fbTrack

Kraj

Warszawiacy w żałobie

Przed Pałacem Prezydenckim
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Mieszkańcy stolicy żegnają ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Przed Pałac Prezydencki wciąż przybywają ludzie, zapalają znicze, kładą kwiaty, płaczą
Boże! ta tragedia nie powinna się zdarzyć! - szlochała starsza kobieta.
Wśród świeczek ktoś postawił zdjęcie prezydenckiej pary. Pod nim odręczny napis: "Żegnajcie, zostaniecie w naszej pamięci na zawsze". Na chodniku przed wejściem do budynku płonie wielki krzyż ułożony ze zniczy. Kondukt z trumną z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego dotarł do Pałacu Prezydenckiego (czytaj więcej: Przedostatnia podróż Prezydenta). Przed Pałacem Prezydenckim
W południe przed gmachem Sejmu odbyła się uroczystość uczczenia pamięci ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, wzięli w niej udział premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, członkowie rządu i parlamentarzyści.     Na Woli, u zbiegu ulic Deotymy i Górczewskiej, odbyła się żałobna msza polowa, by ułatwić dojazd i powrót z uroczystość stołeczny ratusz wprowadził zmiany w komunikacji miejskiej - szczegóły. - Cisną się pytania: dlaczego? Czasem chcielibyśmy stawiać te pytania ludziom i kiedyś przyjdzie na to czas. Ale czas żałoby nie jest na te pytania właściwy. Czasem człowiek chciałby te pytanie postawić samemu Panu Bogu, ale są pytania, których nawet Panu Bogu nie powinno się stawiać. Niepojęte są nasze losy, te wszystkie sytuacje, które przeżywamy - mówił metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz. Również w synagodze Nożyków odbyło się nabożeństwo żałobne. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich nazwał prezydenta i jego żonę Marię przyjaciółmi, a wiceprzewodniczący Polskiej rady Chrześcijan i Żydów Zbigniew Nosowski przypomniał, że Lech Kaczyński był pierwszym urzędującym prezydentem Polski, który odwiedził synagogę.         Tłum na Krakowskim Przedmieściu gęstniał z każdą minutą. Po południu trzeba już było zamknąć ulicę dla ruchu. Przed siedzibą prezydenta zgromadziło się ponad 2 tys. osób. Większość po prostu stała i wpatrywała się w zadumie w płomienie zniczy i rozrzucone na podsadzce chodnika kwiaty. Modliła się w ciszy. - To tak, jakbyśmy na coś czekali. Aż ktoś do nas z tego gmachu wyjdzie i powie, że to nieprawda. Ale po dłuższej ciszy każdy zdawał sobie sprawę, że z Pałacu nikt nie wyjdzie. Tam już nikogo nie ma. Oni zginęli pod Smoleńskiem - mówiła zapłakana Anna Kacperek. Jeszcze zanim oficjalnie ogłoszono żałobę narodową, na Krakowskim Przedmieściu czuło się więc, że ta żałoba trwa. Tomasz Michalski przyszedł zapalić znicz jeszcze rano. - Śmierć człowieka a szczególnie prezydenta kraju jest takim momentem, że trzeba tu przyjść i oddać mu hołd - mówił. Hanna Kosińska wyszła z domu pod Pałac, bo, jak mówi, nie mogła uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. - Musiałam być z ludźmi w tej tragicznej chwili - stwierdziła. - Dopiero tutaj niestety cały ogrom dramatu do mnie dotarł. Gdy flaga narodowa na Pałacu Prezydenckim została opuszczona do połowy, zgromadzeni warszawiacy odśpiewali hymn. Księża kapucyni odprawili krótkie modlitwy z zebranymi. Pod Pałac przyjechał też ambasador Rosji. Zapalił znicz i położył biało-czerwoną wiązankę. Powstańcy warszawscy i kombatanci Armii Krajowej przyszli oddać hołd szczególny prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i i szefowi Światowego Związku Żołnierzy AK Czesławowi Cywińskiemu, który również jest wśród ofiar katastrofy. Warty przed Pałacem wystawili też harcerze. Znicze zapłonęły też przed kamienicą przy ul. Czerwonego Krzyża, gdzie Lech i Maria Kaczyńscy mieszkali prawie cztery lata, zanim przeprowadzili się do Belwederu. Na zielonym budynku wywieszono flagi z kirami. Tam spotkaliśmy fotografa prezydenta Kaczyńskiego. - Reguła jest taka, że fotograf lata zawsze. Jeszcze dwa dni temu byłem z nim na Litwie - mówił Maciej Chojnowski. - Do Katynia moi koledzy pojechali samochodem, w samolocie już po prostu nie było miejsca. Jak wspominam prezydenta jako sąsiada? Gdy wychodził do pracy, to pani Maria zawsze stała na balkonie i mu machała na do widzenia. Ich związek to było uosobienie cnót małżeńskich. Byli normalni - to słowo pasuje do nich najbardziej. Skromni - opowiadał. Izabela Kraj, Robert Biskupski, Maciej Miłosz Czytaj też w Życiu Warszawy MSWiA: trasa konduktu z ciałem prezydenta (komunikat) 11.04. Warszawa - MSWiA informuje:     - Wierzę, że dzisiejsze tragiczne wydarzenie zbliży nas, Polaków, do siebie i pozwoli patrzeć we wspólnym kierunku nie tylko przez dni żałoby" - powiedział wczoraj metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz, w czasie mszy świętej w Warszawskiej Archikatedrze św. Jana. Msza rozpoczęła się od hymnu narodowego, aktor Jerzy Zelnik odczytał listę ofiar. Tysiące osób wypełniły ulice przy warszawskiej archikatedrze św. Jana. Msza, w której asystowała kompania honorowa Wojska Polskiego, była transmitowana na telebimie na Placu Zamkowym. - Wsiadając do samolotu nie wiedzieli, że znicze, które miały zapłonąć w miejscu kaźni, będą płonęły dla nich - powiedział o ofiarach katastrofy arcybiskup. - Przychodzi nam przeżywać w tym roku drugi Wielki Piątek - dodał. - Nie cofniemy biegu wydarzeń, ale możemy podjąć wysiłek, by krzyż boleści tych, co zginęli, i ich rodzin stał się złączony z krzyżem Chrystusa - mówił Nycz. W sobotnim nabożeństwie uczestniczyli bliscy ofiar, były premier Tadeusz Mazowiecki, wicemarszałkowie Sejmu Ewa Kierzkowska i Stefan Niesiołowski, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, doradca prezydenta Jan Olszewski, zastępca szefa BBN Witold Waszczykowski, minister w kancelarii prezydenta Andrzej Duda, poseł Grzegorz Schetyna, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wczoraj o godz. 18.00, odczytaniem imiennej listy ofiar, rozpoczęła się w Katedrze Polowej WP msza św. w intencji ofiar katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, którą odprawia nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. - Każde nazwisko nam coś mówiło, udawali się do Katynia, by swoją modlitwą uczcić ofiary. W tej drodze spotkała ich śmierć. Ich los wpisuje się w martyrologię tych, którzy oddali życie w walce o prawdę, o wolność, o obronę godności każdego człowieka - mówił abp Kowalczyk. - Niech ich ofiara zaowocuje w życiu społecznym duchem solidarności, wzajemnego szacunku i miłości - dodał. Prymas senior Józef kard. Glemp powiedział - Musimy z tej próby wyjść zwycięsko, potrzebna nam jest narodowa solidarność bycia razem. - W tym tragicznym dniu potrzebna nam jest narodowa solidarność bycia razem - nawoływał prymas senior. - Urwała się nadzieja, jaką z tymi osobami wiązaliśmy. Każda z tych rażonych śmiercią osób niosła nadzieję dla siebie i dla nas. Dziś te rachuby się urwały - mówił.   W dniu katastrofy odprawiono również msze w Katedrze św. Floriana i w Kościele św. Anny, św. Stanisława Kostki na Żoliborzu oraz w innych warszawskich kościołach. Podczas porannej modlitwy szabatowej w Synagodze im. Nożyków modlono się w intencji ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu - poinformowała Anna Grzegorzewska, kierownik ds. Komunikacji Społecznej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Został odmówiony Psalm 130. Modlitwę prowadził Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich. W synagodze zgromadziło się ok. 500 osób, m. in. grupa uczestników Marszu Żywych. pap, eb       Żałoba w Warszawie - Odwołanie wszelkich imprez miejskich o charakterze rozrywkowym, oflagowanie środków komunikacji miejskiej flagami z kirem, opuszczenie do połowy flag na stołecznych gmachach - zarządziła prezydent m. st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. W związku z wprowadzeniem żałoby narodowej po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, prezydent stolicy wydała zarządzenie, które obowiązuje od godz. 18.00 w sobotę aż do 16 kwietnia. Jednocześnie Gronkiewicz-Waltz zaapelowała do organizatorów wszelkich imprez o charakterze rozrywkowym o ich odwołanie bądź ograniczenie - podał wydział prasowy Urzędu m. st. Warszawy. Odwoływane są imprezy kulturalne i sportowe. Stacje radiowe nadają spokojną muzykę, stacje telewizyjne i portale internetowe zmieniły kolorystykę na przyciemnioną lub czarno-białą. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski podziękował warszawiakom, którzy zgromadzili się wieczorem na Placu Piłsudskiego. - Tyle osób, pewnie każda z innymi myślami, innymi sympatiami, ale zgromadziły się w imię poczucia wspólnoty - podkreślił Komorowski. - W imię wspólnoty spotkaliśmy się w tym szczególnym miejscu, jakim jest okolica Grobu Nieznanego Żołnierza, miejsce wspominane z pobytów papieża Jana Pawła II, z pogrzebu prymasa Stefana Wyszyńskiego, tylu ważnych momentów w życiu narodu i państwa - mówił Komorowski. - Dziękuję za to i zachęcam do głębokiego przeżycia, nie tylko samego zjawiska kryzysu, w którym jakoś próbujemy odnaleźć sposób na funkcjonowanie, ale właśnie tego, co każdy potrzebuje w sytuacji trudnej, poczucia wspólnoty - powiedział marszałek Sejmu, który przejął obowiązki prezydenta. W sobotę do godz. 22 oraz w niedzielę w godzinach od 8 do 22 można składać wpisy w księgach kondolencyjnych wystawionych w podcieniach Pałacu Prezydenckiego. Czytamy w nich: "Panie Prezydencie był Pan wielkim patriotą, żegnamy Pana i Pańską Małżonkę. Ból, żal i rozpacz". "I tylko jedne słowa przychodzą na myśl, żeby Polska była Polską". "Słowa więzną w gardle, a myśli nie potrafią się poukładać w całość. Najgłębsze wyrazy współczucia z całego serca". "W obliczu tak wielkiej tragedii znikają wszelkie podziały. To niepotrzebna strata dla całego Polskiego Narodu". "Panie Prezydencie, Polsce niełatwo będzie wypełnić pustkę po Panu. Niech Anioły w niebie przywitają Was wszystkich z otwartymi rękami. Mogliście jeszcze długo służyć naszej Ojczyźnie". "Łączymy się w bólu, niepowtarzalnej stracie dla Narodu Polskiego. Czemu Bóg was zabrał?". "Z wyrazami głębokiego współczucia oraz gorącym podziękowaniem za wszystko co dla nas jako narodu uczyniliście". "Spoczywajcie w pokoju. Z wyrazami szacunku i modlitwą". Księga kondolencyjna na stronie rp.pl. Swoje spektakle odwołał m. in. Teatr Polski. W katastrofie zginął aktor Janusz Zakrzeński, związany z Teatrem Polskim od 1967 roku. Odwołano też XXX Warszawskie Spotkania Teatralne. pap, eb       Każdy Polak w tej chwili czuje wielki ból i na swój sposób oddaje cześć zmarłym. To niebywała tragedia. Do wielkiej ofiary elit polskiej inteligencji sprzed 70 lat los dopisał kolejną tragedię ludzi, którzy tak bardzo domagali się prawdy o Katyniu. Jechali tam w służbie ojczyzny.To byli najwybitniejsi synowie i córy polskiego narodu. Niepokój i troskę może budzić przyszłość naszego kraju. Przecież te osoby to byli doświadczeni politycy najwyższego formatu, zaangażowani w sprawę, której na imię Polska. -mat       Jak to przeżywamy? A jak można przeżywać, gdy się otrzymuje tak straszliwą wiadomość o śmierci najbliższych przyjaciół. To największa tragedia, jaka mogła nas spotkać. Dopiero teraz dociera do nas, że tych ludzi już nie ma, że nigdy nie będziemy sprzeczać się w parlamencie, dyskutować o przyszłości Polski. Ale pojawiają się też refleksje i pytania, na które trzeba będzie niebawem znaleźć odpowiedź. Dlaczego samolot rządowy podchodził aż cztery razy do lądowania, dlaczego było to konieczne, skoro godzinę wcześniej wylądował bez żadnych problemów samolot z dziennikarzami? -ww       Czuję to co wszyscy Polacy, jest to tragedia narodowa. Ona nakłada się na tamtą tragedię sprzed 70 lat. Po tej wiadomości pozostaje nam modlitwa, pokora i współczucie dla rodzin ofiar. Bądźmy blisko nich, bądźmy blisko spraw Ojczyzny i Narodu. Anioł śmierci stanął na ich drodze, podobnie jak na drodze polskich oficerów pomordowanych tam 70 lat temu. Teraz w wymiarze całego Państwa i Narodu. To nas uczy pokory i wzywa do poszanowania hierarchii wyższych wartości. Niezbadane są wyroki Opatrzności. Pozostaje nam odniesienie do Boga i modlitwa. -kai       Miałem komentować uroczystości katyńskie w TVN 24. Tę wizytę w studiu zapamiętam do końca życia. Najpierw pojawiła się informacja, że z powodu kłopotów z lądowaniem będzie opóźnienie. Gdy pojawiliśmy się na wizji, nadeszła wiadomość, że samolot się rozbił. Za nią pojawiały się kolejne sprzeczne informacje. Byłem świadkiem kompletnego chaosu informacyjnego i rozbicia dziennikarzy, którzy czytali kolejne nazwiska tych, którzy zginęli. Zdarzyła się w naszej historii rzecz bez precedensu. Przywódcze elity ginęły, ale nigdy nie zdarzyło się to w tak krótkim czasie i na taką skalę. -maty       To niebywała tragedia nie tylko dla polskiej polityki, ale i dla całej Polski. Jestem wstrząśnięty, zwłaszcza że jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiałem z marszałkiem Jerzym Szmajdzińskim. Najzwyczajniej w świecie omawialiśmy zadania i plany na przyszłość. Kiedy wychodziłem z Sejmu, spotkałem jeszcze posłankę Izabelę Jarugę-Nowacką. Była uśmiechnięta, radosna, promienna. A teraz ich nie ma, już się nie spotkamy. Brakuje słów, żeby to wszystko opisać. -ww  
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL