Kraj

Posłowie PiS nie wrócą do komisji?

Zbigniew Wassermann
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Komisja hazardowa siedem godzin przesłuchiwała Zbigniewa Wassermanna. Dokończy, w trybie niejawnym, 5 stycznia. Przed nim posłowie wysłuchają Beaty Kempy. Z opinii Biura Analiz Sejmowych wynika, że zamknie im to drogę powrotu do prac w tej komisji.
"Członek komisji jest m.in. powołany do oceny wiarygodności zgromadzonego materiału dowodowego (w tym zeznań świadków), wobec czego nie może łączyć obu tych ról. Osoba występująca przed komisją w roli świadka traci zdolność do bycia członkiem tej komisji" - napisano w ekspertyzie.
Dalsza część przesłuchania Wassermanna będzie miała miejsce 5 stycznia o godz. 13. Do tego dnia odłożono również przesłuchanie Kempy - ma stawić się o 10. Według zasiadających w komisji przedstawicieli PO dwoje posłów PiS musi zostać przesłuchanych, gdyż w 2007 roku - jako przedstawiciele ówczesnego rządu - zgłaszali uwagi do projektu zmian w ustawie hazardowej.
Jako pierwszy zeznawał Zbigniew Wassermann. Po zapoznaniu się z prawami, z których może korzystać w trakcie przesłuchania wygłosił tzw. "swobodną wypowiedź". Zwrócił się do Jarosława Urbaniaka (PO) o publiczne przeprosiny za rzucanie fałszywych zarzutów pod swoim adresem. Polityk zaznaczył, że został wykluczony z komisji wraz z Beatą Kempą ze względu na chęć storpedowania prac komisji. - Dzisiaj zajmuję miejsce panów (Ryszarda) Sobiesiaka, (Zbigniewa) Chlebowskiego, (Mirosława) Drzewieckiego i innych - stwierdził. Wassermann przyznał, że w 2007 roku "zetknął się" z opiniami przedstawionymi do projektu nowelizacji tzw. ustawy hazardowej przez cztery z pięciu służb, których prace wtedy nadzorował: CBA, AW, ABW i SKW. Przyznał, że ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński w piśmie do niego zawarł kilka uwag do projektu nowelizacji. Pismo to znajduje się w posiadaniu komisji śledczej. W trakcie kolejnej rundy pytań Bartosz Arłukowicz (Lewica) pytał Wassermanna, czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego monitorowała działalność Totalizatora Sportowego. Poseł PiS odparł, że Totalizator nie należał do "bardzo ważnych spółek". Potem Arłukowicz złożył wniosek o przekazanie przez ABW wszystkich dokumentów związanych z działaniami Agencji prowadzonymi wobec Totalizatora Sportowego oraz dotyczących prac legislacyjnych nad projektem zmian w ustawie o grach i zakładach wzajemnych. Wassermann zwrócił uwagę, że podobny wniosek złożył, gdy był jeszcze członkiem komisji hazardowej. W opinii szefa komisji Mirosława Sekuły (PO), przesłuchanie Wassermanna i Kempy nie ma doprowadzić do odpowiedzi na pytanie, czy dwójka posłów PiS powinna zasiadać w komisji - ma natomiast wyjaśnić "te wątpliwości, których komisja nie jest w stanie rozwiać w inny sposób". [ramka]Na początku grudnia Wassermann oraz Kempa zostali wyłączeni z prac hazardowej komisji śledczej. Uzasadnieniem tej decyzji był fakt, że w 2007 roku Wassermann (wówczas koordynator ds. służb specjalnych) i Kempa (ówczesna wiceminister sprawiedliwości) zgłaszali uwagi do projektu zmian w ustawie hazardowej. Przedstawiciele Platformy argumentowali, że Kempa i Wassermann powinni zeznawać przed komisją jako świadkowie, bo brali udział w procesie legislacyjnym, którego badaniem zajmują się sejmowi śledczy.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL