Sport

Mglista przyszłość

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Rozmowa: Szymon Kołecki, dwukrotny wicemistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów
[b]Rz: Należący do pana rekord świata w podrzucie kategorii 94 kg na razie jest niezagrożony. Ale zdaje się, że do pana należy też inny rekord – nieobecności na pomoście z powodu kontuzji...[/b]
[b]Szymon Kołecki:[/b] I ten jest chyba nie do pobicia. Z 11 lat zawodniczej kariery ponad sześć straciłem z powodów zdrowotnych. Nie chce się wierzyć, by to było możliwe, ale sam ostatnio dokładnie wszystko policzyłem. Najpierw latami walczyłem z kontuzją kręgosłupa, a teraz leczę chore kolano. [b]Już przed wyjazdem na igrzyska narzekał pan na to kolano, ale wydawało się, że wystarczy kosmetyczny zabieg po powrocie z Chin...[/b]
Też tak myślałem, ale kolejne operacje coraz bardziej oddalały mnie od ciężarów. Brak właściwej diagnozy i wynikające z tego nieodpowiednie leczenie pogłębiały tylko uraz. [b]Co panu właściwie jest?[/b] To skomplikowana historia. Okazało się, że przyrośnięte do stawu wiązadło w lewym kolanie straciło elastyczność. Rzepka jest pół centymetra za nisko i chrząstka w kolanie ściera się zbyt szybko. Mam nadzieję, że tym razem rozpoznanie jest prawidłowe i operacja, którą przeszedłem we wrześniu, będzie ostatnią. Dr Robert Śmigielski jest zadowolony, twierdzi, że wyniki kolejnych badań dają podstawy do optymizmu. [b]Kiedy wróci pan na pomost?[/b] Zaraz po operacji usłyszałem, że dziewięć miesięcy bez specjalistycznego treningu to minimum. Na razie sześć godzin dziennie, trzy przed południem i trzy po południu, rehabilituję w Warszawie kolano i koncentruję się tylko na tym. Traktuję to jak kolejny, ważny okres przygotowawczy do wielkiej imprezy. Lekarze widzą postęp, ja mniej. Noga wciąż boli. Ale mam się tym nie przejmować. [b]Zdąży pan na przyszłoroczne mistrzostwa świata?[/b] Myślę, że dopiero na mistrzostwa Europy, wiosną 2011. Wierzę, że na igrzyskach w Londynie znów będę mocny. [b]Pana rywala Kazacha Ili Ilina, złotego medalisty z Pekinu, też nie było na tegorocznych mistrzostwach świata...[/b] Trochę się leczył, trochę odpoczywał. Po igrzyskach spotkała go niemiła przygoda, kilka razy ugodzono go nożem, ale na szczęście przeżył zamach na swoje życie. Byłem w Kazachstanie na jego zaproszenie razem z Arsenem Kasabijewem. Jest w dobrej formie, będzie jeszcze dźwigał na mistrzowskim poziomie. Gdy wrócę, zapowiada się wspaniała walka. Kasabijew, czwarty sztangista igrzysk w Pekinie w mojej wadze stara się zresztą o polski paszport. [b]Myśli pan, co będzie, gdy się nie uda, gdy zdrowie nie pozwoli panu na powrót?[/b] Wcale nie jestem pewien, czy wrócę. Cieszę się tylko, że wreszcie wiem, co mi jest i jak walczyć o ten powrót.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL