Lokaty i inwestycje

Bierzesz kredyt? Zaplanuj przyszłe wydatki

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer Tom Tomasz Wawer
Zaciągając kredyt, powinniśmy się zastanowić, czy w przyszłości nie będziemy musieli więcej wydawać na usługi zdrowotne dla siebie lub swoich bliskich albo na edukację dzieci, bo to ograniczy środki dostępne na obsługę kredytu
[b]Rz: Mam teraz pracę i stałe dochody pozwalające na spłatę kredytu hipotecznego. Chciałabym zaciągnąć kredyt na 25 lat. Nie potrafię dokładnie przewidzieć, jak będzie wyglądała moja osobista sytuacja w tak długim czasie i czy na pewno będę mogła obsługiwać zadłużenie. A czy ekonomiści są w stanie podać długoterminowe prognozy dotyczące stóp procentowych, wzrostu gospodarczego czy kursu walutowego, które byłyby pomocne przy ocenie przez kredytobiorcę potencjalnych zagrożeń?[/b]
Witold Grostal: Decyzja o zaciągnięciu kredytu powinna zawsze opierać się na realistycznej ocenie możliwości jego spłaty. Jeżeli mam poważne obawy, że do czasu całkowitego uregulowania długu jego obsługa będzie dla mojego budżetu zbyt dużym obciążeniem, to nie powinienem w ogóle zaciągać kredytu lub wstrzymać się do momentu osiągnięcia większej pewności co do przyszłych dochodów. Generalnie nie należy kupować dóbr, na które nas nie stać, niezależnie od tego, czy płacimy dzisiaj czy rozkładamy płatność na lata. Kredyt to nie jest dodatkowe źródło dochodu, lecz jedynie narzędzie umożliwiające wcześniejsze skorzystanie z przyszłego dochodu. I to nie za darmo – złotówka wydana dzisiaj kosztuje nas ponad złotówkę jutro. To „ponad” to koszt kredytu, na który składa się stopa procentowa oraz wszystkie pozaodsetkowe koszty. Trudno precyzyjnie ocenić z góry, jak będzie kształtował się koszt kredytu w ciągu najbliższych 20 – 30 lat, bo to zależy od wielu czynników: zmian demograficznych (przyrostu naturalnego, struktury wiekowej populacji), preferencji społecznych (czyli skłonności do oszczędzania), tempa wzrostu gospodarczego, polityki fiskalnej. Ekonomiści są w stanie sporządzić długookresowe prognozy, ale są one tylko tyle warte, ile założenia, na podstawie których zostały przygotowane.
Należy też pamiętać, że decyzja o zaciągnięciu długu powinna zależeć głównie od przewidywań dotyczących osobistej sytuacji ekonomicznej. Wprawdzie sytuacja osobista zależy w dużej mierze od kondycji całej gospodarki, ale są też czynniki specyficzne, które mogą na nią jeszcze silniej wpływać. Zaciągając kredyt, powinienem się na przykład zastanowić, czy w przyszłości nie będę musiał więcej wydawać na usługi zdrowotne dla mnie lub moich bliskich albo na edukację moich dzieci, bo to ograniczy środki dostępne na obsługę kredytu. [b]Jak polityka pieniężna prowadzona przez NBP przekłada się na sytuację gospodarstw domowych?[/b] Podstawowym zadaniem polityki pieniężnej NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen. NBP realizuje to zadanie przez stabilizowanie inflacji na poziomie 2,5 proc. w średnim okresie. Taki cel inflacyjny obowiązuje od 2004 r. W tym okresie inflacja w Polsce wyniosła przeciętnie 2,8 proc., a więc była zbliżona do założonego celu. Niska i stabilna inflacja ułatwia gospodarstwom domowym prowadzenie rachunku ekonomicznego i zmniejsza ryzyko niekontrolowanej redystrybucji dochodu (tj. przy wysokiej inflacji – od wierzycieli do dłużników). Dbając o wartość pieniądza, NBP stwarza więc podstawy długofalowego rozwoju gospodarczego, który jest jednym z fundamentów dobrobytu gospodarstw domowych. W krótszym okresie polityka pieniężna NBP oddziałuje na sytuację gospodarstw domowych także przez zmiany stóp procentowych. Wpływają one na oprocentowanie kredytów i depozytów, a więc bezpośrednio na sytuację finansową ludzi zadłużonych oraz oszczędzających, a także pośrednio – przez wpływ na koniunkturę gospodarczą. [b]Czy bank centralny dysponuje instrumentami, za pomocą których może wpływać na wzrost lub spadek zadłużenia gospodarstw domowych?[/b] Podstawowym instrumentem banku centralnego jest stopa procentowa. Wpływając na wysokość krótkoterminowych stóp procentowych oraz kształtując oczekiwania dotyczące ich przyszłego poziomu, a także zakotwiczając oczekiwania inflacyjne, bank centralny wpływa na poziom stóp rynkowych w dłuższym terminie, a więc m.in. na oprocentowanie kredytów. Z kolei cena kredytu, zależna w dużej mierze od jego oprocentowania, jest ważnym czynnikiem decydującym o koszcie obsługi zaciągniętego już długu oraz o skłonności do zaciągania nowych kredytów. Wzrost stóp procentowych oddziałuje w kierunku zmniejszenia zadłużenia gospodarstw domowych, a obniżenie stóp sprawia, że kredyty stają się tańsze i więcej osób chce je zaciągać. Należy jednak podkreślić, że cena oraz dostępność kredytu zależą również od czynników niekontrolowanych bezpośrednio przez bank centralny, takich jak np. ryzyko kredytowe dłużnika. W ostatnich kilku latach istotne znaczenie dla wielkości zadłużenia gospodarstw domowych, głównie z tytułu kredytów hipotecznych, miały kredyty walutowe (przede wszystkim we frankach szwajcarskich). Oprocentowanie tych kredytów uzależnione jest od stóp procentowych ustalanych za granicą i NBP może wpływać na wielkość walutowej akcji kredytowej w ograniczonym zakresie. Należy podkreślić, że kredyt walutowy wydaje się pozornie tańszy od złotowego, bo w czasie gdy jest udzielany, zwykle nie dostrzega się w pełni zawartego w nim ryzyka kursowego. Ryzyko to jest mało widoczne, dopóki kurs walutowy nie zmieni się znacząco. Trzeba pamiętać, że duża zmiana kursu, w szczególności deprecjacja waluty krajowej, istotnie zmienia (zwiększa) złotową wartość zadłużenia. Taka sytuacja miała miejsce w latach 2008 – 2009, kiedy kurs złotego na początku mocno wzrastał, a następnie silnie spadł. Odbiło się to na wielkości zadłużenia osób, które wzięły kredyt walutowy. Biorąc pod uwagę, że dominująca część dochodów gospodarstw domowych w Polsce to dochody w złotych, zaciągnięcie długoterminowego kredytu walutowego jest rodzajem spekulacji walutowej, co nie zawsze jest dostrzegane przez konsumentów. Warto przypomnieć, że obecnie w Polsce obowiązuje reżim płynnego, czyli ustalanego przez rynek kursu walutowego. Bank centralny nie stara się osiągnąć jakiegoś założonego poziomu kursu. Należy też zaznaczyć, że nadzór nad systemem bankowym sprawuje obecnie Komisja Nadzoru Finansowego, która przejęła to zadanie od NBP w 2008 r. NBP oczywiście również analizuje sytuację sektora finansowego. W ramach prac Komitetu Stabilności Finansowej może zgłaszać potrzebę podjęcia przez KNF działań skierowanych do banków udzielających kredytów. W ten sposób bank centralny może pośrednio wpływać na rozwój akcji kredytowej. [b]Czy wybierając teraz kredyt hipoteczny, powinnam się zdecydować na kredyt w euro, przy założeniu, że za kilka lat nasz kraj znajdzie się w strefie euro? Czy w ogóle potencjalne wejście Polski do tej strefy ma znaczenie dla kredytobiorców?[/b] Z zaciągnięciem kredytu w euro – do czasu przystąpienia Polski do unii walutowej – wiąże się ryzyko kursowe, o którym przed chwilą wspomniałem. Do czasu usztywnienia kursu złotego wobec euro całkowita wielkość zadłużenia jest mniej pewna niż w przypadku kredytu w złotych, bo kurs euro do złotego nie jest stały. Ten, kto zaciąga dziś kredyt w euro, gra na umocnienie złotego. Jeśli kurs złotego do euro się osłabi i następnie zostanie usztywniony wobec euro, wówczas ta gra się nie opłaci, bo dług trwale wzrośnie. Natomiast biorąc dziś kredyt w złotych, nie ponosimy ryzyka zmiany kursu, ponieważ gdy wejdziemy do strefy euro, i tak wszystkie kredyty złotowe zostaną automatycznie przeliczone na walutę europejską. Zaciągając kredyt w walucie krajowej, powinniśmy pamiętać, że po przyjęciu euro oprocentowanie kredytu będzie tak czy inaczej zbliżone do oprocentowania kredytów oferowanych w innych krajach strefy euro.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL