Rpkom

Streżyńska: możemy złagodzić rygory regulacyjne Telekomunikacji Polskiej

Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej
UKE
Lokalna deregulacja rynków szerokopasmowych, to jeden z pomysłów Urzędu Komunikacji Elektronicznej na współpracę z Telekomunikacją Polską. Urząd liczy, że narodowy operator mógłby podkopać pozycję mniejszych i większych sieci telewizji kablowej, trzęsących lokalnymi rynkami telekomunikacyjnymi. O kooperacji z TP, megaustawie, budżecie UKE i nowych pomysłach na przetarg 2,6 GHz rozmawiamy z Anną Streżyńską, szefową regulatora.
[b]Rpkom.pl: Porozumienie z TP uważa Pani za najważniejsze osiągnięcie swojej 3-letniej pracy w UKE. Choćby z czysto symbolicznego punktu widzenia?[/b]
[i]Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej[/i]: - Nie. Zdecydowanie nie. Najważniejszym osiągnięciem będzie megaustawa, kiedy zostanie przyjęta przez parlament. Ta ustawa, to prawdziwa rewolucja i zarazem probierz intencji polityków. Jeżeli istotnie chcemy doprowadzić do przemian w nowoczesnej gospodarce i przezwyciężenia kryzysu, potrzebny jest nam szybki Internet, a od kilku lat zagadnienia te nie są dostrzegane przez polityków, chociaż mamy wielkie pieniądze, a każdy rząd z ogarniętej kryzysem Europy i Ameryki ma w swojej strategii specjalne miejsce dla sieci szerokopasmowych. [b]A a jakim etapie jest wdrażanie porozumienia z TP?[/b]
- Pierwszy okres, to była papierkologia: powołanie pełnomocnika zarządu do spraw porozumienia, ustalenie zasad działania Komitetu Sterującego, ustalenie jak rozwiązujemy spory z TP, jak głosujemy... Styczeń i luty przyszłego roku będą miesiącami prawdy. Zakończą się uściski dłoni, a zacznie sprawdzanie, czy jest postęp. Na samym początku 2009 r. zweryfikowane zostanie zobowiązanie TP do podłączenia oczekujących w kolejkach na podłączenie linii 40 tys. klientów. Jedna grupa czeka na linię od 10 miesięcy, druga od 18. TP obiecała zlikwidować zator do końca bieżącego roku. Otrzymujemy sygnały od abonentów, że linie są rzeczywiście uaktywniane. Z ważniejszych spraw, jakie się już dokonały wymienię audyty infrastruktury IT w TP. Trwają przygotowania do drugiego audytu, który zacznie się w styczniu i potrwa około miesiąca. Ten pierwszy pomógł nam przełożyć nasze oczekiwania na profesjonalny język i konkretne oczekiwania, co do modyfikacji systemów TP. Drugi audyt zweryfikuje i uzupełni ten „kodeks". W styczniu rozpoczynamy również audyt realizacji porozumienia przez TP. Zewnętrzna firma będzie sprawdzać harmonogram punkt po punkcie. I jakie są szanse na jego terminowe wdrożenie. Taki audyt będziemy wykonywać co 3 miesiące. [b]Kto go wykona?[/b] - A.T.Kearney. Ta sama, która realizuje audyt IT. To TP ją wskazała, a UKE zaakceptował. Dajemy sobie czas na zweryfikowanie pracy audytora i ewentualnie jego zmianę. Jeżeli jednak będziemy zadowoleni z rzetelności i szczegółowości badania, to zmian nie będzie. Nie chcemy brać kosztów audytora na siebie, a tym bardziej przeprowadzać przetargu zgodnie z prawem zamówień publicznych. Wtedy audytora wybralibyśmy pewnie nie wcześniej, niż na koniec przyszłego roku. Zajmujemy się teraz również sprawami na pozór groteskowymi. Dla nas są jednak ważne, bo mają doprowadzić do realnego wyodrębnienia hurtu od detalu w TP. Mowa o odrębnych adresach e-mail, książkach telefonicznych, oznakowaniu kart wejściowych. Bywa zabawnie, kiedy jedna osoba powinna teoretycznie należeć do dwóch pionów. Tak jest na przykład z prezesem Muszyńskim. Szeregowym pracownikom TP średnio się to wszystko podoba. Czasem trzeba przełamywać ich niechęć. [b]Nie spodziewacie się oporów ze strony związków zawodowych?[/b] -Nie, ponieważ porozumienie w żaden sposób nie wpłynie negatywnie na poziom zatrudnienia w grupie TP, ani na sytuację związkowców. Mamy nadzieję, że nie będzie ze strony zarządu TP komunikatów pod adresem załogi, że w spółce źle się dzieje z powodu porozumienia z UKE. Wiele zależy od aktualnej struktury zatrudnienia w spółce. Jeżeli wcześniej pozbywała się fachowców od utrzymania sieci, a zatrudniała „białe kołnierzyki" od sprzedaży, to teraz może się okazać, że nie ma kim realizować inwestycji, do których TP się zobowiązała. Kiedy jeszcze przymierzaliśmy się do separacji proponowałam, żeby określić zobowiązania TP jeżeli chodzi o zatrudnienie. Związkowcy jednak nie byli zainteresowani współpracą z nami. Być może porozumienie, takie jakie jest, satysfakcjonuje związkowców. W ramach porozumienia temat był omawiany, ale nie zakończył się żadnymi ustaleniami. [b]Kiedy zaczną powstawać nowe linie szerokopasmowe?[/b] - 22 stycznia zaczynamy realizację dużych zobowiązań inwestycyjnych TP. Na początek ustalimy harmonogram budowy i modernizacji infrastruktury w poszczególnych regionach kraju. 1,2 mln nowych linii, o których mowa w porozumieniu, to nasz szacunek popytu ze strony abonentów. Trzeba będzie uwzględnić lokalne uwarunkowania i weryfikować popyt w miarę napływania zamówień na usługi. TP ma przedstawić harmonogram inwestycyjny w styczniu. [b]Czy weryfikacja popytu może oznaczać korekty w planie inwestycyjnym, jakie uzgodniliście z TP?[/b] - W podstawowych założeniach nie, ale może oznaczać przesunięcie środków inwestycyjnych między regionami. Czasami deklaracje potencjalnych abonentów są znacznie wyższe niż realny popyt, kiedy usługa jest już dostępna. Pieniądze na inwestycje są. Operator otrzymał od nas mapę białych plam i na tej podstawie przygotowuje harmonogram.Chcemy mieć pewność, że te pieniądze będą inwestowane w małych i średnich miastach, na wsiach i obszarach „białych plam". Pozostałe inwestycje, szczególnie w miastach, dokonane zostaną z innych środków, spoza tych które są potrzebne do wykonania 86 proc. inwestycji na wsi, i 14 proc. inwestycji w małych miejscowościach. [b]TP nie ucieknie UKE „do przodu", budując infrastrukturę światłowodową?[/b] - NGN zgodnie ze stanowiskiem KE będą podlegały zwykłym zasadom regulacji Najpierw będzie trzeba przeprowadzić nowe analizy; być może zaczniemy analizować nie rynek krajowy, ale rynki lokalne . To może oznaczać, że niektóre miasta wypadną z regulacji. Są takie miejsca, w których TP ma 7 proc. udziałów w rynku szerokopasmowym. Chcielibyśmy ją zachęcić (może poluzowaniem obowiązków regulacyjnych) do ostrzejszego konkurowania z sieciami telewizji kablowej. Chciałabym jednak najpierw dowiedzieć się, z jaką ofertą TP chce wejść na te rynki. Oczekujemy, że to będzie naprawdę przełom. To musi być coś co na linii o długości do 2 km da usługę szerokopasmową o przepustowości liczonej dziesiątkami megabitów na sekundę. Chcemy jednak, aby „wiejska" część porozumienia została zrealizowana bez żadnych potknięć. Inaczej całe moje zaufanie do układu z TP zniknie. [b]Istnieje możliwość, żeby w przyszłości UKE chciało regulować dostęp do sieci telewizji kablowych?[/b] - Przygotowujemy się do analizy tego segmentu rynku, ale przyznam, że dzisiaj nie widzę możliwości regulacji, nałożenia jakiejś formy „BSA" na sieci telewizji kablowej. Przede wszystkim dlatego, że są to przedsiębiorstwa w fazie wzrostu, które inwestują w nowoczesne technologie. Byłoby najlepiej, gdyby to TP zaczęła skuteczniej niż dziś z nimi konkurować. To jest jednak moja prywatna i doraźna opinia. Nie potrafię dzisiaj przewidzieć, co wyniknie z analiz. [b]Kiedy je przeprowadzicie?[/b] - Zajmie to cały przyszły rok, ponieważ jednocześnie chcemy się przyglądać, jak TP wywiązuje się ze swoich deklaracji inwestycyjnych. Poza tym analiza rynków kablowych jest bardzo trudna, bo jest ich bardzo dużo. Zdjęcie obowiązków regulacyjnych z TP też zajmie sporo czasu, bo to wymaga konsolidacji decyzji w Komisji Europejskiej. Temat ten był poruszany podczas ostatniego posiedzenia ERG z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Przedstawili swoje uwagi - zresztą bardzo spokojne i wyważone. Komisja uznaje, że porozumienie może w bilansie korzyści okazać się lepsze niż separacja funkcjonalna. Nalega jednak, abyśmy stale monitorowali proces wdrożenia ugody i w razie czego wrócili do separacji. Poza tym Komisja życzy sobie, abyśmy uzgadniali z nią wszystkie ważniejsze posunięcia. [b]Czy istnieje możliwość koordynacji inwestycji TP z procesem wykorzystywania funduszy unijnych na budowę infrastruktury?[/b] - Owszem. Związane jest to z nowymi szansami, jakie daje megaustawa. Prowadzimy wstępne rozmowy, jak skoordynować te działania. TP mogłaby na przykład tworzyć z samorządami spółki celowe, wnosząc do nich aportem swoją infrastrukturę lub prawo jej wykorzystania. Dzięki temu samorządy nie będą budowały nakładkowej sieci, ale będą mogły przeznaczyć większe środki na dotarcie do mniejszych miejscowości. Tam, gdzie to jest mało opłacalne ekonomicznie; np. do sołectw z 250 mieszkańcami, a nie 750. Dzięki temu sieci dostępowe będą krótsze, na czym skorzysta TP (lub inni operatorzy), która będzie je budowała. Taka współpraca z samorządami, to dla TP najłatwiejszy sposób na skorzystanie z funduszy. Działać jako operator lokalnej sieci szkieletowej, raczej nie będzie mogła, bo to odebrałoby jej możliwość operowania siecią dostępową. Środki na budowę sieci dostępowych natomiast przeznaczone są dla małych i średnich firm. A TP trudno za taką uznać. Pomysł współpracy powstał w UKE w obecności przedstawicieli TP i samorządu małopolskiego. Małopolska jest najbardziej zaawansowana w budowie wojewódzkiej sieci i tam chcemy przećwiczyć model współdziałania. Teraz siedzą prawnicy i zastanawiają się w jaki sposób to wszystko skleić, żeby było w zgodzie z prawem krajowym i unijnym. Podstawowa zasada, to poszanowanie konkurencji, a zatem partnerstwo publiczno-prywatne musi uwzględniać także innych niż TP przedsiębiorców, a nowa musi być otwarta dla wszystkich operatorów. [b]Jak to Pani zdaniem, zdaniem prawnika, mogłoby wyglądać?[/b] - Badamy to, ale wydaje się, że pewne ramowe zasady już mamy. Powstałaby spółka celowa - współwłasność samorządu, który musi mieć co najmniej pakiet kontrolny, i operatora lub operatorów. Ta spółka przygotowałaby projekt na budowę sieci szkieletowej. W partnerstwo muszą się angażować duże i wiarygodne przedsiębiorstwa, które są w stanie uciągnąć takie inwestycję. Aporty mogłyby być różne: kapitałowe, czyli pieniądze, lub rzeczowe, czyli sieć. Nowa infrastruktura będzie własnością spółki, ale zarządzałby nią wyłoniony w przetargu operator. Powinna to być firma, która w skali kraju nie posiada własnej sieci dostępowej. To ogranicza trochę wybór, bo takich telekomów w Polsce jest mało. Już na etapie projektu takiej sieci powinno być wiadome, gdzie powstaną węzły dostępowe, aby inne podmioty - np. TP - mogły zaplanować budowę sieci dostępowej. Jeżeli tak się nie stanie, to sieci, które powstają w ramach Programu Operacyjnego 8.4 będą się podłączały do szkieletów komercyjnych, a nowe sieci samorządowe będą stały puste. [b]Co na to wszystko samorządy?[/b] - Przyznam, że jeszcze nie wiemy. Pracuje nad tym czterosobowy zespół, a jedną z tych osób jestem ja. Nie mamy czasu, aby jeździć po Polsce i wszystkich zachęcać. Nadarzyła się okazja, że byli u nas przedstawiciele TP i województwa małopolskiego, którym można był podrzucić ideę. Tafiła ona na podatny grunt gdyż oni także niezależnie od siebie myśleli o skonsolidowaniu inwestycji. Teraz chcielibyśmy popracowac w spokuju nad tym jednym projektem i zobaczyć, co z niego wynika. [b]Na ile kwestia sporu o dopłatę do usługi powszechnej dla TP związana była ze sporem o kalkulację kosztów działania operatora?[/b] - Wcale. To są dwa odrębne nurty regulacyjne. Przypominam, że jedyna rzecz jaka została zakwestionowana, to korzyści pośrednie operatora związane ze świadczeniem usługi powszechnej. Do wyliczenia kosztu netto w ogóle nie doszło, ponieważ nie mogliśmy powołać audytora. W przyszłym roku dostaniemy od operatora trzeci wniosek o dopłatę i będziemy musieli rozliczyć TP za trzy lata. Lwia część dopłaty przypada na samą TP. Dla pozostałych operatorów dopłata oznacza kilkudziesiąt milionów złotych „zrzutki". [b]UKE ma już zabudżetowany przyszły rok?[/b] - My tak, ale nie wiemy, co z budżetem państwa. W tym roku Sejm jest głuchy na wszelkie prośby o zwiększenie budżetu, ale na razie niczego nam nie obciął. My też nie byliśmy zbyt uparci, bo przychody, jakie wygenerowaliśmy w tym roku dla budżetu - niespełna 500 mln zł - były prawie dwa razy niższe, niż rok wcześniej (przy wydatkach 80 mln). Oczywiście to nadal nam daje moralne prawo do próśb o zwiększenie naszego budżetu, bo mało wydajemy, dużo zarabiamy. W Europie niektórzy regularorzy mogą zatrzymywać część przychodów, jakie pozyskują z rynku, a tylko część odprowadzają do budżetu. Jako urząd regulacyjny, jesteśmy na jednym z ostatnich miejsce pod względem wynagrodzeń w Unii. Nawet pośród państw naszego regionu. Mamy też bardzo nieelastyczną gospodarkę budżetową, bo urzędy w innych krajach mają możliwość zachowania w rezerwie środków niewydatkowanych w danym roku budżetowym, przeznaczenie ich na inwestycje, na motywowanie pracowników. A nam niewydane w danym roku środki przepadają. KE wystąpiła ostatnio bardzo ostro w sprawie sytuacji finansowej regulatorów, a nowy pakiet regulacyjny wymaga od państw członkowskich stosownych zabezpieczeń. [b]Środki unijne są chociaż częściowym remedium?[/b] - Nie, UKE nie pozyskuje środków unijnych w celu sfinansowania swojej działalności. Jako partner realizujemy jeden dotowany projekt: inwentaryzacji infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce. Gros pieniędzy w tym projekcie zarabia jednak Instytut Łączności. My dzięki udziałowi w projekcie zdobyliśmy tylko środki na sfinansowanie w przyszłym roku portalu szerokopasmowego. Otrzymujemy także w projekcie PO IG 8.4. wynagrodzenie za pełnione przez nas funkcje kontrolne, ale to zaledwie refunduje nam koszty tego zadania. [b]A z przetargu na częstotliwości 2,6 GHz może być dużo pieniędzy, które zwiększy moralne prawo urzędu do wniosków o większy budżet?[/b] - Trudno z góry przewidzieć. Powstał pomysł, aby zatrudnić do projektu profesjonalnego doradcę, którego wynagrodzenie będzie liczone od sukcesu przetargu. Jak poważnych inwestorów z jak poważnymi środkami przyprowadzi, tym więcej zarobi na swoich usługach. To znaczy, że musi zbadać rynek, określić kiedy i jak najlepiej ogłosić przetarg, żeby zainteresowanie było jak najwyższe. [b]A głównym kryterium byłaby maksymalizacja przychodu?[/b] - Tak. O rynkową konkurencję już zadbaliśmy. [b]A to nie doprowadzi do monopolizacja tego zakresu, o którym mówi się, że powinien posłużyć LTE?[/b] - Nie, bo mamy do rozdysponowania dwa, albo trzy zakresy częstotliwości dla różnych podmiotów. To zresztą jedno z pytań, jak podzielić dostępny zakres, żeby zmaksymalizować korzyści z tego przetargu. I finansowe dla budżetu, i rynkowe dla operatorów i konsumentów. [b]Jak UKE zapatruje się na podnoszoną ostatnio w Komisji kwestię deregulacji poszczególnych rynków właściwych?[/b] - Czasem deregulujemy, o ile na rynku występuje już konkurencja. Na przykład rynek dzierżawy łączy czy tranzytu głosowego. Kraje członkowskie nie zaszły w deregulacji dalej. Trzecim miejscem znoszenia obowiązków z operatorów o znaczącej pozycji będą być może lokalne rynki szerokopasmowe, o czym rozmawialiśmy już wcześniej. [b]Dziękujemy za rozmowę.[/b] [i]Rozm. Łukasz Dec. Masz pytanie: wyślij e-mail do autora: [mail=l.dec@rpkom.pl]Łukasz Dec[/mail][/i]
Źródło: rpkom.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL