstawił swoją wizję „muzułmańskich Niemiec”, pisząc w jednym z artykułów: „Myślę, że w 2020 r. kanclerzem Niemiec będzie muzułmanin. Ten kraj to nasz kraj i mamy obowiązek go zmienić na lepszy. Przy pomocy Allaha zrobimy z tego kraju raj na ziemi i oddamy go w ręce islamskiej wspólnoty”. Innym podejrzanym w sprawie, w której śledztwo obejmuje Abu Shawariba, jest Oguz Ücüncü kierujący Europejską Wspólnotą Poparcia i Budowy Meczetów (EMUG), która zbiera fundusze na ich budowę. Prokuratura w Monachium podejrzewa, że pieniądze zamiast na budowę meczetów przeznaczane były do wspierania organizacji terrorystycznych. [srodtytul]Federacja to przykrywka?[/srodtytul] Samir Ismail nie ukrywa, że Liga Muzułmańska jest członkiem FIOE. W tej chwili FIOE, która przedstawia się jako niezależna organizacja broniąca interesów muzułmanów, zrzesza 28 organizacji członkowskich z UE oraz Turcji, Mołdawii, Ukrainy i Rosji. Ma siedzibę w Brukseli, by prowadzić lobbing w instytucjach unijnych. Według opublikowanego w 2008 r. raportu amerykańskiej fundacji NEFA, założonej po zamachach z 11 września 2001 r. organizacji badającej i zwalczającej islamski terroryzm, FIOE to „przykrywka” „zrzeszająca członków Bractwa Muzułmańskiego w Europie”. Zdaniem fundacji FIOE ma „silne powiązania z Hamasem, a niektóre z jej organizacji członkowskich mają także więzi z al Kaidą”. Siedziba założonej w 1989 roku FIOE do niedawna znajdowała się w Londynie w biurach Fundacji Islamskiej (Islamic Foundation), która według NEFA ma powiązania z pakistańską fundamentalistyczną partią islamską Dżamaat-e-Islami. Partia ta w 2005 r. wyznaczyła 60 tys. koron nagrody za zabicie duńskich rysowników, autorów słynnych karykatur Mahometa. Gdy w lutym 2009 r. monachijska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Walida Abu Shawariba, z internetowej strony FIOE zniknęła na kilka miesięcy zakładka dotycząca sekcji wychowawczej. Pojawiła się dopiero w maju, ale już bez nazwisk Samira Ismaila i Walida Abu Shawariba. [srodtytul]Tajemniczy sponsor[/srodtytul] Od momentu upublicznienia informacji o budowie meczetu w Warszawie przeciwnicy tego projektu zwracają uwagę na tajemniczych sponsorów inwestycji. Samir Ismail konsekwentnie odmawia podania ich nazwisk lub nazw. Zdradził jedynie, że główny sponsor pochodzi z Arabii Saudyjskiej. W marcu tego roku tłumaczył w „Gazecie Wyborczej”: „Sponsorów jest kilku. Sponsor główny to rzeczywiście bogata i szanowana osoba z Arabii Saudyjskiej, znana z działalności charytatywnej. Jego nazwisko, a także nazwiska pozostałych sponsorów zostaną wypisane na tablicy pamiątkowej, którą odsłonimy podczas uroczystego otwarcia. Wcześniej nie, bo taki jest islamski zwyczaj”. Nieufnych Ismail wielokrotnie odsyłał do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji: „Wszystkie przelewy od sponsorów są kontrolowane przez MSWiA” – twierdził w wywiadach. Problem w tym, że rola resortu sprowadza się tylko do przyjmowania informacji o zmianach w składzie władz związków wyznaniowych. – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie posiada i nie gromadzi danych na temat źródeł finansowania budowanego przez Ligę Muzułmańską w RP Centrum Kultury Islamu w Warszawie – poinformowała „Rz” rzecznik ministerstwa Małgorzata Woźniak. Nie pozwalają na to przepisy. Zgodnie z prawem kontrolą międzynarodowych transakcji zajmuje się generalny inspektor informacji finansowej. Do niego należy sprawdzenie każdej umowy, której wartość przekracza 15 tys. euro, oraz wszelkich transakcji, co do których poweźmie podejrzenie, że mogą być częścią procederu prania pieniędzy czy służyć finansowaniu terroryzmu. Jednak generalny inspektor informacji finansowej nie może nawet potwierdzić, że taką kontrolę przeprowadza. – Informacje te podlegają ochronie i nie mogą być przedmiotem odpowiedzi na zapytanie prasowe – wyjaśnia Magdalena Kobos, rzecznik Ministerstwa Finansów, któremu GIIF podlega. „Rz” prosiła Samira Ismailia o ustosunkowanie się do zebranych informacji. Chcieliśmy się m.in. dowiedzieć, dlaczego uważa, że resort spraw wewnętrznych i administracji sprawdza rozliczenia Ligi, czym zajmuje się grupa, w której działa lub działał w FIOE, jak długo zna Walid Abu Shawariba i czy wie, że w Niemczech toczy się przeciw Abu Shawaribowi śledztwo. Samir Ismail poprosił o przesłanie pytań e-mailem. Jednak nie udzielił na nie odpowiedzi. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorek [mail=a.rybak@rp.pl]a.rybak@rp.pl[/mail] [mail=a.rybinska@rp.pl]a.rybinska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA