Służba zdrowia

Szpitale zwlekają z kontraktami

Placówki nie chcą podpisywać umów, bo NFZ zaproponował gorsze warunki niż w mijającym roku. Pacjentom nic nie grozi – na razie
– Fundusz proponuje mi warunki, na których mój szpital nie może funkcjonować. Nie podpiszę umowy, która wpędzi moją placówkę w długi – oburza się Dariusz Hankiewicz, dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie).
Szpitale powinny podpisać kontrakty z NFZ do 1 stycznia. Zostało tylko kilka dni, tymczasem do środy umowy zawarły placówki z zaledwie trzech regionów: Zachodniopomorskiego, Pomorskiego i Wielkopolski. – W pozostałych regionach kontraktowanie przebiega dynamicznie – ocenia Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ. I dodaje, że umowy Fundusz będzie podpisywać także na początku przyszłego roku.
Pacjentom na razie nie grozi, że zostaną bez opieki. Zgodnie z przepisami placówki, które kontraktów nie mają, przyjmują chorych jeszcze przez dwa miesiące po wygaśnięciu umowy z Funduszem. [wyimek]Placówki mogą przyjmować pacjentów przez dwa miesiące po wygaśnięciu umów[/wyimek] Dlaczego szpitale zwlekają z zawarciem kontraktów? Bo przez kryzys finansowy NFZ nie zapłacił im za pacjentów przyjętych ponad limit w roku 2009. A na 2010 r. fundusz zaproponował gorsze warunki niż w mijającym. – W moim wypadku było to o milion złotych mniej niż w tym roku – mówi „Rz” Sławomir Janus, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Właściciele szpitali: starostowie, burmistrzowie i prezydenci miast zapowiedzieli demonstrację pod siedzibą NFZ. Wtedy do negocjacji włączyło się Ministerstwo Zdrowia. – Dostaliśmy obietnicę, że NFZ przeznaczy na szpitale 1,5 mld zł więcej, niż początkowo zapowiadano – mówi Marek Wojcik, dyrektor Związku Powiatów Polskich. Zgodnie z zapowiedzią minister zdrowia Ewy Kopacz pieniądze mają trafić do szpitali m.in. ze środków przeznaczonych początkowo na leki. Fundusz nie będzie zaostrzał wymagań wobec szpitali. Ponadto wyższe mają być składki do NFZ za rolników. Resort zdrowia zapowiedział, że zmieni zasady ich naliczania. – Dzięki tym zmianom dostaliśmy zapewnienie, że kontrakty na 2010 rok nie będą niższe niż w czerwcu 2009 r. To pozwoli szpitalom na w miarę normalne funkcjonowanie – ocenia Wójcik. Decyzję o podpisaniu umów podejmą jednak sami dyrektorzy szpitali. – Problem z kontraktami może pojawić się we wschodniej Polsce, szczególnie na Lubelszczyźnie i na Podkarpaciu – zakłada Wójcik. W tych regionach placówki nie dostały pieniędzy za pacjentów przyjętych ponad limit ani w tym, ani w ubiegłym roku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL