Kilka kieliszków Gomułki

Władysław Gomułka na balu noworocznym w KC PZPR. 1967 r.
PAP/CAF
Mikołaj dziś ma być grubym facetem w czerwonej czapce z przyprawioną białą brodą, ale już nikogo nie zdziwi nawet to, co widziałem na wystawie sklepowej w Aleksandrii pod Waszyngtonem, gdzie Mikołaj był biuściastą panią w podwiązkach, kabaretkach, szpilkach i czerwonym gorsecie z białymi falbankami - mówi prof. Jerzy Eisler, historyk
[b]Rz: Jak mijały im święta?[/b]Józef Tejchma w dziennikach przyznaje, że Biuro Polityczne urządziło sobie wigilię w Łańsku.[b]Czysta groteska.[/b]Bardziej groteskowe było menu. Królował bigos.[b]Słucham?![/b]Powiem więcej. Jest opowieść, jak to przed jednym z posiedzeń Biura Politycznego towarzysze zaczęli się przechwalać, który z nich dłużej był ministrantem. Bo to, że wszyscy byli, to było oczywiste, tylko jedni krócej, a inni dłużej.[b]No właśnie, przecież oni pochodzili z pobożnych, wiejskich rodzin. Prawdziwi komuniści z KPP odeszli w 1956, najpóźniej w 1968 roku.[/b]I był problem, kiedy umierali rodzice członków KC czy politbiura. Zdarzało się, że dygnitarze jechali wyłącznie na sam pogrzeb, nie wchodząc do kościoła, albo wchodzili tam, ryzykując, że będzie to odnotowane i zaprzepaści, a w każdym razie utrudni dalszą karierę.[b]Jak oni to wszystko w sobie łączyli?[/b]Pytanie ich o to dzisiaj nie ma sensu, bo nie odpowiedzą, ale jestem pewien,...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL