fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Superpraca mogła być ostatnia

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Zdobywca „najlepszej pracy na świecie” został porażony jadem niewielkiej meduzy. Miał szczęście, że przeżył.
Brytyjczyk Ben Southall tak pisał o całym incydencie w swoim blogu: „Uniknąłem pobicia przez kangura, ugryzienia przez rekina i ukąszenia przez pająka czy węża – ale w ostatnich dniach mojego pobytu na wyspie Hamilton padłem ofiarą maleńkiego żyjątka, znanego jako irukandji”.
Meduza ta ma zaledwie 2,5 centymetra średnicy, trudno ją dostrzec w wodzie. Dotknięcie jej odczuwa się jak lekkie oparzenie, ale potem jest coraz gorzej. „Było mi gorąco, pociłem się, bolała mnie głowa i czułem się chory. Bolały mnie plecy, zesztywniał mi kark, wzrosło ciśnienie – wszystko to klasyczne objawy syndromu irukandji!” – pisał Ben Southall. Potrzebna była natychmiastowa interwencja lekarza i zastrzyki. Hamilton reklamuje się jako „największa niezamieszkana wyspa świata”. Położona jest w archipelagu Whitsunday, nieopodal Wielkiej Rafy Koralowej i niedaleko wybrzeży australijskiego stanu Queensland. Wcale nie jest bezludna – są na niej hotele, restauracje, baseny, sklepy, jest kaplica, a nawet lotnisko.
Na początku tego roku rozpisano konkurs na stanowisko opiekuna wyspy. Ubiegały się o nie 34 tysiące chętnych. Było o co walczyć, bo za pół roku pracy oferowano równowartość 380 tysięcy złotych, a obowiązki polegały głównie na „byciu żywą reklamą” wyspy, czyli pływaniu w morzu, nurkowaniu i rozmowach z turystami. Ben Southall kończy już pracę opiekuna, ale zapewne nadal będzie zatrudniony w biurze turystyki stanu Queensland. Ma teraz jeździć po świecie i reklamować wyspę Hamilton.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA